Tak jak w tytule... rwa trwa niestety. Dziś jeszcze bardziej się nasiliła, bo... bo cały dzień spędziłam w samochodzie. Cały dzień załatwiania, biegania. Dlatego teraz dopije kawę i spać. Padnę, jak wczoraj. Treningu nie było, kroków ledwo ponad 11 tyś i dobrze mi z tym. Woda pilnowana a jedzenie?
I posiłek: chleb z metką bawarską, ogórkiem
II posiłek w drodze: zapiekanka z Biedronki
III posiłek: kluski ziemniaczane z kapustą kiszoną
IV posiłek: wafelek, śliwki i kawa którą teraz dopijam ;)
Na wieczór wpadła maseczka, musiałam, czułam, że tego potrzebuję. Dobrze mi to zrobiło. Swoją droga polecam, maseczka nr jeden u mnie. Świetnie oczyszcza skórę twarzy, skóra jest gładka. To mój top wśród maseczek ;)
Nie poddaje się, walczę dalej, dalej odliczam. A do treningu wrócę, jak rwa sobie pójdzie ;) Ty również walcz, nie poddawaj się. Pamiętaj, że po burzy, zawsze wychodzi słońce ;) Trzymam za Ciebie kciuki. Powodzenia. Miłego wieczoru. Pozdrawiam :) :*
Wczorajszy brak wpisu spowodowany złym samopoczuciem, złością, ściekłością... Rano dzień zapowiadał się spokojnie, miała być wizyta u rodziców, potem wizyta u lekarza wad postawy z córką M, a na końcu zakupy... Co się udało? Wizyta u rodziców... wizyta w poradni, masakra. Weszłyśmy półtorej godzinnym opóźnieniem :( Także nie trudno się domyśleć, jakie emocje mną targały ;) Potem jeszcze ponad pół godziny w gabinecie... I do domu z buta tzn z buta do rodziców, bo koło nich zostawiłam auto. Mówię sobie, przejdziemy się,ładna pogoda hmmm dobrze nam to zrobi ;) młoda się dotleni, bo tylko w domu z telefonem i yt. Tak też zrobiłyśmy. No alw powrót do domu to już w biegu, bo druga kończyła lekcje, a tu trzeba było jeszcze auto wziąć. Na styk dojechałam po córkę i już jechałyśmy do domu. Także zakupów nie było. Byłam wściekła, zła.... rozzłoszczona... jak dojechałam do domu, bo nawet obiadu nie miałam, bo myślałam, że ogarnę zakupy właśnie na obiad :) Coś tak zjadłam na szybko.. aaaaa zapiekanka z Dino a na śniadanie kanapki i to całe menu wczorajszego dnia. Tragedia. Tak... wiem..... No nic jeszcze kawkę zrobiłam i padłam z dupką.
Nie, treningu wczoraj nie miałam bo zrobiłam wczoraj 23078 kroków i to był mój trening ;) Wieczorem nie czułam nóg i strasznie bolała mnie głowa.
A dziś ??? Dziś nie jest lepiej. Tzn z rana wiedziałam co będę miała robić. W planach wyjazd na cmentarz z mamą i to się udało. Dostałam niezły wycisk
Zresztą widać po relacji, oj czuję to wszędzie. Ręce, nogi.... masakra. I rwa kulszowa mnie złapała po powrocie do domu. Bo jak byłam w ruchu, nie czułam, ale jak dojechałam do domu hmmm to się zaczęło. Mamie strzeliło coś w krzyżu jak byłyśmy na cmentarzu :( Oj działo się tam... starałam uwijać się jak mrówka, aby szybko skończyć, bo u dziadków na cmentarzu zawsze strasznie wieje. Ciekawe czy jutro moje gardło da o sobie znać.
Po cmentarzu miałam jechać do rodziców, potem zakupy bo młoda do 16 w szkole... i wtedy dopiero do domu.... ale nie.. nie... u nas zawsze musi się coś zmienić, nagle :( Tak też było tym razem. Zamiast swoich planów, M wtrącił swoje...a i tak nie wyszło tak jak ustaliliśmy.... co jeszcze bardziej mnie wkurzyło, bo śmiało mogłam wykonać swoje plany :) Ajjjjj faceci ;) heheh. M po drodze z pracy odebrał moją córką, dałam im obiad a potem pojechaliśmy po samochód. I tak oto dzisiejszym treningiem jest właśnie wizyta na cmentarzu. Zła jestem, bo drugi dzień, kiedy padam. Ale rwa daje o sobie znać, nie chcę przeciążać bo będzie tylko gorzej. Poczekam, może jutro będzie lepiej.
Posiłkowo dzień wygląda tak:
I posiłek: chleb ze schabem domowej roboty ( wczoraj piekłam) plus ogórek i herbata
II posiłek: makaron ( gotowiec z Biedronki) z polędwiczkami
III posiłek: chleb ze schabem, chrzanem, sokoliki i ogórek plus dużaaa kawka ( musiałam inaczej padłabym szybciej)
Woda pilnowana, a kroki dzisiejsze? Na chwilę obecną 18569 i ładuję opaskę, więc dużo więcej nie dobiję ;)
Cieszę się, że dzień dobiega końca. Nie poddaje się, jutro będzie lepiej. Trzymam kciuki za Ciebie. Powodzenia. Spokojnego wieczoru. Pozdrawiam :) :*
Wpis na szybko, bo nawet nie zauważyłam, że już 19.30. Za pół godzinki mam spotkanie on-line z firmą z którą mam współpracę. A jak mija poniedziałek? Pozytywnie. Dziś byłyśmy wszystkie w domu. Trening zrobiony
Orbitrek podczas oglądania filmu, świetnie się sprawdza ;) Na dobicie plank i kolejna 5 wpadła do skarbonki ;) Robi się coraz cięższa ;) ciekawe ile będzie tym razem... Woda pilnowanana, kroki też ok już ponad 11 tyś .A jedzonko?
I posiłek: bułka dyniowa, miks sałat, sokoliki, papryczki nadziewane
II posiłek: domowy kebab ( wychodziła data) ( z tego chleba co na zdjęciu) z kurczakiem, pomidorem, ogórkiem, miksem sałat, prażoną cebulką plus sos ketchup-majonez)
III posiłek: makaroniki ( data wyszła) winogrono ( też żywotność się kończyła ) plus kawa
IV posiłek: tosty z serem i kurczakiem i herbatka
Swoją drogą polecam te przyprawy do kawy. Jeśli miałabym powiedzieć, która jest nr 1 to na pewno chai latte, druga to orange twist a na końcu ginger lemon. Nie mniej jednak wszystko smaczne.
A jak prezentuje się mój październik do tej pory? A no tak
Całkiem ładnie, muszę przyznać. To chyba mój miesiąc .Najgorzej było zacząć.. od nowa wdrażać aktywność, ale powiem Wam, że teraz staram się najpierw pomyśleć o sobie tzn. najpierw trening, potem mycie garów czy sprzątanie albo pranie ;) Domownicy to wiedzą, choć czasami kręcą nosem ;)
Pamiętaj, aby się nie poddawać. Działamy dalej. Udanego nowego tygodnia dla Ciebie. Trzymam kciuki. Powodzenia. Miłego wieczoru. Pozdrawiam :) :*
Najpierw szybko raport dnia wczorajszego. Sobota minęła szybko, spokojnie, ale wieczór był lekki stres. Cieszę się, że z rana zrobiłam trening
Wpadł atlas plus ciężarki, ekspander oraz na dobicie plank. Posiłkowo dzień wygląda tak:
I posiłek: bułka dyniowa z ogórkiem, jajko z majonezem
II posiłek: leczo z chlebem plus kawa
III posiłek: bułka z pasztetem, pomidorem plus kawałek drożdżówki z makiem i dużaaaa kawa
Jedzeniowo mało, ale tylko dlatego, że późno wróciliśmy ze sklepu, a potem szybko zjadłam kolację i na sor. M coś wpadło do oka, część udało mi się wyjąć.. ale coś jednak pozostało. Czekaliśmy ponad dwie godziny i został przyjęty. Okazało się, że coś pod powieką zostało. Wyjęli i wróciliśmy do domu. Byliśmy po 23. Młoda jeszcze kończyła piec cynamonki :) Padnięta byłam, więc o wpisie nie było mowy. Jedynie na szybko na instagramie wstawiłam. Padłam jak długa i spałam, do 7.30. Gdyby nie to, że młoda jechała na strzelnicę, to spałabym dłużej. Samo życie. Pamiętacie, jak pisałam, że wolny, wolny weekend będzie dopiero 14/15 października??? No, nie wyszło ;)
Dzisiejszy dzień też zakręcony. Rano na wybory, potem do domu, trening
Dziś wskoczyłam na rower, potem był plank. Dziś plank zrobił ze mną M ;) Dał radę.
I posiłek: bułka serowa z ogórkiem plus śledzik na raz ( chodził za mną)
II posiłek: zupa ogórkowa z mięsem
III posiłek: pół opakowania paluszków bez soli, cynamonki ( które robiła młoda) koktajl truskawkowy, jabłko i kawa
IV posiłek: lane kluski ( dodałam dwa kinderki ) Musiałam zużyć mleko, ponieważ zepsułam opakowanie ;) Za dużo siły mam i wyrwałam korek ;)
Tak prezentuje się niedzielne menu. Ogólnie z obu dni jestem w sumie zadowolona ;) Woda pilnowana, kroki też. Także na plus.
Mam nadzieję, że Twój weekend minął dobrze. Pamiętaj, aby się nie poddawać. Działamy. Trzymam za Ciebie kciuki. Jutro nowy dzień, nowe nadzieje, plany. Powodzenia. Spokojnej nocki. Pozdrawiam :) :*
Idę dalej ale z treningami.. bo posiłkowo dziś kiepsko. Być może moje samopoczucie ma na to wpływ :( Ale też nagłe zmiany w ciągu dnia, zmiany planu dnia, mają wpływ. No nic nie poddaje się, jutro powinno być lepiej i powinnam się pilnować. Zatem jak wygląda dzisiejsze menu?
I posiłek: bułka dyniowa, ser, ogórek konserwowy i papryka konserwowa
II posiłek: baton, kluski ziemniaczane i kawa
III posiłek: tosty z serem, szynką ogórkiem kiszonym i dużaaaa kawa
Teraz na szybko wpis i zmykam rozwiesić pranie, a po 22 po młodą do Torunia. Pojechała na miasto ze znajomymi. Dzielnie chodziła cały tydzień do szkoły, uczyła się, zasłużyła. Ale ja cała w nerwach, bo coś jak dzwoniła to głos się jej łamał.. kolega sprawił przykrość i chciałam jechać , M już się ubierał... ale powiedziała, że jeszcze zostanie. I da znać jak coś będzie nie tak.
Trening dziś też wpadł i to całkiem ładny
Orbitrek 45 minut i plank :) Gdyby nie to, że zasypiałam po obiedzie... to pewnie bym nie wskoczyła na orbitreka. W planach był atlas, ale że właśnie zasypiałam, to uznałam.... że szybciej obudzę się na orbitreku ;) tak też zrobiłam. Plank po była na dobicie ;) 10 dzień robię plank. Fajnie było do niego wrócić, ale jest ciężko. Nie poddaje się. Póki będę dawała radę, będę robiła. Orbitrek też szybko mi poszedł i pewnie gdyby nie to, że M wrócił do domu, to jeszcze bym pokręciła... Ale później jedna sprawa, druga i tak wyszło. Cieszę się, że kolejny trening zaliczony. Czyli to 5 trening w tym tygodniu :) jestem z siebie dumna.
Dodatkowo wczoraj zakończyła się akcja na instagramie #krokisą ważne 200000 kroków w 20 dni a ja zrobiłam
Ponad 29 tyś kroków w te 20 dni :) Tu też jestem dumna. Gdybym miała jeszcze doliczyć dzień dzisiejszy to byłoby ponad 319 tyś.... bo już mam ponad 24 tyś i właśnie ładuję opaskę ;) Także piątek ładnie kończę :) Woda pilnowana. Dzień ogólnie na plus
Pamiętaj, nie poddawaj się. Działaj na swoich zasadach. Trzymam za Ciebie kciuki. Powodzenia. udanego weekendu ;) Pozdrawiam :) :*
To już czwartek ? Jestem w szoku, jak szybko ten czas leci.... Trochę mnie to przytłacza...może nawet bardziej niż trochę :( A jak mija czwartek? Spokojnie i nawet przyjemnie. Rano młoda do szkoły, potem druga do zakładu ( na próbę, od jakiegoś czasu chodzi) Więc ja w tym czasie, zakupy z mamą. Trzeba powoli kupić na wszystkich świętych, znicze itp... Ogarnęłyśmy to szybko, samochodem to nie problem. Dziś padało, więc auto poszło w ruch.
Po powrocie herbatka u rodziców i drugie śniadanie, które zabrałam ze sobą ;) Zanim się obejrzałam, to czas było się zbierać do domu. Po powrocie do domu, szybko obiad dla dziewczyn, a później raz dwa wskoczyłam na orbitreka
Powiem, tak... nie chciało mi się, ale zamiast zrobić sobie obiad, wskoczyłam na orbitreka. Wiedziałam, że albo teraz albo wcale. A po orbiteku plank. Trochę zła jestem jedynie, że tylko 30 minut. Ale jutro piątek, liczę, że uda się dłużej zrobić trening.
Jeśli chodzi o dzisiejszy jadłospis, wygląda tak:
I posiłek: chleb z kiełbasą myśliwską ( oj chodziła za mną ta kiełbasa) plus ogórek
II posiłek: kisiel z jogurtem greckim, truskawkami
III posiłek: pół zapiekanki po młodej bo już nie mogła
IV posiłek: leczo ( kiełbasa, cebula, pomidor, papryka) plus chleb oraz dużaaaa kawa
Nie jest to idealne jedzenie, ale mi smakowało i nie podjadałam, a to dla mnie ważne. Woda pilnowana, kroki też ładnie bo już na liczniku mam 14021. Jutro kończy się akcja na instagramie #krokisąważne Akcja 200000 kroków w 20 dni... a ja na dzień wczorajszy tj 19 dzień mam już 280493 kroki ;) Także ładnie mi idzie.
Ładnie mi idzie w październiku, tak skromnie napiszę ;) Codzienne treningi, pilnowanie wody, kroków.... Oby tak było do końca roku. Nic nie tracę, ale mogę zyskać i to mnie motywuje.
Działamy, nie poddajemy się. Trzymam za Ciebie kciuki. Rób swoje. Powodzenia. Spokojnego wieczoru. Pozdrawiam :) :*
Kolejny dzionek pozytywny, czy taki będzie cały tydzień? Nie wiem, ale cieszę się z tego co jest na bieżąco. Rano młoda do szkoły, a ja do rodziców. Dziś mają 48 rocznicę ślubu... aj piękny staż....zazdroszczę im.... Małe zakupy i kawka u rodziców. Potem siup do domu ( o 16ej) szybko obiad dla młodzieży i raz dwa wskoczyłam na atlas
Aj nie chciało mi się, nie chciało... Jak weszłyśmy do domu, była godzina 16.30 około 16.50 zaczęłam trening. Już chciałam zrezygnować, olać... uwierzcie mi. Lenia totalnego miałam, ale udało się. Na trening nóg, tym bardziej nie miałabym siły , ponieważ na chwilę obecną mam już 21822 kroki i czuję je mocno. Dlatego atlas i górne partie były do wykonania ;) Dodatkowo plank ;) ajjjjj i tu czas się dłużył, niesamowicie, ale zrobiłam to :) I dumna jestem z siebie. Czyli w tym tygodniu już mam swój limit osiągnięty jeśli chodzi o aktywność. Woda pilnowana, a posiłki ?
I posiłek: bułka wieloziarnista z pasztetem domowym plus pomidor
II posiłek u rodziców: łyżka śledzia pod pierzynką oraz żurek i kawka
III posiłek: makaron podsmażony i kawa duża...
Objętościowo mało i wiem to, ale szczerze to nawet jeść mi się nie chciało dziś. Za to piłam jak smok ;) heheheh Na jutro już ułożyłam jadłospis, aby zobaczyć jak to się będzie prezentowało ;) Oczywiście zerknę na Wasze konta, może coś mi wpadnie w oko i zmienię swoje menu ;)
Pamiętaj, aby się nie poddawać, działaj. Na swoich zasadach. Trzymam za Ciebie kciuki. Nawet jak upadniesz, powstań. Każdy z nas ma gorszy dzień. Po burzy, zawsze wychodzi słońce. Powodzenia. Miłego wieczoru. Pozdrawiam :) :*
Kolejny dzionek za mną. Cieszę się, że dobiega końca. Dziś to jakiś sajgon u mnie. Pomimo zawirowań, które mięliśmy od samego rana, udało mi się zrobić trening.
Dziś bez specjalnego szału, ale jest i to mnie cieszy. Rower plus plank. Pomimo braku czasu, zrobiłam tyle ile mogłam. Cieszę się, że nie zrezygnowałam z możliwości wykorzystania chwili wolnego czasu.
Jeśli chodzi o dzisiejsze posiłki, wyglądają tak:
I posiłek: bułka wieloziarnista z pasztetem (od mamy - najlepszy) ogórek
II posiłek: gnocchi z kurczakiem, cukinią i pieczarkami w sosie serowym , kawa
III posiłek: galaretka - całkiem zjadliwa ;)
IV posiłek: grzanki czosnkowe, sokoliki, ogórek i kawa
Może nie ma szału, ale i tak się cieszę, że nie rzuciłam się na cokolwiek. i to bez wcześniejszego ułożenia menu. Wczoraj nie dałam rady, padłam. Dziś już postaram się coś ułożyć. Chociaż nie wiem jak to wyjdzie, bo jutro rodzice mają 48 rocznicę ślubu....
Cieszę się, że trwam już 19 dni z pilnowaniem posiłków, wodą, krokami. A od 1 października codziennie wpada trening - to też cieszy. Być może mam takie fazy. Jeden miesiąc ok, drugi lipa i tak na zmianę. No nic, działam, robię swoje. Ty również rób swoje. Nie patrz na innych. Trzymam za Ciebie kciuki. Powodzenia. Spokojnego wieczoru. Pozdrawiam :) :*
Zaczynamy nowy tydzień, a co za tym idzie, nowe plany, nadzieje. Tak też jest u mnie. Plan? Pilnowanie wody,kroki min 10 tyś oraz trening min 2x w tygodniu. Pierwszy trening już zaliczony
Atlas 25 minut,potem orbitrek 35 minut i na koniec plank. Plank na dobicie,oj dziś trzęsłam się niesamowicie. Ta minuta strasznie mi się ciągnęła. Dałam radę, a to najważniejsze. Woda dziś również pilnowana. Kroki lekko ponad 13 tys na chwilę obecną.
Dzisiejszy jadlospis wygląda tak:
I posiłek: bułka wieloziarnista z sopocka plus miks sałat i ogórek
II posiłek: kawa,deser w tubce,krążki kukurydziane o smaku pizzy, wafelek
III posiłek: gnocchi z kurczakiem, cukinią,pieczarkami w sosie serowym
IV posiłek: kawa,makaroniki ( jesienna edycja z Lidla ) winogrono
V posiłek: zupa krem jarzynowa z grzankami
Te makaroniki z Lidla są obłędne,dosłownie uwielbiam je. Dobrze,że sporadycznie zaglądam do tego sklepu 😉😊. Teraz czas zastanowić się nad jutrzejszym menu i spać.
Trzymam za Ciebie kciuki. Walcz o lepszą siebie. Nie poddawaj się. Za jakiś czas podziękujesz sobie,że się nie poddałaś. Powodzenia. Udanego nowego tygodnia. Pozdrawiam :)
Weekend dobiega końca, chociaż szczerze...to nawet go nie mialam. Ale przeżyłam cały tydzień, całe 7 dni.
Niedziela znowu na wariackich papierach,a nie zapowiadało się na to. Cieszę się, że zrobiłam z rana trening, bo teraz nie miałabym siły. Wyjechaliśmy o 15,a wróciliśmy z M około 20. Takze na szybko wpis i spać 😊
Dzisiejszy trening
Padło na rower plus plank. Plank dzień 5 i jest mega ciężko, ale robię. Oczywiście, jeśli będzie coś nie tak przestanę. Nic na siłę. Wszystko z głową.
Jeśli chodzi o dzisiejsze jedzonko, nie podoba mi się. Jest go za mało. Niestety w drodze nie bardzo mialam co i gdzie zjeść. Tam gdzie byliśmy po drodze nie było nic gdzie można byłoby coś sensownego kupić. Trudno, jutro będzie lepiej.
I posiłek: bułka kajzerka ( jedna połowa z metką bawarską, a druga z piersią z kurczaka gotowana) Plus ogórek
II posiłek: omlet jabłkowy plus kiwi I jogurt grecki - pyszny
III posiłek: ziemniaki, filet z piersi kurczaka oraz dwie cynamonki i kawa
Cynamonki robiła Moja corka,wyszły obłędne.
Mam nadzieję, że Twój weekend minął dobrze. Trzymam kciuki za nowy tydzień. Nie poddawaj się. Rób swoje, nie patrz na innych. Powodzenia. Spokojnej nocki. Pozdrawiam