Witajcie
Dzisiejszy dzień od rana nie zapowiadał się dobrze. Począwszy od tego, że wczoraj chowając samochód do garażu, rozwaliłam sobie prawego kciuka. Palucha który jest mi niezbędny ;) i to w takim miejscu, że teraz cokolwiek robię, muszę zwolnić, aby go dalej nie rozwalić :) Ale zagoi się ;)
Zawiozłam młodzież do miasta, potem z mamą poszłyśmy do znajomej zamówić wiązanki na jutrzejszy pogrzeb. Potem szybki telefon do fryzjera. Udało się umówić na szybko wizytę. Kolor zrobiony, poprawiony
Po prawej stronie przed, po lewej po. Tzn to zdjęcie po prawej a raczej kolor po prawej, musiałam poprawić. A ściślej mówiąc, górę głowy. Bo od ucha w dół było ok, ale góra hmmm żółta :( niestety. No ale udało się to ogarnąć... Robiła mi szefowa młodej u której młoda miała praktyki. Cenowo też mnie zaskoczyły, także jestem zadowolona. Teraz czuję z się w tym kolorze super. Ogólnie w kolorze blond czuję się dobrze.... ale na górze głowy wyszedł żółty, dlatego byłam zła... Do tego ten pogrzeb :( i wszystko się skumulowało. Na szczęście wszystko udało się załatwić i poprawić. Wyszłam z salonu z bananem na ustach :)
Niestety posiłki dzisiejsze pozostawiają wiele do życzenia :( ale coś od dwóch dni, nie mogę dojść do ładu z jedzeniem. Liczę, że jutro już będzie dobrze.
I posiłek: chleb z hummusem
II posiłek: leczo
III posiłek: chrupki serowe i wafelki cytrynowe oraz deser czekoladowy ( zjadłam połowę) oraz kawa, którą teraz dopijam
Kaloryczność mniejsza, bo tak jak pisałam deser czekoladowy zjadłam do połowy. Wierzę, że na dniach wrócę na dobre tory. Nie poddaje się, walczę dalej. Dziś ładnie wydreptała kroki, bo już ponad 16 tyś na liczniku.
Ty również działaj, nie poddawaj się. Walcz o lepszą siebie. Trzymam za Ciebie kciuki. Powodzenia. Spokojnej nocki. Pozdrawiam :) :*