Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

chyba lepsze samopoczucie mnie sklonilo do odchudzania

Informacje o pamiętniku:

Odwiedzin: 1164199
Komentarzy: 37947
Założony: 17 kwietnia 2012
Ostatni wpis: 2 kwietnia 2025

Pamiętnik odchudzania użytkownika:
aska1277

kobieta, 41 lat, Toruń

153 cm, 66.50 kg więcej o mnie

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy w pamiętniku

28 lipca 2021 , Komentarze (17)

Witajcie :) 

              Środa od rana spokojna, śniadanie, potem powrót do domu pranie i trening ;) tzn dziś hula hop na spokojnie 30 minut 

a tabelka lipcowa przedstawia się na chwilę obecną tak 

Może szału nie ma, ale uważam że tragedii też nie ma. Jednak nie zalegam z 4 literami na kanapie ;) Ogólnie jestem zadowolona z miesiąca....wiadomo, mogłoby być lepiej ;) Ale też i gorzej.... Także nie ma co narzekać. 

        Posiłkowo dzień wygląda tak : 

śniadanie: bułka z serem camembert i pomidorem 

II śniadanie: jabłko, banan

obiad: pita grecka, miks sałat, berlinka, ogórek korniszon, sos majonez-ketchup

kolacja: kaszka manna z sosem wiśniowym plus pistacje nie solone 

      Na ostatniej fotce znajdują się fit batony ;) Dziękuję Wracam_Do_Siebie, bo to od naszej koleżanki mam przepis ;) Co prawda nie robiłam dokładnie, tak tak jak pisałaś. Zobaczymy jak wyjdą ;) Jutro posmakuję i dam znać, oraz proporcje które ja dałam. 

        Kolacja taka na odczepnego właściwie ;) Bo późno wróciłam do domku. Hmm dziś troszkę nabroiłam ;) ale nie z mojej winy. Jechałam po M na stację... umówiliśmy się jakieś 60-70 km od domu....i jak zjeżdżałam na stację, szły panie lekkich obyczajów....dobra Asia nie chciała ich rozjechać i zaczęłam trąbić. Centralnie szły po pasie który nakazuje zjazd na stację. Trąbie raz-one nie schodzą. Trąbię drugi raz-zero reakcji, idą jak święte krowy..... Trąbię 3 raz i ostatni, ponieważ zaciął i mi się klakson :( Trąbił nieustannie, i bardzo głośno. Nagle czuję,że coś śmierdzi... stopił się, zablokował :( Dobrze, że M dojechał i ogarnął, wyjął bezpiecznik i samochód ucichł. Ale smród w aucie, straszny. Dojechaliśmy do domku i naprawił. Także jutro będę mogła znowu trąbić ;) 

        Także to byłoby na tyle w dniu dzisiejszym. Działamy, walczymy, nie poddajemy się. Trzymam za Was kciuki. Powodzenia. Miłego wieczoru. Pozdrawiam ;) :* 

     

26 lipca 2021 , Komentarze (11)

Witajcie ;) 

            Drugi pozytywny dzień za mną ;) Mimo że dzień bez aktywności, to i tak jest super. Rano pojechałam z córką na galerię, bo teraz przecież mnóstwo wyprzedaży ;) Kilka rzeczy udało się upolować. Dżinsy przecenione ze 119 zł na 59 zł :) i kilka innych też udało się złapać ;) Córka dała radę, chociaż ataki paniki były.....no ale udało mi się, na spokojnie wytłumaczyć, że nic się nie dzieje. W drodze powrotnej pojechałyśmy po moją chrześniaczkę i do biedronki na szybkie zakupy ;) I do domku. 

            Córka nauczyła chrześniaczkę robić naleśniki ;) Jadła młoda aż uszy się trzęsły hihihii. Pograłyśmy w grę 5 sekund ;) Lubię w to grać, można się uśmiać ;) Potem pojechałam po drugą pannę i już byłyśmy we cztery ;) Czas tak szybko leci, że szok ;) Przy okazji zrobiłam sobie maseczkę...oj tego potrzebowałam ;) Polecam, ona jest świetna 

Taki relaks wskazany ;) Polecam. A jeśli chodzi o dzisiejsze jedzonko, to wygląda to, tak 

śniadanie: chleb z ziarnami, serek łaciaty plus ogórki małosolne

obiad: cukinia z mozzarellą, marchewka

przekąska: big milk, baton 

kolacja: bułka, ser camembert z ziołami, pomidor, berlinka, ketchup, ogórek ;) 

       Dziś zdecydowanie za mało kalorii. Słodkie wpadło, bo miałam ochotę, nie chcę się katować. Zjadłam tyle i wystarczyło....a kiedyś? Kiedyś bym zjadła całą paczkę np.  jeżyków, czy kilka batonów. Także jest progres ;) Wliczone wszystko w bilans , a to najważniejsze. Ale powiem Wam, że ta cukinia z mozzarellą - to bajka, plus marchewka pokrojona w słupki, delikatnie przejechałam oliwą, posypałam papryką, czosnkiem i siup.... do piekarnika ;) Muszę zaopatrzyć się w marchewkę, bo dziś zjadłam ostatnie dwie ;) Takie małe czyszczenie lodówki było. Od czasu do czasu potrzebne takie czyszczenie. 

    Teraz czas ułożyć jadłospis na jutro hmmm ale najpierw zrobię przegląd lodówki hahah , bo kilka produktów trzeba wykorzystać na już :) A jutro muszę zrobić sernik dla mojej połówki, bo dziś ma ur, a jest w trasie :(    i tak sobie myślę, że jak przyjedzie to zaproszę go na obiad ;) 

      Aaaa tak na marginesie, jeśli chcecie zobaczyć dzisiejsze zakupy, zapraszam na yt na mój kanał ;) zobaczycie w nim jak wyglądam ;) 

         To chyba byłoby na tyle, a woda ładnie wypita ;) Samopoczucie ok ;) I tak powinno być. Pamiętajcie aby się nie poddawać. Działamy, walczymy. Cel jest blisko a my jesteśmy silniejsze, niż nam się wydaje :) :* Pamiętajcie o tym :) 

          Trzymam za Was kciuki. Powodzenia. Miłego tygodnia i spokojnego wieczoru :) :* Pozdrawiam :) :* 

25 lipca 2021 , Komentarze (14)

 Witajcie 

          Znowu kilka dni mnie nie było, ale czasami i tak bywa....jednak życie osobiste, rodzinne ważniejsze niż internet. Sporo się działo i dobrego i gorszego. Ale wierzę, że wszystko się ułoży pozytywnie. 

        Powiem tak.... nie rzucałam się na jedzenie przez te dni kiedy mnie nie było. No ale zabrakło jednak liczenia kalorii, hmm dobrze że wody nie odpuszczam ;) Dziś dzień 210 od kiedy piję wodę, wow :) Jest dobrze. Niedługo pojawi się sierpniowe wyzwanie z piciem wody ;)

     Jeśli chodzi o aktywność, to :

wtorek: trening z ciężarkami 40 minut plus hula hop 40 minut

środa: trening na dolne partie z gumami 30 minut

czwartek: hula hop 20 minut ( bo strasznie łapała mnie kolka) To byłoby na tyle w tym tygodniu z aktywnością. Może nie ma szału, ale też nie zalegałam cały tydzień na kanapie, to na + 

      Dziś niedziela, która zaczęła się dla mnie o 2.30..... tak.... M jechał w trasę i wstałam aby Mu towarzyszyć, zamknęłam drzwi i poszłam spać. Wstałam przed 9, zamulona ale nie chciałam dłużej spać,aby nie tracić dnia. Wstałam ogarnęłam się, zjadłam, wstawiłam pranie, troszkę ogarnęłam łazienkę. Potem miałam gości, a na koniec dnia był film z dziewczynami " Dziewczyny śmierci"

     Posiłkowo dzień wygląda następująco: 

śniadanie: bułka z dynią, wędlina, pomidor, ogórek, sałata lodowa

II śniadanie: lód big milk

obiad: sałatka, miks sałat, pomidor, ogórek, mozzarella, grzanki, filet z kurczaka, majonez 

przekąska: koktajl truskawkowy i ciasta fit z twarogu pychaaaaa

kolacja: tost z serem, szynką i sosem burgerowym 

   Może nie ma szału, ale uważam że nie ma tragedii. Zresztą wiadomo, że powroty bywają ciężkie ;) Nie poddaje się, walczę dalej. Trwam. Także dziewczyny, nie poddajemy się. Trzymam za Was kciuki. Działamy, za chwilę nowy tydzień i nowe nadzieje..... Niech to będzie dobry tydzień. Powodzenia. Miłego wieczoru i super tygodnia. Pozdrawiam :) :* 

  

18 lipca 2021 , Komentarze (33)

Witajcie 

      Na wstępie dziękuję za każdy komentarz pod wczorajszym wpisem ;) Jesteście Kochane, Wasze wsparcie wiele dla mnie znaczy :* 

     Po dodaniu wczorajszego wpisu, poszłam się kąpać.... i tak dumałam, dumałam ;) Aż wydumałam, zrobiłam sobie mały relaks. Maseczka na twarz i książka ;) Oj tego mi było trzeba :) Później poszłam pogadać do córki i zaczęłam robić się senna ;) Powiedziałyśmy sobie dobranoc i poszłyśmy spać ;) 

     Spać szłam w dobrym humorze, obudziłam się równie w dobrym ;) Dzisiejszy dzień ogólnie spokojny. Ale mimo upału, udało się zrobić mały trening tj hula hop 40 minut 

     Szczerze to myślałam, że ducha wyzionę :) hihihi ale dałam radę, na spokojnie bez szaleństw. Woda hmm mało bo tylko 1,5 litra....a teraz popijam cappuccino z lodami. Posiłkowo dzień wygląda następująco

śniadanie: chleb z ziarnami, ogórkiem, jajecznica z kurkami 

obiad: placki z cukinii i marchewki plus sos burgerowy

przekąska do filmu: lody 

kolacja: pół pity greckiej, parówka sokolik, ogórek korniszon, ser, sos i właśnie wspomniane cappuccino z łyżeczką lodów

       Może nie jest to idealne jedzenie, ale najadłam się, nie czułam głodu. Zrealizowałam ułożony jadłospis z wczoraj. Na jutro  już mam ułożony, teraz tylko pozostaje mi trzymać się go ;) Tak niewiele i tak wiele ;) Zależy jak na to spojrzeć :D Prawda? 

     Jestem zadowolona z dnia dzisiejszego ;) Zawsze to krok do przodu ;) Aaaa bym zapomniała, obawiałam się że po wczorajszym jedzeniu, waga duzo pójdzie w górę....a tu 0,8 kg od wagi paskowej poszło w górę. Także nie ma tragedii, dam radę to zgubić. 

    Pamiętajcie aby walczyć, nie poddajemy się. Trzymam za Was kciuki, działamy. Miłego wieczoru i cudownego produktywnego nowego tygodnia :) ;* Pozdrawiam :) :* 

17 lipca 2021 , Komentarze (26)

Witajcie 

           Znowu kilka dni mnie nie było. Starałam się chociaż zaglądać do Was, ale sama nie miałam weny, nie czułam się na siłach....aby dodać wpis. Co u mnie? Raz lepiej raz gorzej, jak u każdego ;) Wiadomo. Nie poddaje się, chociaż ....chwilami w głowie, mam myśl " aby zrobić głodówkę" Hmmm a dlaczego? Bo to jest tak, że jest dobra passa, liczę kalorie, treningi zaliczam. Ale przyjdzie jeden dzień, jedna osoba, jedna sytuacja i wszystko leci na łeb na szyję. Tak też było dziś. Od samego rana, ładnie liczyłam kalorie, foteczki ładnie cykane. Woda dziś pięknie, dzień 202 :) No i pewna sytuacja mnie wytrąciła z równowagi.. i poszło.... limit kalorii z całą pewnością przekroczony.. Zawaliłam ten dzień. 

     I właśnie w takich sytuacjach, myślę o głodówce :( ja wiem, że to złe. Ale niestety myśli, są myślami. Aby jakoś zająć te myśli ułożyłam jadłospis na jutro, postaram się zasnąć z pozytywnymi myślami, a jak to wyjdzie? Okaże się jutro ;) 

     Czy Wy też takie myśli macie? Jak sobie z tym radzicie? Mimo wszystko nie poddam się, walczę dalej, idę dalej przed siebie. Żeby nie było, że kończę swoją walkę.... nie, nie ;) 

    Działamy, walczymy. Trzymam za Was kciuki. Spokojnego wieczoru i miłej niedzieli. Pozdrawiam :* 

13 lipca 2021 , Komentarze (19)

Witajcie 

          Chciałabym Wam podziękować, za każdego kopniaka ;) Ja mija wtorek? Burzliwie, ale nie z powodu pogody :(  Ale nie chcę o tym teraz pisać. Za oknem od rana upał, jak ja nie znoszę takiej pogody. Po śniadaniu podrzuciłam  młodą na praktyki, potem do domu i zabrałam się za trening. Dziś wpadła skakanka  10 minut i hula hop 30 minut

        Tu na zdjęciu ze skakanką się uśmiecham....ale do śmiechu po tych 10 minutach mi nie było ;) Zsapana, zziajana ufff nie było lekko ;) Myślałam, że ducha wyzionę :D Ale chwilę odsapnęłam i radość była mega :) Potem było hula hop ;) I tutaj nie mam z tym większego problemu. Humor, samopoczucie po treningu---- bezcenne :D Czy Wy też tak macie?!

     Posiłkowo dzień wygląda tak:

Śniadanie:  bułka z ziarnami, sałata masłowa, oscypek, rzodkiewka 

II śniadanie: pączek ( chodził za mną, ale szału nie zrobił) czereśnie 

obiad: nuggetsy, ketchup i domowy sos czosnkowy 

kolacja: sushi i niestety energetyk :(      Ale wszystko wliczone w bilans ;) Także nie ma tragedii. Zawsze mogłoby być gorzej ;) Ale wiadomo, że powroty bywają ciężkie. Ja ogólnie z dzisiejszego dnia, pod względem aktywności i jedzenia, jestem zadowolona. Jeśli chodzi o kroki, to już mam na liczniku(opasce) 18250 kroków ;) Aaa bym zapomniała, woda ładnie pita :) Jestem pod wielkim wrażenie, samej siebie w tej kwestii ;) Jeśli jeszcze ktoś nie dołączył, a ma problem z wodą.... to zapraszam do wyzwania ;) 

       Działamy, walczymy...pamiętajcie, nawet jak upadniecie, podnosimy się i idziemy dalej. Za jakiś czas sobie podziękujemy. Trzymam za Was kciuki. Spokojnej nocki. Pozdrawiam :* :) 

11 lipca 2021 , Komentarze (31)

Witajcie 

         Kochani u mnie dzieje się dzieje.. Wieczorami siadam, to padam na twarz. Auto odebrane, wczoraj holowałam z M ...niby filtr paliwa się zapchał, oby to było tylko to. Bo auto na wsi, obowiązkowe ;) Wczoraj udało nam się jeszcze pojechać na szybkie zakupy, przy okazji sprawdziliśmy auto. 

        Samopoczucie ogólne hmmm takie sobie. Ostatnie dni były napięte, ciężkie. Oby nowy tydzień był pozytywny. Dlatego chciałabym Was prosić o KOPNIAKA. Tak, ja też go czasami potrzebuję. Chociaż dziś udało się pokręcić hula 30 minut. To teraz jestem, nijaka, senna. Być może dlatego że robiliśmy na obiad grilla i ja z M siedziałam na dworze....A za oknem słońce tak dawało po oczach, szok. I chyba to słońce mnie zmuliło. 

      Zrobiłam sobie cappuccino, które stoi po lewej stronie, a po prawej butelka z wodą ;) I tak na zmianę, łyk wody, potem kawki :) Nadrabiam zaległości na komputerze, a to trzeba ogarnąć sprawy finansowe, a to odpisać na komentarze na yt ( to też zabiera trochę czasu). Ale do kompa staram się siadać, wtedy kiedy mam chwilę dla siebie, aby to nie było kosztem rodziny. 

     Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa, odnośnie Mojej córki. Czuje się dobrze, tzn sama przez ostatnie dwa dni proponowała wyjście na rower, to dziewczyny pojechały. W piątek wyszła po mnie, sama to zaproponowała. Szczerze, to myślałam że szybko się cofnie do domu, ale dała radę. Jestem z Niej dumna, pokonała lęk. Małymi krokami, nic na siłę nie robimy. 

    Odnośnie diety hmm a raczej jej braku. Tzn wiecie... staram się nie rzucać na jedzenie, wodę ładnie piję, staram się wyrabiać te minimum 10 tyś kroków dziennie-udaje się :) Karta na jutrzejsze menu wyjęta, ale czy dam radę, czy to ma sens? Jutro będzie taki gwizdany dzień. Nie wiem jak go ogarnąć. No nic ułożę jadłospis  na jutro a jak pójdzie? Dowiecie się jutro ;) 

      Mam nadzieję,że Wasz dzień mija spokojnie, bez przeszkód ;) Życzę miłego wieczoru i spokojnego nowego tygodnia. Oby to był dobry tydzień ;) Trzymam za Was kciuki. Powodzenia. Pozdrawiam ;):* 

9 lipca 2021 , Komentarze (16)

Witajcie 

        Znowu kilka dni mnie nie było...ale znowu się dzieje. Woda jest ładnie pita od 1,5 do 2 litrów. Z tym nie mam problemów. Aktywność : jedynie chodzenie. W  środę było 20209 kroków - 14,3 km , czwartek 16174 kroki i 11,51 km a dziś? Dziś to już mam na liczniku 22872 kroki czyli 16,62 ... kroków dużo więcej  nie zrobię, bo teraz ładuję opaskę ;) Więc jeszcze pewnie godzinkę będzie się ładowała.

     Aaaaa co się dzieje? Hmmm wczoraj zepsuło mi się auto :(  zostawiłam u siebie na wsi, tzn u jakiś ludzi.... bo nie miał kto pomóc go przeciągnąć.... długa historia :( Do jutra będzie stało u tych ludzi, aż zjedzie M z trasy.   Jak nie trudno sie domyślić, bez auta ciężko na wsi. Dziś poprosiłam szefa M aby mnie zawiózł do miasta, bo trzeba dostarczyć papiery do szkoły, drugie odebrać.... No i pojechałam sama, bo droga powrotna to była z buta czyli 11,43 km szłam pieszo. 

    Wiecie, co.... wkurza mnie to, że jak znajomi lub rodzina M potrzebuje pomocy..... to On pomaga, nawet będąc w Niemczech....a jak My potrzebujemy?! To nie ma chętnych. Mogę liczyć na brata, przyjechał, zabrał mnie do domu...ale nie miał haka więc nie mogłam go holować :( Ale dzięki właśnie uprzejmości pewnych pań, samochód stoi bezpieczny. 

    Jak się domyślacie samopoczucie z tego powodu, jest kiepskie.  Do tego dziś spałam tylko dwie godziny. W nocy burza na całego tj.od 1 do 3 , napierniczało że głowa mała...bałam się, oj bałam.... zasnęłam około 4 , a obudziłam się o 6 :( :(    

    Teraz popijam kawkę, bo aż nie nosi :(    złość mi nie mija, ale cóż. Widać muszę to przeczekać ;) Może jutro będzie lepszy dzień... Bardzo bym tego chciała, bo póki co za oknem leje, grzmi....błyska strasznie :( Mam nadzieję,że nocka będzie tym razem przespana ;) 

    Pamiętajcie aby się nie poddawać, walczymy....a no własnie waga u mnie paskowa ;) Ale jutro może być wzrost ;) Zobaczymy ;) Nie będę sobie rwała włosów z głowy ;) 

   Spokojnego weekendu dla Was ;) Nie objadajcie się za bardzo, wszystko z głową ;) Powodzenia. Pozdrawiam :* :) :* :) 

6 lipca 2021 , Komentarze (41)

Witajcie 

         Sama nie wiem od czego zacząć ten wpis... bo od rana nie mogę się jakoś wyciszyć, ogarnąć myśli. Dziś byłyśmy u psychologa ( prywatnie)bo szybko. Już w drodze czułam lęk córki, ale jakoś udało się dojechać. Spędziłyśmy u p. psycholog 60 minut. Najpierw była rozmowa ze mną, potem z córką a na koniec znowu ze mną. Pierwsza diagnoza - zespół lęku napadowego. Nie powiedziała póki co nic o depresji, ponieważ aby to stwierdzić musi zrobić test. No a to na następnej wizycie, bo już było za mało czasu :(  Już ta diagnoza mnie przygniotła, bo córka boi się nawet jeździć autem :( wejść do sklepu :( I to niestety stało się po wycieczce :( Teraz żałuję, że pojechała.... No ale nie mogłam tego przewidzieć :( 

        Usłyszałam ,że potrzebne będą wizyty raz w tygodniu. Zapytała czy się zgadzam, bo to są jednak koszty... No, co , zgodziłam się bo chce jak najszybciej pomóc dziecku. Zaraz nowa szkoła, nowe otoczenie...nie mogę czekać, nie chcę czekać. Nawet nie wiecie, jaki mam mętlik w głowie....zastanawiam się gdzie popełniłam błąd, co zrobiłam, nie tak.... Gonitwa myśli :( Bezradność jednocześnie. Ale nie dam zrobić krzywdy dziecku, pomogę, jak tylko będę mogła, umiała. Koszt nie gra roli. 

      Jak możecie się domyśleć, diety dziś brak. Nawet mało zjadłam...właściwie bardzo mało, bo tylko na śniadanie kanapka, potem jakiś baton, arbuz i na kolację parówkowa z musztardą i bułką z ziarnami. Zdecydowanie za mało. Wody tylko 1,5 litra i to w sumie wmusiłam w siebie :(  Nic nie chciało mi przejść przez gardło do wieczora :( 

    Ale to że u mnie lekki upadek, nie oznacza że nie trzymam za Was kciuków :*  Działamy, walczymy :* Powodzenia. Miłego wieczoru. Pozdrawiam :* :* :) :) 

5 lipca 2021 , Komentarze (22)

Witajcie 

      Znowu kilka dni mnie nie było. Ostatni wpis był w piątek. .potem sobota, dzień ważenia. Waga? Paskowa, także nie jest źle, chociaż liczyłam na spadek.. No nic, nie poddaję się, walczę dalej. Sobota z aktywności, tylko marsz 25 minut. 

    Niedziela, dzień świętowania. Świętowaliśmy 15-te urodziny córki.  Ale ten czas zlecał, szok ;) Było spokojnie, bo córka nie czuła się za dobrze. Ale sobie to odbijemy. Wszystko w swoim czasie. Byliśmy też u rodziców na urodzinowym obiedzie. Po powrocie do domu, wskoczyłam w kółko ;) Pokręciłam 30 minut :) :) 

     Dzisiejszy dzionek, od rana u lekarza :( Nie wiem co dzieje, się z córką. Od jakiegoś miesiąca jest inna, zmieniona, apatyczna, smutna. Nawet myślałam, że może  na wycieczce w Zakopanem coś się wydarzyło, ale nie.... Wzięłam skierowanie na badania, miałam robić je w przychodni, ale....okazało się że dziś już nie da rady, bo tylko do 9 pobierają :( Wkurzyłam się i poszłam prywatnie. 65 zł i badania zrobione, wyniki już mam. Jutro może zadzwonię i powiem lekarce, aby mi je zinterpretowała. Z tego co widzę, to tak jakby miała anemię :( niedobór żelaza...Zobaczymy jak będę z nią rozmawiała. Nie będę się teraz nakręcała... Mało tego wysłała córkę do psychologa, że ma depresję i nerwicę :( Kurcze po czym to stwierdziła, patrząc na Nią???Nie wiem. Jutro idziemy prywatnie, do naszej byłej pani psycholog, która kiedyś na NFZ przyjmowała. Wizyta 140-170 . No ale czego dla dzieci się nie robi, czego się nie robi aby pomóc. 

      Powiem Wam, że sama mam nerwy. Bo każda mama chce pomóc, dziecku. Trzymajcie kciuki. Jak nie trudno się domyśleć, niestety diety jako takiej nie ma :( Staram się po prostu, nie rzucać na jedzenie. Woda ładnie pita, po 2 litry. Nie wiem czy to przez butelkę, czy może takie pragnienie :) Nie ma to znaczenia, ważne że piję. 

    Trzymam za Was kciuki, aby nowy tydzień był owocny, pozytywny. Powodzenia. Miłego wieczoru. Pozdrawiam :* :) 

© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.