Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Witam wszystkich walczących tu z kilogramami, przyzwyczajeniami i ....samymi sobą I witam siebie, nieustannie gotową na zmiany, wyrzeczenia i sukcesy. Uzależniona od roweru, wciąż przesuwam granice, więcej km, mniej wrażliwości na deszcz czy śnieg, jeżdżę wszędzie, nie pogardzę nawet indoor cycling. Nie biegam - nie lubię, ale zajęcia w klubie typu interwał, TBC uwielbiam. Siłownia - hmm, uczucia embiwalentne, inaczej nazwać tego nie umiem, nie lubię ale doceniam efekty i zmuszam się.

Informacje o pamiętniku:

Odwiedzin: 256388
Komentarzy: 11001
Założony: 21 lutego 2012
Ostatni wpis: 29 marca 2025

Pamiętnik odchudzania użytkownika:
beaataa

kobieta, 60 lat, Warszawa

170 cm, 54.00 kg więcej o mnie

Wpisy w pamiętniku

10 grudnia 2017 , Komentarze (5)

Po czterech dniach picia z samego rana czegoś co wyglądało i smakowało jak kreda  (wiem jak kreda smakuje, bo pisałam nią ta tablicy i czasami, zamiast umyć oblizywałam paluchy) efekt był jeden - niedobrze mi było(chory). = ziemia okrzemkowa poszła do śmietnika. Cóż, nie robi błędów ten co nic nie robi;)'

Sobota: 10 km rower + 1h TBC + 1h sztang

Niedziela: 10 km rower + 1h TBC bardzo ciężki, bardzo dobry muzycznie(muzyka)

No, a w międzyczasie planowanie świąteczno_noworocznego pobytu w Małej Fatrze(zimno)

9 grudnia 2017 , Komentarze (11)

W piątek na siłce taka była para(przytul) (obydwoje około 25l.):

1. On nic ciekawego.. tzn siłkowy standard 

2. Ona wzrost około 150, waga około 30 kg, mięśni około 0

I Ona stawał przed lustrem i mówiła, że sztanga 20 kg ma być teraz(ninja) (nie precyzując, czy prosta, czy łamana) i czekała, a On przynosił i kładł pod jej nogi. I wtedy ona(dziewczyna) robiła np. żołnierskie, czy wiosłowanie, ale jak strasznie kalecząc(szloch)

Niby dźwigam(ninja), ale też się gapię:x i się dziwuję]:>

Piątek: 20 km rower + zestaw brzuch = tric x 3 w południe

5 minut orbitreka na rozgrzewkę: 20 x spinanie brzucha na ławce skośnej z talerzem 5 kg, odwrotne pompki x 15, 20 x scyzoryki na piłce, russian twist 5kg 20x na każdą stronę.

wieczorem w klubie: 

1. Martwy ciąg: 35kg x 15 rozgrzewkowo, 40 kg x 10 x 3 serie,

2. Wyciskanie sztangi na ławce poziomej: 20 kg x 10 x 3 serie (ostanie powtórzenia już ledwo, ledwo..)

3. Wiosłowanie: 15 x 20 kg x 3 serie,

4. Prostowanie nóg siedząc: 15x 30 kg, 15x 33 kg, 15x33kg, 15x33kg

5. Wznosy tułowia na ławce rzymskiej 20 x 3 serie,

I godzina interwałów(strach) zamiast TBC_przeżyłam_tempo mniejsze niż oczekiwałam..

Sobota: 10 km rower + godzina TBC + 1h sztang

Arbuz;)

7 grudnia 2017 , Komentarze (17)

Zamiast "balować(klaun)(balon)(muzyka)" na christmas próbuję rozgryźć  tajemnice brioszki, bo tylko tym wzorem, który jest dla mnie czarną magią, mam chęć robić trzy zamówione czapki:

@szydelkowiecrowerowy

Środa: 20 km rower_hura!! w deszczu(deszcz), a nie po lodzie(zimno), tylko, że nasz korporemont zaowocował brakiem prądu w szatni=zimna suszarka=powrót w mokrych ubraniach. I ze wspólnej szafy zniknęła moja czapka;(, stara, powyciągana i musiałam zrobić coś w rodzaju turbanu z podkoszulka;).. Prawie też zderzyłam się z nowym typem "krowy". Do takich (one są obojga płci(dziewczyna)(pa)) co idą nie widząc gdzie, wpatrzone w ekran telefonu i gadając jestem już pryzwyczajona tzn mam na nie oko. Ale ta nowa trzymała parasolkę tak, że nie mogła widzieć nic, tylko swoje stopy i nagle zupełnie skręciła ostro w bok..

Czwartek: 20 km rower_pogoda idealna_mocny wiatr w plecy, sucho i ciepło + kompleks x 5 w południe (prą jest, więc działa orbitrek i radio(muzyka)). A po południu moja czapka się pojawiła:D w korposzafie...

5 grudnia 2017 , Komentarze (9)

Tytuł wpisu miał być wstępem do mema, który skradł moje serce, ale coś z Vitalia + wstawianie czegokolwiek słabo...:(.. już zreperowane(puchar)

Poniedziałek: 20 km rower (z tego 10 porannych po czymś jakby lodowisko = tempo żółwia, uwaga wyostrzona na maksa, żadnych gwałtownych ruchów(kujon)) + kompleks x 4 w południe

Wtorek: 22 km rower + 

Wieczorem w klubie: 

1. Martwy ciąg: 35kg x 15 rozgrzewkowo, 40 kg x 10 x 3 serie,

2. Rozpiętki na ławce skośnej: 5 kg x 15 x 3 serie, 

3. Wyciskanie sztangielek siedząc: 7kg x 10 x 3 serie (ciężko(ninja)),

4. Prostowanie nóg siedząc: 15x 30 kg, 15x 33 kg, 15x33kg, 15x33kg

5. Wznosy tułowia na ławce rzymskiej 20 x 3 serie,

I biegiem na interwały, wyjątkowo ciężkie tym razem, niektóre ćwiczenia musiałam zamieniać...

3 grudnia 2017 , Komentarze (14)

I jak co roku są emocje bo: Czy idziesz(balon)? W czym(dziewczyna)? Jak schudnąć do tego czegoś:(?

Ja w kiecce zeszłorocznej, a nawet zeszłozeszłorocznej która nie wymaga głodzenia się, nie jestem traktowana poważnie w poważnych christmaspartyrozmowach(klaun).

Sobota: 10 km rower (już po śniegu(zimno), hurahara!!!) + godzina TBC + godzina sztang, a pomiędzy, w czasie rozciągania, wspięcia na palce na maszynie do ćwiczenia łydek_jak zwykle:  stopy równolegle, na zewnątrz, do wewnątrz i znowu równolegle x 20 x 60 kg

Niedziela: 10 km rower (po śniegu jeszcze bardziej już po(zimno)) + godzina TBC, ciężko i bardzo energetycznie(bomba)

A zamiast podjadania entrelac nr 2. Z ażurowymi listkami i bardziej kolorowy

1 grudnia 2017 , Komentarze (15)

Koniec tego dobrego, czas stawić czoła zimie_powiedziała moja sąsiadka i w 100% miała rację(duch)(zimno) 

Podjęłam wyzwanie..

Trochę marzną mi kciuki i strasznie dużo rzeczy na siebie zakładam=problem z upilnowaniem tego:(, ale jakoś daję radę..

Czwartek: 20 km rower + kompleks w południe x 3 tylko:x

Piątek: 20 km rower + 5 minut orbitreka (tak zresztą jest zawsze, tylko zapominam o tym pisać) i brzuch + tric x 2, co jest wielkim sukcesem, bo miałam tam mało czasu, że leń wewnętrzny podpowiadał, że skoro tak to może nie ma sensu zaczynać...

wieczorem w klubie: 

1. Martwy ciąg: 35kg x 15 rozgrzewkowo, 40 kg x 10 x 3 serie,

2. Wyciskanie sztangi na ławce skosnej: 20 kg x 10 x 3 serie (ostanie powtórzenia już ledwo, ledwo..)

3. Wiosłowanie: 15 x 20 kg x 3 serie,

4. Prostowanie nóg siedząc: 15x 30 kg, 15x 33 kg, 15x33kg, 15x33kg

5. Wznosy tułowia na ławce rzymskiej 20 x 3 serie,

i godzina ABT (tyłek poczuł(bomba))

29 listopada 2017 , Komentarze (10)

Pada śnieg z deszczem(deszcz), ma być przymrozek + rowerowanie jutro pod znakiem?(szloch)

Poniedziałek: 20 km rower + kompleks brzuch i tric x 4 =(puchar)

Wtorek: 20 km rower + kompleks x 2 tylko bo było mierzenie łowów z black friday=czarne leginsy z nike i coś w rodzaju bluzy=świetnie leży jedno i drugie, zachwycona jestem:D czekam jeszcze na skarpetki, ale to pewnik i buty też pewnik=mam już jedną taką parę, teraz to będzie na zapas (bardzo trudno jest o lekki wierzch z vibramową podeszwą.

wieczorem w klubie: angielski opóźniony = z czasem ciasno:(

1. Martwy ciąg rumuński: 35kg x 15 x 4 serie,

2. Ściąganie drążka do klatki pionowo : 25 kg x 15 x 3 serie (ostatnie powtórzenia  były nieczyste), 

I wydawało się, że będzie koniec, ale przypadkiem wpadło:

7. Wspinanie sie na palce: stopy równolegle, na zewnątrz, do wewnątrz i znowu równolegle x 20 x 60 kg

godzina interwałów z super instruktorką na zastępstwie, która dała nam naprawdę popalić(bomba)(bomba)

Środa: 23 km rower (część w śniegodeszczu) 

26 listopada 2017 , Komentarze (3)

Niedziela: 10 km rower, już słabiej niż wczoraj, zimniej, ale wciąż nie tak jak ma być(zimno)

godzina TBC - bardzo mocno, ale super muza(muzyka) = świetnie

A na obiad S. zrobił smażone z natką pietruszki i czosnkiem krewetki + nieoczyszczony ryż + surówka oczywiście z kaki.

A Black  Friday  wyskakiwało mi ze wszystkich stron do urzygu(tajemnica), aż zobaczyłam to:

i poległam:x

Skończyło się na 5-ciu parach;) a są jeszcze króciutkie stopki...

25 listopada 2017 , Komentarze (13)

Wreszcie się udało wszystko zgrać:):

- nie padało,

- fotograf się obudził(spi) zanim wróciłam z treningów i nawet zrobił obiad,

- inni (biegacze, rowerzyści, ci z psami i kijkami) sobie poszli..

mój entrelac grzybobranie:

https://www.facebook.com/szydelkowiecrowerowy/

Sobota: 10 km rower + 1h TBC = h sztang

i jakby tego było mało 1,5h ganiania po błocie w Kampinosie za światłem..

25 listopada 2017 , Komentarze (26)

No wiem, są w każdym sklepie;) ale ja dopiero próbując nowych "włoskich" smaków nad Iseo na nie trafiłam. I teraz to moje owocowe must have(puchar).

Wtorek: 20 km rower + kompleks w południe

20 km rower i szybki marsz w południe 30 minut

wieczorem w klubie: angielski odwołany = dużo czasu(bomba)

1. Martwy ciąg: 35kg x 15 rozgrzewkowo, 40 kg x 10 x 3 serie,

2. Wyciskanie sztangi na ławce poziomej: 20 kg x 10 x 3 serie, 

3. Wiosłowanie: 15 x 20 kg x 3 serie,

4. Prostowanie nóg siedząc: 15x 30 kg, 15x 30 kg, 15x30kg,

5. Wznosy tułowia na ławce rzymskiej 20 x 3 serie,

6a i b. Odwodzenie i przywodzenie nóg na ginekologu: 20 x 24 kg x 3 serie

7. Wspinanie sie na palce: stopy równolegle, na zewnątrz, do wewnątrz i znowu równolegle x 20 x 60 kg

 godzina interwałów (bomba)

Środa: 20 km rower i szybki marsz w południe 30 minut

Czwartek: 20 km rower i szybki marsz w południe 30 minut(slonce)

Piątek: 23 km rower

wieczorem w klubie:

1. Martwy ciąg: 35kg x 15 rozgrzewkowo, 40 kg x 10 x 3 serie,

2. Rozpiętki na ławce skośnej: 6 kg x 15 x 3 serie, 

3. Ściąganie drążka pionowo: 15 x 25 kg x 3 serie,

4. Prostowanie nóg siedząc: 15x27, 15x 30 kg, 15x 30 kg, 15x30kg,

5. Wznosy tułowia na ławce rzymskiej 20 x 3 serie,

I godzina ABT_tyłek nie miał lekko(strach)

© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.