Witajcie
Wczoraj było i się zmyło... i całe szczęście. Nie był to fajny dzień. Rano niestety zorientowałam się, że opaska odmówiła mi posłuszeństwa. Bez opaski, zegarka jak bez ręki u mnie. Zegarek noszę od komunii, a opaskę od 15 lat :) Zepsuło mi to poranek. No ale mówię, trudno i zaczęłam szukać nowej. Po kilku godzinach poszukiwań, mówię.. mam :) i nagle cyk, opaska zaczęła liczyć kroki :D hahahaha przypadek ?
Rano zawiozłam młodą, wróciłam do domu, coś tak ogarnęłam. Potem zjawił się M, odebraliśmy młodą ze szkoły, obiad. Później podrzuciliśmy ją do miasta na urodziny, a my do domku. Coś tam znowu porobiłam i nagle M dostaje tel, żeby jechać do Malborka, bo kierowcy czas się skończył i nie ma jak dojechać. Hmmm szybka decyzja, jedziemy. Najpierw po osobówkę, potem kierunek Malbork. Dojechaliśmy, trochę musieliśmy odstać i na nas był czas.... W domu byliśmy po 1, szybko do łózka wskoczyłam... zasnęłam jak dziecko. Młoda zjawiła się po 5 nad ranem hahaha. Na szczęście jak otwierała drzwi, to cichutko :) Treningów brak, wczoraj i dziś. Kalorie liczone wczoraj i dziś
I posiłek: bagietka paryska z krakowską, pomidorem, paluchy serowe
II posiłek: spaghetii z dodatkiem sera
III posiłek: nasiona chia z truskawkami plus musli matcha i arbuz oraz kawka ( mimo kawki i tak zasypiam :)
Apetyt na taką bułkę z krakowską i pomidorem :) miałam od dłuższego czasu. Może nie do końca zaplanowane posiłki, ale dla mnie smakowity dzień. Dziś lekki spadek zanotowałam. Działam dalej
Pamiętaj, aby się nie poddawać. Działaj, rób swoje, na swoich zasadach. Trzymam za Ciebie kciuki. Powodzenia. Miłego wieczoru. Pozdrawiam