Witajcie
Dzisiejszy dzionek jest spokojny, rano M nas troszkę zmoczył ;) ale tylko symbolicznie ;) Śniadanko, odsapnęłam troszkę i pyk hula hop. Jednak po hula było mi mało wzięłam ciężarki...no i poszło razem 50 minut. 30 minut hula i 20 z ciężarkami. Oj ramiona, ręce, nogi dostały popalić. Niby niewinne ćwiczenia z ciężarkami, a jednak ;)
Jak na wolny, świąteczny dzień jest ok. Kroków też mam ładnie, bo już teraz na liczniku 21005 i pewnie dużo więcej nie będzie, bo ładuję opaskę :) Woda ładnie pita :) Posiłkowo dzień wygląda tak:
ŚNIADANIE: chleb z pastą jajeczną( sama robiłam)
II ŚNIADANIE: babka piaskowa ( od mamy) koktajl
OBIAD: ziemniak, zrazy, ogórek, papryka
PRZEKĄSKA do filmu: czipsy, kulki czekoladowe
KOLACJA: budyń słony karmel, na to pszenica, następnie skyr naturalny i dżem malina-jabłko
Ten deserek to normalnie niebo w gębie :) Polecam ;) Bardzo sycący. Płatki z pszenicy fajnie przełamują smak dżemu jego kwaskowość :)
Po obiadku, chwilę odpoczęliśmy i wybraliśmy się na miasto :) Stąd też tyle kroków ;) Bo wychodząc z domu miałam ponad 12 tyś. Ludzi na starówce mnóstwooooo. Pogoda ok ładne słonko, ale wietrznie. Mały spacerek i do domku... No ale w drodze do domu, postanowiliśmy podjechać nad jeziorko. Niedaleko siebie mamy dwa. Więc padło na jedno z nich. No i ja z M spacerek, a dziewczyny gdzieś usiadły ;) Bo zmęczone hahahahah. No i po spacerku do domku. Chwilę coś się pokręciliśmy i M pojechał. Miał jechać jutro lub w środę... takie uroki kierowcy.
Teraz ogarnę sobie coś na necie, napalę w kominku i spać :) Pamiętajcie, aby się nie poddawać. Walczymy, działamy. Mam nadzieję, że święta Wam minęły spokojnie, bez obżarstwa. Trzymam za Was kciuki. Powodzenia. Miłej nocki. Pozdrawiam :) :*