osłabienie?
Ostatnio nie mam zupełnie ochoty na nic-dosłownie się zmuszam
żeby wstać rano i coś zrobić może to przez tą @,ale jak już jestem w
pracy to naweet jak jest możliwośc usiąśc na krótko to sobie szukam
pracy by się nie rozleniwić.Waga nieznana i poczekam do piatku,ale będę
zmachana na maksa bo mamy zlot ginekologów na 220 osób do 19-go,na
szczęście mam wolne od 17 i chcemy z K.jechać na weekend w gorki.
W sobotę byliśmy z K. i moją znajomą na koncercie pod Spodkiem katowickim.Było wesoło i trochę poskakaliśmy ale nogi mnie bolały bo na basenie przegięłam jak na pierwszy raz po długiej przerwie.Pływałam dosyć wysiłkowo i za pierwszym razem 1000m,a potem 250m zrobiłam.
Może dostanę jakieś natchnienie po niedzieli na pisaninę,bo mam urlop do 26 więc odpocznę.
Dziękuję za odwiedzinki i wpisy czasem mi wstyd,bo mało zaglądam do znajomych częściej na forum-czas ostatnio się jakoś skurczył-więcej obowiazków w pracy
Po niedzieli:)
W niedzielę spałam tylko 4 godzinki,ale dospałam godzinke po południu.O 17 pojechałam z K. do Katowic na tańce,ale mielismy czas i spacerek po mieście żeśmy zrobili.Doszliśmy do kościoła Mariackiego (był tam koncert o 19,30 -muzyka poważna-Mozart),ale stwierdziliśmy,że jednak za poważne jak na tak miły dzień.Wracając zauważylismy przygotowania do przedstawienia teatralnego ulicznego-okazało się ,że o 20,30 się zacznie .Poszlismy potańczyć ,a potem wyrwaliśmy się na ten spektakl-naprawdę warto było żal tylko,że nie miałam aparatu.Pozytywna energia jaka płyneła z tego artystycznego przekazu powodowała,że na twarzach widzów pojawił sie ciągły uśmiech przez całe pół godzinki.Wróciliśmy odchamieni na tańce -spotkałam znajomego z sympatii z którym bywałam na imprezkach,a którego zdjęcie ze mną gdzieś kiedyś wkleiłam.Poskakalismy razem i osobno do 23 i do domku,bo trzeba do pracy przecież wstać,a K.już 3 noc miałby zarwaną.Ja jeszcze dziś miałam wolne ,ale jutro na 6 praca.Podczas tańca wyrwałam się z ręki partnera i chyba mam wybity palec-trochę spuchło i boli.
Nie ważyłam się od soboty-dziś trochę zgrzeszyłam były 2 ciastka,kremówka i zamiast jednego 2 buritosy drobiowe.Czuję się mocno objedzona -to niedobry pomysł tak wpieprzać.
Kolejne spotkanie z K.bedzie prawdopodobnie w piatek znów na tańcach z moimi znajomymi sympatycznymi.
No to jutro trzeba się pilnować ,bo znów waga pójdzie w górę
urlop sie kończy-są zmiany:)
Rozpoczynając ten tydzień urlopu postanowiłam że bedzie to czas zmian w moim sposobie odżywiania,podejściu do życia(bardziej na luzie i optymistycznie),wadze ,a moze nawet w zyciu.Powiem Wam,że jakby nagle wszystko nabrało innych kolorów.
Po pierwsze próbuję jak na razie z miernym skutkiem wrócić do częstszej aktywności fizycznej.Po drugie w miarę stosuję sie do diety z małymi grzeszkami,ale efekt jest bo w niedługim czasie spadłam z 93kg na 90,9(dziś).
A teraz najważniejsze i mam nadzieje najpiekniejszą jest to zmianą(choc dopiero w powijakach.
W piatek umówiona byłam na spotkanie przy kawie z pewnym panem.Nie robiłam sobie wielkich nadziei,bo nie do końca wiedziałam czy jest wolny.Jadąc na to spotkanie przejeżdżałam pod katedrą w Katowicach(nie jestem zbyt religijną i niebardzo praktykującą katolicxzką od jakiegoś czasu ,bo przez ten mój rozwód i koleje mojego zycia trochę się obraziłam na kościół jako taki,a zwłaszcza kler,ale nie na Boga).No wiec,przejeżdżając tam spojrzałam w kierunku katedry i w myślach poprosiłam ,by w końcu poznać kogoś normalnego z kim mogłabym spedzić resztę życia,bo jakoś ostatnio dopadły mnie dołki i nie widziałam sensu głębszego w moim życiu.
Pojechałam dalej i na miejscu spotkania przywitałam się z tym panem ,wypilismy coś i rozmawialiśmy chyba jakieś 1,5 godzinki(miła rozmowa,bez emocji jakaś mi się wydała,ale za chwilę dowiedziałam się ,ze pan jest rozwodnikiem ale żyje w związku z kobietą mają wspólne mieszkanie i chętnie spotykałby się ze mną na boku co jakiś czas ,gdyż jego kobieta go nie zaspokaja bo jest jakaś ospała i pruderyjna.Podziękowałam za rozmowę ,pożegnałam się i weszłam do lokalu przed którym piliśmy napoje w ogródku piwnym.W środku wypatrywałam koleżanki która miała przyjąs później nieco,ale jej nie zauważyłam.Zadzwoniłam do niej i okazało sie ze poszła już do domu,bo mnie nie zauważyła (chyba zmiana koloru włosów ją zmyliła-hihi),i nie zadzwoniła bo ma pustą kartę.Postanowiłam że skoro już jestem to potańczę w ramach ćwiczeń z godzinke i pojadę do domu.Niestety stało się inaczej.Po kilku minutach do tańca poprosił mnie jakiś pan(widziałam go już w tym lokalu 2 razy i nawet poocieraliśmy się wtedy o siebie jak tańczył niedaleko grona moich znajomych .
Zwróciłam wtedy na niego nieco uwagę,bo jest wysokim facetem z delkatnym zarostem na twarzy i jest lekko zaokrąglony ,choć nie całkiem gruby-taki nieco mój typ,choć nigdy nie miałam pana z zarostem,a jeśli już to tylko z wąsem.
Okazało się,że podobno jestem z jego miejscowości(ale jednak z sasiedniej -niedalekiej-7km)Bawiliśmy się dobrze,wyskakaliśmy się nieco i tak w miłej atmosferze spędziliśmy czas na tańcach do 3 choć miałam wyjśc stamtąd o 21.
Potem odwiozłam go do domu(mieszka u brata)i siedzieliśmy jeszcze i rozmawialiśmy w samochodzie prawie do 5.Wiem wiem jesteście ciekawe jak się skończył ten miły wieczór-hihi.Bardzo grzecznie i miło były tzw skradzione delikatne całusy niosące za sobą obietnicę;),i wymiana numerów telefonu.
Wczoraj byliśmy razem na koncercie Chylińskiej w Parku Chorzowskim.od jakiejś 19,30 do 22mieliśmy spacerowac po parku,a potem iść na koncert,ale nagłośnienie było takie mocne,że spacer się przeciągnął do późna prawie do 23,30.Była ławeczka w mroku,kolejne całusy i delikatne pieszczotki;).Na koniec poszliśmy pod sama scenę na końcowe 4 utwory.Do samochodu mieliśmy chyba ze 2 km.pod jego domem spytał co dzisiaj (w niedzielę bedziemy robić.Jak na razie jhest propozycja,zeby się iśc potrzepać na parkiecie znowu-jak będzie jeszcze zdecydujemy telefonicznie,ale stwierdził,ze przez moją specyfike zawodu,może nie mieć okazji na ponowne szybkie spotkanie i jeśli tylko moge i chce to wykorzystamy te 3 dni.Wiecie on chyba mnie nawróci,bo choc często do koscioła nie chodzi to ma znajomych fajnych księży interesuje go architektura sakralna i historia,geografia.Jest prostym górnikiem o 5 lat starszym ode mnie-jak na razie dobrze się nam ze sobą rozmawia i dobrze się razem ze sobą czujemy.
Jak wracałam w sobotę nad ranem do domu to wspomniałam sobie tą zdawkową modlitwę pod katedrą i spojrzałam w niego rozjaśniające się już nieco i podziękowałam temu najwyższemu gaździe,że tak szybko odpowiedział na moją prosbe i nie pozwolił mi podjąć tym samym złej decyzji o byciu w tzw okładzie z mężczyzną żonatym(bo już nawet taką mozliwośc rozważałam po cichu).
Tak więc jestem teraz delikatnie zafascynowana,bo jakos z nóg mnie nie ścięło,ale bliższe poznanie może to przecież zmienić i na to po cichutku liczę.
Sory,że zanudzałam pewnie już zasnęłyście na klawiaturze w połowie.
Dziękuję wam za wszystkie rady i wsparcie ,bez Was byłoby mi na pewno ciężej żyć ,bo samej jest jednak trudno ,zwłaszcza jak dzieci są już dorosłe i czuje się już pustke w gnieździe.
zaczynam urlop!
Witam!Od dziś mam 9 dni
wolne,ale jakoś specjalnie mnie to nie cieszy-doła załapałam.Wszystko
idzie nie tak jak bym chciała.Tydzień temu antybiotyki więc nie
pojachałam na kajaki,po tygodniu pracy znów ból gardła i głowy-jak
przełykam to mnie ucho rwie-wrrr
Nawet nie mam pomysłu na wyjazd.Chciałam się ostro za ćwiczenia zabrać
od dziś,ale już jeden dzień minął i zero.Muszę to przezwyciężyć w sobie i dać sobie porządnego kopa.Nastawiam sobie budzik na 7 najpóźniej i muszę się zmobilizować.Może basen może rower?dokopcie mi bo po @ nie spadła mi waga ,a wręcz przeciwnie.Dziś miałam 93 o 10kg wiecej niż w grudniu.Tragedia-wcale mnie to nie dopinguje.
zdjęcia po imprezie urodzinowej!
W piątek wybrałam się z moimi sympatycznymi znajomymi na tańce,a właściwie na urodziny do lokalu,w którym byłam tydzień wcześniej po raz pierwszy(to taki lokal z muzyką dla oldbojów-średnia wieku po 50-ce)-atmosfera jak w remizie strażackiej.
Miałam partnera na ten wypad-to Z. którego poznałam 4 tygodnie wcześniej,a z którym zawiązałam nić sympatii od grilla dla sympatycznych.Tańczyliśmy jak oszaleli ,co widać na zdjęciach bo całe włosy miałam mokre-haha.Ok północy wracaliśmy do domku,na dalszy ciąg miłej zabawy-ale na 9,30 dnia następnego musiałam być w pracy zrobić wesele i imprezę ,no i przygotówkę na niedzielę na 2 impry.Dałam radę,bo byłam naładowana pozytywną energią.
Pić nie piłam alkoholu,bo jechałam autkiem,dietkę trzymałam+4kostki czekolady na uzupełnienie energii.No a tańce zamiast gimnastyki-mięśnie brzucha mnie nawet bolały .
Wkleję kilka fotek z piatku i soboty.
![]()
Moje sympatyczne koleżanki i kolega:)
![]()
Ja ze Zbyszkiem
![]()
Tańce-haha
![]()
![]()

koniec 5 tygodnia!
Dziś powinnam się zważyć ale troche zawaliłam,bo weszłam zbyt wczesnie,potem zaraz zjadłam śniadanko i kawy się opiłam,ale przyjmijmy na oko,że było niewiele mniej niż na pasku(89,8KG),aktualizacje zrobię w niedzielę,bo jutro nie bedzie mnie rano w domku.
Ja teraz
muszę odespać nockę,bo dziewczyny wróciły z fiesty ok 2 w nocy ze
znajomymi i zanim towarzystwo się połozyło była 3 potem budziłam się co
godzinka aż wstałam o 6 rano i prasowałam ponad godzinę ciuchy
ludzi-musiałam skończyć ,bo chciałam to zawieźć żeby nie lezało.Spałam
mało,a dziś znowu nic z tego bo jadę ze znajomymi na tańce i pewnie
prosto od mojego love pojadę do pracy odwalic wesele.Będzie ciężki dzień jutro ,ale dam rade.Może zdjęc kilka dziś zrobię to wstawie.