Witajcie
Drugi dzień Świąt... zaraz dobiega końca. Ja u Was mija? U mnie spokojnie, na luzie, bez obżarstwa... a nawet z treningiem ;) Tak udało się poćwiczyć, co bardzo mnie cieszy
Padło na rower i orbitreka. Miało być jeszcze kółko ale coś mi się w głowie znowu kręci, a jeszcze muszę gdzieś niedługo jechać... to wolę nie kusić losu. I tak uważam, że czas bardzo ładny ;)
Posiłkowo dzień wygląda tak:
ŚNIADANIE: chleb fitness, ogórek i śledzik pod pierzynką z serem i sosem tatarskim
II ŚNIADANIE A RACZEJ DO FLMU : popcorn, ketchup i kakao
OBIAD: pierogi z kapustą i grzybami z boczusiem ;)
DESER: sernik plus kawka
KOLACJA: smoothie ( nie miałam ochoty na nic innego, w sumie trzyma mnie serniczek )
Kaloryczność dzisiejsza : 2458, kiedyś bałabym się tyle zjeść ;) a dziś? Dziś nie mam z tym problemu, bo wiem, że to spaliłam. Poza tym zauważyłam, że jak jem za mało kalorii to waga stoi lub rośnie. Oczywiście wszystko z głową ;) Dziś spaliłam ponad 700 kalorii, więc luzik ;)
Waga od wczoraj pokazała 0,5 kg mniej. Zobaczymy ile pokaże na koniec roku. Teraz już widzę, że nie będzie spadku. Tzn waga raczej taka sama jak na początku, ewentualnie trochę mniej. Ale to nic, ten rok nauczył mnie cierpliwości. Cierpliwości do treningów, liczenia kalorii ;) Na wszystko potrzeba czasu. Były miesiące, że gubiłam np. 2 kg w ciągu miesiąca.. ale cóż samo życie. Stres , nerwy, kłopoty pokazały, że to nie mój czas. Ale cieszę się, że waga nie poszła w górę, to też sukces :) Cieszmy się z małych rzeczy.
Pamiętajcie, aby się nie poddawać. Działamy, walczymy do samego końca ;) Trzymam za Was kciuki. Powodzenia. Miłego wieczoru. Pozdrawiam ;) :*