Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Mama na pełen etat. Strasznie się zapuściłam w ciążach i teraz to widać po wadze. Uwielbiam słodycze niestety ale chcę osiągnąć swój cel i nie mam w planach poddać się.

Informacje o pamiętniku:

Odwiedzin: 74912
Komentarzy: 1410
Założony: 8 marca 2020
Ostatni wpis: 28 marca 2025

Pamiętnik odchudzania użytkownika:
AryaStark.wma

kobieta, 34 lat, Żory

166 cm, 57.00 kg więcej o mnie

Postanowienie noworoczne: Po prostu zdrowo się odżywiać :)

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy w pamiętniku

4 kwietnia 2024 , Komentarze (11)

Zamówiłam frytkownice beztłuszczowej, jutro mam ją odebrać, oraz vos a'la blender tylko mały, będę w nim mieszać jogurty naturalne z owocami albo same owoce. Oczywiście zakupy są z myślą o dzieciach, domowe jogurty czy sorbety są dużo zdrowsze i bez cukru niż sklepowe, a w tej frytkownicy można robić mięso, ryby czy warzywa i to bez tłuszczu co też jest na plus. Zamierzam trochę przeorganizować domowe jedzenie na bardziej zdrowsze i lepsze dla całej rodziny, bo na razie na diecie jestem tylko ja praktycznie, a reszta je powiedzmy że przeróżne rzeczy, nie zawsze zdrowe. Muszę ich jakoś przekonać na nowe jadło ale jak nie będą za bardzo mieli wyboru w lodówce to w końcu polubią zdrowsze jedzenie :) zakupy robię tylko ja, mąż praktycznie wcale więc jak tylko blender przyjdzie to koniec że smakowymi jogurtami, zamierzam mieszać jogurty naturalne lub kefiry czy maślanki z owocami, miodem. Albo same owocki zblendowac i do zamrażalki, będą sorbety :) mnóstwo możliwości, potrzeba tylko chęci:) 

dietka spoko, cukier nie kusi, naprawdę powoli zapominam jak smakuje słodkie. I wcale mnie nie ciągnie, fantastycznie wręcz. Już ponad 9 miesięcy jak przestałam jeść cukier, i czuję się rewelacyjnie wręcz. Waga nie skacze jak szalona, mogłaby jeszcze trochę spaść ale powoli, mam czas. Czasami mam napady ale na pieczywo, staram się jakoś to powstrzymywać. Ale ogólnie jestem naprawdę zadowolona. Zobaczymy jak z tym gotowaniem w tej frytkownicy będzie, muszę poszperać przepisy żeby dzieci jadły a było to zdrowsze niż kotlecik ociekający tłuszczem. 

na razie nic ciekawego się nie dzieje, dni płyną trochę za szybko bym powiedziała bo już mamy kwiecień, powoli muszę biurko szykować dla średniaka bo do szkoły zacznie chodzić a w sierpniu wiadomo, wyprawka szkolna i przedszkolna dla trojga dzieci to jednak spory wydatek. Po trochu muszę zacząć robić niezbędne zakupy żeby co miesiąc coś kupić i nie narobić sobie kosztów przed wrześniem. Na razie plan taki żeby ogarnąć chłopakom pokój tak by zmieściło się biurko i zakupić je oraz krzesło. Taki plan na kwiecień, bo potem maj to mam zaś urodziny, a potem to znowu dzień dziecka, koniec roku szkolego i wyjazd na wakacje. Też muszę ogarnąć ciuchy I niezbędne rzeczy na wyjazd nad może już w maju żeby kasowo jakoś to wszystko udźwignąć. I pomyśleć że kiedyś chciałam być dorosła jak najszybciej, żeby decydować i robić co chce, a jak już ta dorosłość przyszła to nagle takie olśnienie co mi się w tej szkole nie podobało, jedyne zmartwienie to mieć dobre oceny i zdać egzaminy. Heh za młodu to było dużo łatwiej, każdy chyba dochodzi do tego wniosku już po fakcie jak się ma rodzinę i dzieci i trzeba jakoś to wszystko utrzymać i ogarnąć. :)

pozdrawiam!

28 marca 2024 , Komentarze (2)

Dzisiaj zdałam sobie sprawę że odkąd schudłam to jeszcze nie kupiłam sobie żadnych ciuchów oprócz jednych spodni dresowych, które miały być dla córki rozmiar 170 cm ale ze ich nie chciała bo kolor nie pasuje to ja je przymierzyłam i o dziwo pasują :) 170 cm i mi na dupe weszły heh szok :) tak to wszystkie spodnie mam praktycznie po mamie która miała je kiedyś dobre, jakieś 40 kilo temu a teraz nie zmieści się w nie, i od trenerki mojej córki którą też jest chuda jak szczypiorek ale dostaje różne ciuchy i mi też daje :) moja mniejsza waga zaowocowała tym że mam teraz ciuchów pełną szafę a nie wydałam na nie praktycznie nic :) ja osobiście nie jestem z tych co muszą mieć markowe i ekstra drogie ciuchy, wręcz przeciwnie, nawet dzieciom nie kupuje markowych ciuchów bo po pierwsze wyrastają z nich w zastraszającym tempie i zbankrutowalabym gdybym co pół roku musiała trzem dzieciom kupować bluzki po 100 zł każda, a po drugie che żeby wiedzieli że tańsze nie znaczy gorsze i nie należy oceniać nikogo po ubraniach. Ja sama musiałam kupić tylko adidasy bo wiosna przyszła a moje stare po kilku latach użytkowania niestety się rozpadły:) 

pozdrawiam!

26 marca 2024 , Komentarze (2)

Ale miałam ciężkie parę dni. Oczywiście @ a jakżeby inaczej to i bóle brzucha też normalne ale niestety cały weekend leżałam praktycznie bo brało mnie na przemian na wymioty i biegunki. Jakieś zatrucie jak nic, jeszcze w poniedziałek czułam się źle ale już nie okropnie, dzisiaj za to kompletnie nic, zdrowa jak ryba. Rodzina oczywiście zaraz śmieszki że może w ciąży jestem ale zasypałam ich wszystkich uprzejmie słowami niekoniecznie grzecznymi co myślę o takich żartach i dali mi spokój. Na szczęście wróciłam już do żywych :) poza tym jak pech to na całego bo najmłodszy chciał mi jakąś opaskę dać na głowę i strącił mi niechcący okulary na ziemię. Jak je podniosłam to okazało się że pękły i szkło wypadło. No i kaplica bo ja bez okularów jestem ślepa jak kret, to zaraz mąż w auto i jedziemy do salonu, a tam uprzejma pani mówi że z moją wadą wzroku, a napomknę tylko że mam minus 8 z grubsza, okulary będą dopiero za dwa tygodnie. Bo takich nie robią na miejscu. I teraz mam stare okulary poklejone kropelką bo muszę czekać aż nowe przyjdą a bez okularów nie funkcjonuje. Masakra jakaś. Oby się te stare nie rozwaliły, bo ani autem jeździć ani po schodach schodzić bo ich nie widzę i jeszcze orła wywinę. Wiem śmieszne jak tak się opowiada ale mimo wszystko trochę ryzykowne chodzić w poklejonych brylach, normalnie czuje się jak Harry Potter :) 

mimo wszystko Wesołych Świąt Wielkanocnych życzę wszystkim!

pozdrawiam!

11 marca 2024 , Komentarze (7)

Dzisiaj rano na wadze zobaczyłam 61 kilo :) wow, super, ale na razie nie zmieniam paska, bo mam zasadę ze jak kilka dni pod rząd waga się nie zmienia to wtedy aktualizuje pasek. Na razie cieszę się tym co mam :) 

w ogóle zauważyłam że jakoś mi bardziej humor dopisuje, jestem weselsza, milsza dla wszystkich i częściej uśmiechnięta :) chyba się starzeje i coraz mniej przejmuje się pierdołami :) w niedzielę byłam z rodzinka na basenie, po raz pierwszy od x lat założyłam kostium kąpielowy i to rozmiar M i weszłam do wody, powiem więcej, mąż zajmował się chłopakami w brodziku a ja pływałam z najstarszą córką po torze :) bardzo dawno nie pływałam ale chyba nie zapomniałam jak się to robi bo nawet nieźle mi szło :) chciałabym co weekend chodzić na basen z rodzinką, wszyscy się poruszają, dzieci wybawia w wodzie i miło spędzimy czas :) takie małe postanowienie :)

dietkowo ok, cukrów dalej nie jem, nie obrzeram się i staram trzymać w ryzach. Na razie jak widać dobrze mi idzie :)

gorzej bo Skóra mi zwisa z ramion, ud i z brzucha, tam chyba nawet najbardziej. Cóż się dziwić, po trzech ciążach i ważeniu ponad 100 kilo to ma prawo teraz wisieć. Niestety obawiam się że za bardzo tego nie zredukuje, a operacyjne usunięcie skóry odpada. Trudno, niech wisi, nic nie poradzę:) mąż mi mówi żebym już się nie odchudzała, ale nie wiem czy mówię po chińsku czy co, ale tłumaczę że jem i że muszę jeść trochę mniej niż kiedyś bo inaczej znowu zacznę tyć. Teraz już na diecie będę raczej do końca życia, jeśli chce utrzymać wagę, a raczej utrzymuje bo waga spada teraz bardzo powolutku, ok 1 kilo miesięcznie. Wachania też mam, szczególnie jak mam @ to i dwa kilo więcej pokazuje, ale to akurat normalne, baby tak mają i związane jest to z miesięcznym cyklem. Ważne że finalnie waga pokazuje 62 i nie rośnie, to jest bardzo motywujące :)

pozdrawiam!

5 marca 2024 , Komentarze (1)

Już marzec. Coraz bliżej wiosna, na razie dni są różne, raz jest cieplutko i robię pożądki w ogrodzie, raz pada I trzeba robić pożądki w domu dla odmiany :)

waga jest ok, nie leci w górę, delikatnie spada w dół i chwilę się utrzymuje. Jest dobrze, stabilizacja z lekkim spadkiem :) mam w planach zejść poniżej 60 kilo ale spokojnie, bez szaleństw, powoli, byle nie leciała w górę. Cały czas uczę się jeść na nowo, staram się słuchać organizmu i nie przejadać się, oczywiście dalej nie jem cukru, co niektórych ciągle dziwi. Wkurza mnie to gadanie że mogę sobie pozwolić na kawałek ciasta czy cukierka, że nic mi nie będzie. Owszem będzie i to bardzo. Postanowiłam że nie tknę cukru i jak raz się ugnę to wiem że znowu zacznę go jeść coraz częściej aż waga znowu pójdzie w górę. Tak ciężko zrozumieć że bez cukru da się żyć i nie jest to stan zagrażający życiu tym bardziej że czuję się bardzo dobrze. 

no ale dietka spoko, jak pisałam nie objadam się i słucham swojego organizmu, jem zdrowo ale czasami skusze się na kotleta, zbrodnia taka nie jest a ważne żeby bilans się zgadzał. Poza tym staram się ruszać, chodzić na spacery, biegać z dzieciakami, pracować w ogrodzie, nawet po domu głównie chodzę a nie siedzę. Zrobił mi się mega wielki stos książek do przeczytania, dzisiaj jeszcze doszły 6 tomów diuny a ja nie mam czasu czytać. Ciągle w biegu jestem, ale to dobrze, odkąd ważę miej mam więcej energii, siły i chęci do ruchu i pracy. 

Dieta jest na całe życie, nie tylko na chwilę, tak przynajmniej jest w moim przypadku. Zdrowie najważniejsze, patrząc na to co mam w domu to reszta zawsze jakoś się ułoży ale zdrowie ma się jedno. I najlepszą motywacją do zredukowania masy ciała jest możliwość zadbania o własne zdrowie.

Pozdrawiam!

19 lutego 2024 , Komentarze (2)

Poniedziałek. Szaro, buro i ponuro by rzec, zimno i pada od rana. Od kilku dni intensywnie pracuje w ogrodzie, o dziwo też z mężem, ja wykopuje korzenie by lepiej się kosilo trawę, mąż ścina drzewa które za bardzo urosly i niebezpiecznie zbliżają się do Lini elektrycznych. Ja mu pomagam trzymać mniejsze gałęzie i sprzątać i jakoś powoli idzie do przodu. Jeszcze ogrom pracy żeby ogród wyglądał jako tako ale widać już wstępne efekty. Tylko ta pogoda wkurza bo jak siąpi delikatnie to nie problem, gorzej jak leje z nieba, wtedy pracować się nie da za bardzo. 

dietka ok, teraz mam oczywiście smaki na ws-ystko ale to dlatego że zbliża się @, więc normalka. Na szczęście waga nie szaleje więc się cieszę:)

deskę skończyłam, 30 dni minęło, żadnego nie ominęłam, ale żeby efekty jakoś powalały to nie powiem. Pewnie za krótko ją robię, wiadomo, ale teraz skupiam się na ćwiczeniach na boczki i rowerku stacjonarnym. 

w diecie moja żelazna zasada to zero cukru i dalej jej trzymam, od lipca zero słodkości, i jakoś specjalnie mnie na to nie ciągnie, bardziej bym się rzuciła na schabowego niż na kawałek ciastka :) 

skupiam się teraz na utrzymaniu wagi, jak będzie spadać nawet i kilo na miesiąc to się nie załamie, ważne dla mnie teraz jest to żeby nie rosła:) 

pozdrawiam!

8 lutego 2024 , Komentarze (6)

Tłusty czwartek. 

i co z tym zrobić teraz? Rano przed 6 byłam już w jednej z lepszych piekarnii, kupiłam 30 pączków, z czego 10 zawiozłam dla dzieciaków na półkolonie konne bo moja najstarsza latorośl tam uczęszcza w tym tygodniu. Zostało mi jeszcze 20 pączków, ale spokojnie, do wieczora daleko, a cały dom chętny na konsumpcję:) oprócz mnie oczywiście. I tak wiem, tradycja, od jednego pączka nie umyje, ja to wiem. Ale mam zasadę - zero cukru. I tego się trzymam, obojętnie czy to święta, czy tłusty czwartek, urodziny czy walentynki. Nie i koniec. Nie komentuje innych czy mimo diety czy cukrzycy itp jedzą słodkie, spoko, mi to lotto co robią inni i bardzo bym była happy gdyby inni nie komentowali moich wyborów. Ja mam zasadę zero cukru, tego się trzymam i tyle :) udanego tłustego czwartku :)

pozdrawiam!

4 lutego 2024 , Komentarze (2)

Dzisiaj robiłam urodziny dzieciom i mężowi, chyba udane, wszyscy pojedli, popili, dzieciaki ubawione, więc jest ok. Torty też chyba udane, wszyscy zajadali i chwalili bardzo, dwa dni piekłam cztery torty, masakra jakaś, jeszcze dostałam @ to już wogole przegwizdane. Myślałam że torty nie wyjdą, sama ich nie kosztowałam, nie mam pojęcia jak smakują ale ponoć udane i smaczne. Jeden miałam że śmietaną i owocami, drugi miałam tęczowy, trzeci cytrynowy a czwarty z budyniem i brzoskwiniami. 

nigdy więcej takiego maratonu pieczenia, nie ma mowy :)

następnie jestem na 3 minutach robienia deski, jutro mam już mieć 3,5 minuty, wszystko ok tylko łokcie mnie bolą strasznie po tym, tak reszta to da się wytrzymać. 

dietkowo spoko, dzisiaj w sumie jedynie miałam Sajgon przy tych urodzinach to w ciągu dnia praktycznie nic nie zjadłam, jakaś suchą bułkę jedynie w biegu, potem pod wieczór skusiłam się dopiero na kawałek mięsa i parę klusek, ale rozsądnie, spokojnie. Tym bardziej że usłyszałam dzisiaj od rodziny tyle komplementów i że niknę w oczach, jak widać więc dieta działa. Rozsądek i silna wola, to klucz do sukcesu. 

pozdrawiam!

23 stycznia 2024 , Komentarze (2)

Dziś mój trzeci dzidziuś ma urodziny, oficjalnie jest nastolatką :D masakra, taka wielka koza się z niej zrobiła. 

kolejny kilogram mam na minusie, aż ciężko mi uwierzyć że jeszcze niedawno miałam do stracenia ponad 50 kilo a teraz już jest ponad 40 za mną:) fajnie, cieszę się że wzięłam się za siebie, bo inaczej dalej bym tylko lamentowała i żarła wszystko co popadnie. Dużo się nauczyłam przez ten czas, doszkalam się z jedzenia, czytam etykiety, wybieram zdrowsze produkty. Chyba do mnie dotarło że dieta już jest na całe życie a nie tylko na chwilę:) 

robię też codziennie deskę na mięśnie brzucha, chyba jakoś mi to idzie bo odczuwam lekkie zakwasy, to chyba coś tam pracuje :D nawet mężowi każe ze mną ćwiczyć i o dziwo bez miauczenia kładzie się na ziemi i ćwiczy ze mną:) wyjdzie mu to na zdrowie :) 

dzisiaj robię ciasto, bo w przedszkolu dzieci mają jutro przedstawienie na dzień dziadków i pani wychowawczyni mnie prosiła. Po wielkiej burzy mózgów wybrałam w miarę proste ciasto na bazie biszkoptu, mandarynek, lekkiego budyniu z sokiem i na to śmietana 36% ubita. Znalazłam przepis na internecie, pod nazwą ciasto z masą budyniową, ładnie wygląda, a że lubię cytrusy to stwierdziłam, że takie dziadki zbyt słodkiego ciasta nie zjedzą za dużo a tak to będą mieć lekko kwaskowate, lekko słodkie i miękkie :) bez żadnych głupich podtekstów od razu mówię, żeby nie było :) 

A na obiad dzisiaj planuje tortille z kurczaczkiem i sałatką, dawno nie było a fajne do jedzenia :) 

pozdrawiam!

17 stycznia 2024 , Komentarze (2)

Zdecydowałam, że od dzisiaj do końca tygodnia, czyli do niedzieli nie będę jeść pieczywa. Tak, wiem, słyszę to oburzenie na ten temat, że są zdrowe rodzaje chleba i bułek, ja to wiem. Bardziej mi chodzi o to czy wytrzymam bez mojego ulubionego jedzenia jakim są bułki grahamki oraz czy zmieni się coś na wadze. Zakupiłam kasze, pełnoziarnisty ryż, serki wiejskie chude, będę kombinować z chudym gotowanym mięskiem i zobaczę czy po pierwsze wytrzymam a po drugie jak to wpłynie na moje humory i wagę. A potem zobaczę co dalej. 

następnie, wpadłam na pomysł ćwiczeń deski. Znalazłam rozpiskę na 30 dni i wiele tekstów w których obiecują że ciało się wysmukli i wogóle same korzyści. W takim razie zobaczę. Zaczynam dzisiaj. :) 

pozdrawiam!

© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.