Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

chyba lepsze samopoczucie mnie sklonilo do odchudzania

Informacje o pamiętniku:

Odwiedzin: 1166185
Komentarzy: 37960
Założony: 17 kwietnia 2012
Ostatni wpis: 3 kwietnia 2025

Pamiętnik odchudzania użytkownika:
aska1277

kobieta, 41 lat, Toruń

153 cm, 66.50 kg więcej o mnie

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy w pamiętniku

30 kwietnia 2022 , Komentarze (12)

Witajcie 

          Nie wiem kiedy, nie wiem jak... ale dziś jest ostatni dzień kwietnia. Szok, niedowierzanie... Sobota zapowiadała się leniwie, ale taka nie była ;) Rano rozwieźliśmy dziewczyny, potem po pieczywo  do domku. M wziął się za rąbanie drewna, ja w tym czasie pokręciłam hula, potem rozwiesiłam pranie...I poszłam mu pomóc, pozbierałam drewno i do domu przyniosłam. Trochę się narobiliśmy, ale jak mus, to mus ;) 

         Popołudniu po dziewczyny i do domu, obiad i chwila oddechu. Ja się pokręciłam trochę po domu, posprzątałam. Chwile posiedziałam, pooglądałam coś na yt z dziewczynami. Jak M wrócił do domu zapytał czy idziemy na siłownię zewnętrzną ( taka była wczoraj umowa, że dziś sprzęty) No i poszłam z nim :) 40 minut pykło :) 

        Jestem i ja we własnej osobie ;) Heheheh mina hmmm z zaskoczenia M mi zrobił zdjęcie ;) Bardzo się cieszę bo dziś jest aktywny dzień. Aktywnie kończę miesiąc :) Wczoraj miałam 26346 kroków , dziś już ponad 17 tyś :) Na każdym sprzęcie byliśmy po 5 minut, razem wyszło właśnie 40 minut. 

       Posiłkowo dzień wygląda tak:


     ŚNIADANIE: bułka wieloziarnista, sałata, salami, kiełki rzodkiewki, kolagen

II ŚNIADANIE: Mc Muffin z twarożkiem i rzodkiewką x2 ;) z maka :) zdrowa opcja :) to jest megga pyszne

OBIAD: frytki, skrzydełka, sałatka( miks sałat, pomidor, ogórek) 

Kolacji brak, w zasadzie znowu obiad późno, więc tak jakby obiad to wczesna kolacja ;) Tak wyszło. Kalorycznie nie wyszło najgorzej. Woda ładnie pita, co mnie również cieszy ;) Przy okazji przypominam, że majowe wyzwanie z piciem wody już jest :) Zapraszam :) 

        Teraz czas na podsumowanie kwietnia :) Zacznę od tabelki :) Będzie widać wszystko, czarno na białym

       Wagowo lekki wzrost, ale zaraz będzie @, więc wagą się nie martwię. Woda pita 30 dni,  było 25 dni treningowych. Cieszę się, bo leń został pokonany. Patrząc na marzec, było 8 treningów :) A w kwietniu 25, to mówi samo za siebie. W lutym też mało bo tylko 6 dni treningowych było. Także w kwietniu ładnie podziałałam :) z aktywnością :) Jestem dumna z siebie i to bardzooo. Kroków ile robiłam sami widzicie :) 

     Dziękuję Wam za wsparcie i lecimy z majem :) Hhihh   Jestem także z Was dumna, bo dzielnie walczyłyście. Brawo dziewczyny. Nie poddajemy się, walczymy, działamy. Trzymam za Was kciuki. Życzę miłego weekendu. Pozdrawiam :* :) 

29 kwietnia 2022 , Komentarze (14)

Witajcie 

     Oj co to jest za piątek :) Pobudka o 5 rano, ogarnięcie śniadań. Ja rozwiozłam dziewczyny, M na rozładunek. Około południa oboje się spotkaliśmy w domu. Szybko na zakupy, po dziewczyny i do domu. Posiłkowo dzień wygląda hmmm nawet ok. Chociaż zdjęć brak  liczenia kalorii, ale post utrzymany od 6 do 16.  Udało się. A co zjadłam? 

śniadanie: chleb z ziarnami, serek delikate, pomidorki

II śniadanie: lody jogurtowe, borówki

obiad: skrzydełka
kolacja : kawka ;) tylko bo późno obiad. W sumie mogę napisać, że obiad to kolacja ;) 

       Dziś jakoś tak mi M namieszał, że zapomniałam o liczeniu, cykaniu fotek... Przeorganizował mi dzień, czas.... Ale o wodzie nie zapomniałam :) A aktywność hmmmm i tu jest czym się pochwalić ;) Najpierw hula hop 30 minut i plank 35 sekund :) Wiem bez szału...ale dawno nie robiłam deski. Z każdym dniem będzie lepiej. Swoją drogą możecie napisać, po ile minut Wy dajecie radę ? 

          Już myślałam, że na tym koniec. Usiadłam i nagle przychodzi M  mówi  a raczej pyta " idziemy biegać? " Hmmm ja bez namysłu odp: " oczywiście :) " Zagoniliśmy dziewczyny, moja córka na rowerze ( bo okres) jego córka biegła z nami... I tu mała załamka, bo ja lat 39, M lat 49 daliśmy radę... a jego córka, miała dużyyyyy problem, zero kondycji... Szok, bo ma 3 godziny w-fu i taki brak kondycji. No ale ona nigdy nie ma ochoty na aktywność, taki typ. No i udało się przebiec tyle....

     Nie myślałam, że tak ładnie zakończę dzień a nawet miesiąc :) Jutro są pewne plany, jeśli chodzi o aktywność, ale póki co cicho szaaa hhih Jestem z siebie bardzo dumna :) 

     Pamiętajcie aby się nie poddawać :) Walczymy, działamy. Głowa do góry, nawet gdy się potkniemy. Wstajemy i do przodu. Każdy ma gorszy  lepszy dzień. Jesteśmy tylko ludźmi. Trzymam za Was kciuki. Powodzenia. Miłego weekendu, nie szalejcie za bardzo ;) Wszystko z głową :) Pozdrawiam :) 

28 kwietnia 2022 , Komentarze (28)

Witajcie 

            Dziś jest szczególny dzień, dziesiąta rocznica związku z M ;) Nie wiem kiedy to zleciało. Wiadomo raz jest lepiej, raz gorzej.....jak u każdego. Wiele przez te 10 lat przeszliśmy i zobaczyliśmy jak jedno na drugim może polegać i czy może.... W związku z rocznicą, poszliśmy z M na obiad do chińskiej, a potem na lody. Czas tylko we dwoje. Krótko, bo krótko...ale zawsze ;) Najadłam się po kokardę. Pewnie byśmy sobie ucięli jakiś dłuższy spacer, ale M wrócił dopiero z trasy, to też nie chcę go męczyć. Odbijemy sobie , może jutro ;) Zresztą nie świętujemy jakoś specjalnie ;) 

         Dziś treningu brak, ale jutro muszę spiąć pośladki, bo to drugi dzień bez... a nawet 3 , tak być nie może, bo się rozleniwię ;) Za to woda ładnie pita, co cieszy. Jedzeniowo dzień wygląda tak: 

ŚNIADANIE: chleb królewski, szynka, rzodkiewka, ogórek, kolagen 

II ŚNIADANIE: baton proteinowy, krążki kukurydziane

OBIAD: w chińskiej kurczak w cieście chrupiącym ;) Ten po prawej to mój, a po lewej M , potem lody. Jedna gałka moja, dwie M :) 

Kolacji brak, bo pełna po obiedzie i deserze ;) Dopiłam kawkę i usiadłam do kompa. Jestem dziś jakaś taka senna. Może dlatego, że na noc brałam hydoxisinum x 2  :( I padłam jak mucha, a rano hmmm nie mogłam się dobudzić. 

    Pamiętajcie aby się nie poddawać. Waga stoi od dwóch dni, ale mnie to cieszy...tzn lepiej jak stoi, niż jakby szła w górę, prawda? Także spinamy pośladki i do dzieła :) Trzymam za Was kciuki. Powodzenia. Miłego wieczoru. Pozdrawiam :) :* 

27 kwietnia 2022 , Komentarze (23)

Witajcie 

          Dziś 3 dzień postu. Czuję się dobrze, najedzona, zadowolona ;) Chociaż dzisiejszy dzień był ciężki i już myślałam, że zawalę. Jednak udało się wytrwać z posiłkami. Fakt dziś bez treningu, jedynie kroki i to też, nie jakoś dużo bo lekko ponad 10 tyś. Od kilku dni czuję ból łydek, kostek. Nie chcę robić nic na siłę. Nic wbrew sobie. Dlatego obserwuję, to jak się czuję i wtedy decyduję o treningu. 

       Cieszę się, że ładnie wychodzi mi picie wody. Codziennie, niezmiennie od ponad roku :) Jakby ktoś miał ochotę, to wyzwanie na maj, już jest na Vitalii :) Zapraszam serdecznie. 

       Posiłkowo dzień wygląda tak

ŚNIADANIE: chleb pszenny, szynka wędzona, mozzarella, pomidor ( ta sól ziołowa do pomidorów, robi robotę ) 

II ŚNIADANIE: zając czekoladowy, lody jogurtowe, borówki

OBIAD: frytki, skrzydełka z piekarnika, sos maj-ketchup

      Kolacji dziś brak, dopijam jedynie kawę. Śniadanie zjadłam na spokojnie. II śniadanie hmmm to mała pomyłka ;) Ale tak wyszło, cóż bywa ;) Obiad był zaplanowany, ale o innej godzinie, dlatego kolacji już brak, bo czuję się dalej pełna. Mało tego nie zjadłam całego obiadu. Jedno skrzydełko oddałam kotu, a frytki niestety wyrzuciłam, jakąś część. Myślałam, że bardziej głodna jestem ;) a okazało się, że nie. 

     Tak jak pisałam dzień bez treningu, ale mimo wszystko udało się spalić 297 kalorii. Co daje nawet niezły wynik, patrząc na zjedzone papu ;) które liczy 2288 kalorii. Gdy od 2288 -297 mamy 1991 kalorii. Myślę, że to spoko wynik. Kiedyś faktycznie źle rozumowałam. Zjadałam np. 1600 kalorii,a  spalałam 400, więc ostatecznie wychodziło 1200 kalorii. Zdecydowanie za mało. Chyba to zrozumiałam, na czym to polega. Cały deficyt ;) Hmmm Dobrze rozumuję? Poprawcie mnie jeśli źle piszę. 

     Trzymam za Was kciuki. Pamiętajcie, aby się nie poddawać :) Działamy, głowa do góry  do przodu. Powodzenia. Miłego wieczoru. Pozdrawiam :) :* 


26 kwietnia 2022 , Komentarze (25)

Witajcie

          Od czego tu zacząć? Może zacznę, od tego że moje samopoczucie jest ok. Waga mnie rano zaskoczyła ;) Ciekawe jak to będzie dalej ;)  Swój dzień zaczęłam od.... 

     Od kolagenu, który wygrałam na instagramie :) Jest to miesięczna kuracja, tj 30 saszetek po 50 g. Dziś wypiłam czarną saszetkę ( zaraz zobaczycie jakie są w tym zestawie) smak ok, taka multiwitamina. Poza tym woda ładnie wypita, a posiłkowo dzień wygląda tak:

ŚNIADANIE: bajgiel, szynka, miks sałat, papryka

II ŚNIADANIE: jogurt pitny, sałatka makaronowa, czipsy ( ale szału nie zrobiły)

OBIAD: makaron z sosem truskawkowym na bazie jogurtu naturalnego, baton proteinowy

KOLACJA: skyr malinowy, kawa

         Jestem najedzona, zadowolona. Na kolację tylko skyr, niestety do domu dotarłam o godzinie 15.50...i nie było czasu wymyślać ;) A chciałabym się trzymać w tych godzinach. Tzn głównie godzin rozpoczęcia i zakończenia postu. Dziś dzień 2 w pełni. Nie liczę niedzieli, bo zmieniłam godziny i aplikacja pokazuje drugi dzień postu. Dlatego też tak sobie policzę. 

         Jeśli chodzi  o aktywność

             30 minut hula hop. Niestety na więcej brak sił, łydki mnie strasznie bolą, od kilku dni. Dlatego nie przeginam. Za to kroków mam już 14836, także jest ok ;) Tu macie 3 rodzaje kolagenu, który mam w zestawie. 

             Pamiętajcie aby się nie poddawać. Walczymy, działamy, każdy dzień przybliża nas do celu. Pamiętajcie o tym. Trzymam za Was kciuki, powodzenia. Spokojnego wieczoru. Pozdrawiam :) :* 

 

                        

25 kwietnia 2022 , Komentarze (18)


Witajcie 

        Poniedziałek u mnie zaczął się hmmmm troszkę burzliwie ;) Ale znośnie. Pogoda hmm chłodno ale też dało się przeżyć. Odwiozłam dziewczyny, skoczyłam szybko do sklepu i do domu. W drodze powrotnej wciągnęłam drugie śniadanie ;) Przyjechałam, wstawiłam pranie, pokręciłam hula i poćwiczyłam z ekspanderem, łącznie wyszło 45 minut. 

         Może niewiele ale zawsze coś ;) Kroków na chwilę obecną mam 14612, także nie ma tragedii ;) Posiłkowo dzień wygląda tak:

ŚNIADANIE: chleb z ziarnami, szynka, mozzarella, pomidor

II ŚNIADANIE: mus kubusia, żelki (opakowanie 35 gram ma tylko 117 kalorii ), krążki kukurydziane masło-sól ( pyszne) 

OBIAD: kopytka, filet z kurczaka, sałatka ( miks sałat, pomidor, ogórek, jogurt skyr naturalny) 

KOLACJA: sałatka makaronowa, szynka konserwowa, ogórek, pomidor, ser i majonez) kawa 

     Drugi dzień postu za mną. Czuję się najedzona. Dziś wpadły 4 posiłki, dlatego że w tygodniu wstaję o godzinie 5 a czasami o 4.40. Dlatego pierwszy posiłek zaczynam o godzinie 6 a ostatni o 16. Nie wiem jak taki układ się sprawdzi. Bo jednak ostatni posiłek o 16 hmmm może być ciężko. Sprawdzę, zobaczę. 

     Pamiętajcie aby się nie poddawać. Walczymy, działamy. Trzymam za Was kciuki .Powodzenia Spokojnego wieczoru. Udanego  ostatniego tygodnia  kwietnia ;) Pozdrawiam ;) :* 

24 kwietnia 2022 , Komentarze (15)

Witajcie 

   Znowu weekend minął raz dwa. W zasadzie jeszcze trwa ;) Ale już godzina 18 więc zleci.... szybko. Piątek zakręcony, M wrócił do domu, trochę spraw do załatwienia,  sobota to samo. Woda pita w oba dni. Aktywność hmm piątek było hula hop 20 minut i rower 14 km

       W sobotę totalny brak mocy, jeśli chodzi o aktywność.  Ale podsumowując ten tydzień to 5 dni było z treningiem a dwa bez ;) Także ta sobota bez treningu mnie nie smuci :) 

      Dzisiejszy dzień spokojny od samego rana. Jak dziewczyny spały, przygotowałam sobie do obiadu. Oczywiście najpierw było śniadanko z M ;) Dziś udało się pokręcić hula

      Ledwo pokręciłam, coś mnie łydki bolały, kostki. Dlatego na tym zakończyłam aktywność. Woda ładnie wypita. Posiłkowo dzień wygląda tak:

ŚNIADANIE: chleb z ziarnami, polędwica sopocka, ogórek, koktajl truskawkowy, popcorn

OBIAD: ziemniaki, kapusta z bułką tarą, skrzydełka z piekarnika 

KOLACJA do filmu:  budyń ( bleeeee) lody jogurtowe z sorbetem porzeczkowym, borówki

        Dziś 3 posiłki, dlaczego? Bo chciałam spróbować postu 14:10 , nie wiem czy to jest dla mnie.  To był weekend więc padło na 3 posiłki, jutro może zmienię na 4, zobaczymy. Bo jednak w weekend o innej godzinie wstaję, o innej jem śniadanie. Nie znam się dobrze, na tych postach. Więc jeśli jest ktoś bardziej doświadczony, proszę o cenne porady :) 

         Teraz piję 

       i układam sobie jadłospis na jutro z tego co mam w lodówce ;) 

       Lubię sobie spisać, co mam ( jeśli nie pamiętam) aby łatwiej było mi coś wykombinować. Może macie jakieś pomysły? Chętnie poczytam ;) Oczywiście, żeby nie było że chcę iść na łatwiznę...też coś wymyślę ;) 

        To byłoby na tyle :) Pamiętajcie aby się nie poddawać. Działamy, walczymy. Trzymam za Was kciuki. Powodzenia. Spokojnego wieczoru i udanego nowego tygodnia. Pozdrawiam :) :* 

21 kwietnia 2022 , Komentarze (21)

Witajcie 

           Nie wiem co jest grane, ale dziś nie mam mocy. Zupełnie jakby ktoś spuścił powietrze ze mnie ;) Waga na szczęście drugi dzień ta sama, czyli powrót na dobre tory, po świętach ;) Rano dodatkowo pogoda kiepska, deszczowa. Ogarnęłam trochę w domu, pranie, sprzątanie. Zrobiłam obiad na jutro. Udało mi się nawet przeczytać 148 stron książki :) I jakoś powietrze uszło. Dosłownie. Usiadłam w fotelu i nastąpił brak mocy ;) 

        Nie było w związku z tym aktywności. Jedynie udało się wydreptać ponad 10 tyś kroków. Woda ładnie wypita. Posiłkowo dzień wygląda tak: 

ŚNIADANIE: chleb chłopski, salami, rzodkiewka

II ŚNIADANIE: jaglanka, skyr waniliowy, dżem z allnutrittion jabłko-malina ( boskie połączenie)

OBIAD: pizza, lemoniada 

KOLACJA: mus porzeczkowo-jabłkowy ( nowość) pycha i kawka 

      Czuję się pełna, w sumie po obiedzie. No i się opiłam wody :) Czy jestem zła lub mam do siebie żal? Że nie było aktywności, że taki luźny dzień? Nie, nie jestem, ponieważ prawie codziennie mam dużą aktywność ;) I w związku z tym, nie będę się spinała. Na spokojnie, w moim  tempie, czasie. Może jutro naładuję bateryjki ;) Hhihi

    Pamiętajcie aby się nie poddawać. Każdemu zdarza się gorszy dzień, gorszy czas...Jesteśmy tylko ludźmi. Nie katujmy się, bo to nic nie da. Trzymam za Was kciuki. Powodzenia. Spokojnego wieczoru. Pozdrawiam :) :* 

20 kwietnia 2022 , Komentarze (12)

Witajcie 

       Kolejny dzień zaraz będzie za nami. Dziś cały dzień deszczowy, od samego rana. Szaro, buro....pogoda barowa ;) W sam raz na koc, książkę  kominek oraz ciepłą herbatę. Rano rozwiozłam dziewczyny, potem  do domu. Pokręciłam hula i zrobiłam drugie śniadanie. Zanim się obejrzałam po drugim śniadaniu, musiałam jechać po młodą.

      Posiłkowo dzień wygląda tak:

ŚNIADANIE: chleb chłopski, schab pieczony (jeszcze ze świąt został), ogórek

II ŚNIADANIE: sałatka( miks sałat, pomidor, ogórek, papryka, mozzarella, majonez, grzanki czosnkowe)

do filmu podjadłam: kulki czekoladowe, cziperki

OBIAD: warzywa na patelnię po grecku

       Kolacji brak, dopijam kawkę mrożoną. Za późno był obiad i dlatego bez kolacji kończę dzień. Nie lubię na noc jeść. 

       Ogólnie dzień ok, chociaż chwilami złapałam doła...ale to przez młodzież. Bywa ciężko w rodzinie patchworkowej. Ciężko bywa gdy swoje dziecko się wychowuje...ale kogoś dziecko hmmm   jeszcze trudniej. Teraz  usiadłam, na spokojnie... muszę pewne sprawy przemyśleć, bez nerwów. Chociaż będzie to strasznie ciężkie. Ale nie chce sobie tym głowy teraz na noc zaprzątać. Jak to mówią, małe dzieci, mały kłopot...duże dzieci, duży kłopot ;) 

       Pamiętajcie, aby się nie poddawać, działamy, walczymy. Trzymam za Was kciuki. Powodzenia. Pozdrawiam :) :* 

19 kwietnia 2022 , Komentarze (12)

Witajcie 

                Dziś wpis na szybko, krótko zwięźle :) Rano przed śniadaniem pokręciłam hula 30 minut. Odwiozłam dziewczyny, szybkie zakupy głównie pieczywo. I powrót do domu. Nie spieszyłam się za bardzo, bo zanim wyjechałam z domu, wyłączyli prąd. Jak wróciłam trochę posprzątałam, ogarnęłam między innymi blat w kuchni, za który zabierałam się od miesiąca ;) No a że nie było prądu, to czasu więcej hihihi Chociaż też troszkę poczytałam książkę. 

               Niestety dziś popłynęłam z jedzeniem :( Tzn troszkę popłynęłam. To był impuls, chwila...jak łapałam co mam pod ręką. Odpokutowałam na rowerze

       Na rowerze pykło 30 minut i 14 km ;) Kręciłam jak szalona ;) Miałam wyrzuty ;) Gdy skończyłam troszkę mi ulżyło. I już nie sięgałam po jedzenie. Teraz tylko kawę dopijam. Oczywiście o wodzie pamiętałam i też piję, jeszcze pół litra i będzie 1,5 ;) 

      Dziś małą porażka, ale nie poddaje się. Działam dalej ;) Za Was trzymam kciuki. Nie poddajemy się :) Walczymy o swój cel. Powodzenia. Miłego wieczoru. Pozdrawiam :* :) 

© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.