Witajcie
Weekend czas zacząć, ale zanim weekend to czwartek, który był ciężki. Wczoraj przed czasem dostałam okres i początkowo czułam się ok. Jednak w południe zaczęła boleć mnie głowa, ale pomyślałam sobie, okres stres, mało jadłam....może to jest powód. Nie brałam tabletki, chciałam przeczekać. Jednak jak wracaliśmy po 13ej do domu... to była męczarnia. Dobrze, że M prowadził, bo ja nie wiem jakbym wróciła samochodem do domu. Tak mnie oczy bolały, strasznie, raziło mnie światło, nie mogłam mrugać. Do tego stopnia, że jak jechaliśmy, zakryłam oczy szalem, dosłownie.... i jak była ciemność, to przynosiło mi to ulgę.
W domu było podobnie, zasłoniłam rolety, mało tego jak leżałam, to nakryłam oczy kocem... ale dalej czułam się źle. Oczy to nie był jedyny problem, bo zaczęło mi być niedobrze i niestety wymiotowałam. Położyłam się ponownie, M zrobił mi zimny okład.. To były najgorsze 4 godziny, no może 5 godzin. Dopiero wieczorem mi zaczął przechodzić ból. Nie życzę nikomu takiego bólu. Nawet M się wystraszył, bo nie widział mnie kilka lat w takim stanie.
Treningu wczoraj nie było, nie było liczenia kalorii... nawet o tym nie myślałam. Nie robię sobie wyrzutów... było, minęło. Dziś jest nowy dzień...samopoczucie lepsze, chociaż chwilami znowu kręciło mi się w głowie. Niestety okres rządzi się swoimi prawami. Fakt dziś nie liczyłam kalorii ( znowu ) ale za to dziś wpadł trening. Odkurzyłam orbitreka :)
Wpadło 30 minut, mało, dużo... zależy jak na to spojrzeć. Cieszę się, że mimo okresu, dałam radę wskoczyć na orbitreka. Nie było lekko... zeszłam mokra jak świnka ;) Ale za to jaka szczęśliwa. Chciałam jeszcze 10 minut poćwiczyć, ale zaczynało mi się kręcić w głowie, dlatego uznałam, że te 30 minut jest ok. Do tego dorzucę kroki, na chwilę obecną mam już 22629 :) także jest dobrze.
W tym tygodniu to drugi trening, we wtorek był rower plus kroki 20700, W środę też ładnie wpadły kroki 18056, w czwartek podobnie bo 18981, aaa zapomniałam o poniedziałku wpadło 16005 kroków. Także mogę powiedzieć, że tydzień nie jest taki stracony ;) A myślałam, że gorzej to wygląda. Jednak tabelki fajna sprawa, widać wszystko czarno na białym.
Chciałabym wrócić znowu do liczenia kalorii, być może jutro się uda. Nic na siłę. Jak się uda, będzie super. Najważniejsze, aby głowa nie bolała... aby nie wrócił wczorajszy stan.
Pamiętajcie aby słuchać swojego organizmu. Nic na siłę. Trzymam za Was kciuki, aby weekend minął dobrze. Pamiętajcie, aby wszystko robić z głową...Masz ochotę na słodkie zjedz, ale może nie całą tabliczkę, ale pasek , dwa... Chcesz zjeść chipsy zjedz, ale może nie całą paczkę, ale część... Wszystko jest dla ludzi :) Powodzenia.