Przede wszystkim kolejny wspomagacz okazał sie kitem. Pokrzywa indyjska jest przereklamowana. Kolejna po bioperine, zielonej kawie i młodym jęczmieniu. Gdyby działała chudłabym regularnie, a jest klasycznie zastój wagi. Może gdzieś tam w środku zmniejsza się tłuszcz, ale na wadze tego nie widać, na obwodach tym bardziej. Koniec eksperymentów ze wspomagaczami.
Na plus jest za to odstawienie, właściwie ograniczenie ilości glutenu w diecie. Mniej wzdęć, widocznie spłaszczony brzuszek. Wygląd brzucha to też zapewne zasługa serum wyszczuplającego i paradowania w neoprenowym pasie.Tu jak najbardziej hit, nie kit. To nic, że się to nie przekłada na wagę i obwód, ale ja widzę różnicę w wyglądzie brzucha. Idealny to on nigdy już nie będzie, bo po trzech ciążach cudów się nie spodziewam, ale jeśli będzie mniej odstający i widoczny, będzie super. Od zawsze miałam kompleksy na jego punkcie, a bardzo chciałabym polubić go takim jakim jest/ będzie. I przestać się go wreszcie wstydzić. Mimo, że generalnie panie w moim wieku mają odstające brzuszki i nie robią z tego problemu.
Zrobiłam sobie fotki w ulubionej, przyciasnej teraz sukience. Żeby zobaczyć jak to teraz wygląda i się zmotywować do dalszej pracy nad sobą.
Obleśnie to wygląda, wiem, ale jeszcze parę kilo mniej i będzie miodzio ;)
Waga na dziś, znów 70,7kg. czwarty dzień z rzędu :( Czyli klasyka... kilka dni zastoju, a potem spore bum w dół. No to czekam... na 69 ;)