Witajcie
Nowy tydzień, nowe plany i nadzieje. Oby to był dobry tydzień, tego życzę Wam jak i sobie ;) Dziś na nogach od 5.40, potem rozwiezienie dziewczyn ;) I na rynek z mamą, znowu kupiłyśmy truskawki tym razem po 14 zł, dobre słodkie. Po zakupach, do rodziców na herbatkę i niestety drugie śniadanie :( Po 13 na rehabilitację. W sumie dziś powinien być ostatni dzien, ale jutro odrobię, ten dzień kiedy źle się czułam po szczepieniu. Także jeszcze jutro pójdę ;) Dziś szybko poszło i szczerze, wyszłam jak nowa ;) Ale biodro dokucza i lipa.
Posiłkowo dzień wygląda tak
śniadanie: chleb graham z metką bawarską, sałatą
II śniadanie u rodziców :( niestety kanapki z szynką, serem, pomidorem
obiad: sałatka- kasza bulgur, burak, feta, pomidor, ogórek i sos ( musztarda, miód i oliwa z oliwek)
Gdyby nie obiad, to mało by było tych kalorii, a tak jest 1690. Wiem że też nie ma dużo ale byłoby mniej. Także nie ma tragedii, zobaczymy jak to będzie miało odzwierciedlenie w spadkach lub nie. Muszę być cierpliwa, nie ma innej opcji. Cieszę się, że wracam do liczenia kalorii. Woda ładnie wypita no i dzisiejszy dzień bez słodyczy ;) Nie wiem jak to będzie w tym tygodniu, bo jutro dzień dziecka ;) Heheheh. Ale dam radę ;) Nie ciągnie mnie do batonów, czekolad to dobry znak. @ sobie już poszła, więc waga może teraz drgnie. Liczę na to ;) Muszę zacisnąć pasa, bo za tydzień dwie komunie ;) I w kieckę muszę się zmieścić :D Hahahah.
Także pamiętajcie, działamy, walczymy, nie poddajemy się ;) Za jakiś czas sobie podziękujemy. Do dzieła. Trzymam kciuki. Powodzenia. Miłego wieczoru. Pozdrawiam ;) :*