Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Witam wszystkich walczących tu z kilogramami, przyzwyczajeniami i ....samymi sobą I witam siebie, nieustannie gotową na zmiany, wyrzeczenia i sukcesy. Uzależniona od roweru, wciąż przesuwam granice, więcej km, mniej wrażliwości na deszcz czy śnieg, jeżdżę wszędzie, nie pogardzę nawet indoor cycling. Nie biegam - nie lubię, ale zajęcia w klubie typu interwał, TBC uwielbiam. Siłownia - hmm, uczucia embiwalentne, inaczej nazwać tego nie umiem, nie lubię ale doceniam efekty i zmuszam się.

Informacje o pamiętniku:

Odwiedzin: 231914
Komentarzy: 10766
Założony: 21 lutego 2012
Ostatni wpis: 11 stycznia 2025

Pamiętnik odchudzania użytkownika:
beaataa

kobieta, 60 lat, Warszawa

170 cm, 54.00 kg więcej o mnie

Wpisy w pamiętniku

13 sierpnia 2015 , Komentarze (2)

Poniedziałek i wtorek były regeneracyjne, nietreningowe, co znaczy po 25 km na rowerze na dzień.

A wtorek, to już zupełnie co innego(pot)

20 km na rowerze

około południa 30 minut orbitreka, pod górę na siłowni bez klimy

Siłowy 

1. Romanian deadlift 10 x 30kg, 10x 35kg, 10x 35kg, 10x 35kg, 10x 35kg, 10x 35kg - dobrze szło, ale dodać nic nie mogę

2. Przyciąganie drążka wyciągu poziomego do brzucha 15 x 20kg, 15x 20kg, 15x 20kg, 15x 20kg - jw

3. Wyciskanie sztangi leżąc na ławce skośnej do góry  12x 20kg, 10x 20kg, 8x 20kg, 7x 20kg - dużo, dużo ciężej niż na poziomej

4. Podciągania przy pomocy niebieskiej gumy 4x 10 podciągnięć - moim marzeniem jest mój podciągnąć się tak bez niczego, ale nie wygląda że to będzie możliwe kiedykolwiek

5. Wyciskanie sztangielek nad głowę siedząc 15x 7kg w każdym ręku, 12 x 7kg, 11x 7kg, 10x 7kg - na szczęście ławeczka była wolna

6. Wykroki chodzone 4x 5kg w każdym ręku, po dwadzieścia kroków na każdą nogę - to jest najcięższe dla mnie, na koniec szumi w głowie, a uda pieką i bolą, teraz szczególnie, bo po Tatrach nie całkiem doszły do siebie

7. Wypychanie nogi na maszynie/wahadle na pośladki

4serie x 15 powtórzeń na każdą nogę x 22,5 kg 

8. Opady na poziomej rzymskiej ławce 3serie x 20 skłonów - to tak na dobicie pośladków, z sekundą spięcia na górze i bez rozluźniania na dole

4. Wspięcia na palce na maszynie stojąc - 20x 50kg stopy równolegle, 20x 50kg stopy na zewnątrz, 20x 50kg stopy do wewnątrz, 20x 50kg stopy równolegle - mogłabym coś zwiększyć, ale nie 10 kg jak ma maszyna, pomyślę jak to zrobić(mysli), albo lepiej zapytam trenera

Godzina interwałów w upał przy niewydolnej klimie(pot)poszła zaskakująco dobrze.

12 sierpnia 2015 , Skomentuj

Weekend zaczął się w piątek wieczorem spaniem na siedząco w pociągu do Zakopanego, druga klasa, strasznie niewygodne siedzenia, ale hm.. jakoś spałam.

Sobota: polana Palenica - dolina Roztoki - Zawrat - Orla Perć -Kozi Wierch (były kozice, świstak i oprócz nas 3 osoby na Orlej, a obawiałam się kolejek do łańcuchów, pogoda super) schronisko "piątka" gdzie pozajmowana była najmniejsza cześć podłogi, za schodami włącznie, a z prysznica woda ledwo kapała. Spałam nad stawem, 40 cm od niego, latały nietoperze (nie, nie wkręciły mi się we włosy, niedźwiedzi też nie było), spadały gwiazdy.

Niedziela: pobudkę urządziły takie oso-muchy po kilka zawieszające się kilka cm od twarzy i bzyczące niemiłosiernie. Kozi Wierch (prawie, bo szlak skręca trochę niżej, Orla Perć cz. 2, dłuższa i jak dla mnie ładniejsza widokowo, pod koniec ledwo żyłam. Wszyscy faceci pod Krzyżnym, nawet ledwo ruszający się brzuchacz, opowiadali nam, dwóm kobitkom, że idą z Polany Palenica, przed Zawrat od świtu:D, mała burza i deszcz (niestraszny pelerynie), obiad w schronisku, czyli ciastko jagodowe z piwem i doliną Roztoki do Zakopanego i do domu. Usnęłam jak usiadłam. Idealny weekend.

10 sierpnia 2015 , Skomentuj

20 km na rowerze

Siłownia (tak klima jest, nie, nie taka mocna jakbym chciała):

1 Przysiady ze sztangą na barkach

10x18kg, 10x 28kg, 10x28kg, 10x28kg, 10x 28kg 

2. Ściąganie drążka wyciągu górnego do klatki

15x 20kg, 15x 20kg, 15x 20kg, 15x 20kg - czytałam tyle o progresie, ale przy niższym obciążeniu nie czuje nic, przy wyższym odchylam się :(

3. Podciąganie za pomocą gumy niebieskiej - coraz lepiej, wyobrażam sobie skrzydła na plech, pomaga, ale tez zawsze przypomina mi się ta scena z Vikingów, to robienie orła, jako zemsta na wrogu(strach)

4x po 10 podciągnięć - oczywiście ostatnie są żałosne pomimo tej gumy

4. Wyciskanie sztangi na ławce poziomej

15x 20kg, 12x 20kg, 11x 20kg, 10x 20kg

5. Wiosłowanie sztangą trzymaną nachwytem

4 serie po 15 wiosłowań ciężar 25 kg - i znowu ta progresja, a raczej jej brak, ale tylko przy tym obciążeniu naprawdę czuje plecy

6. Martwy ciąg na jednej nodze z ciężarkiem w ręku (po tej samej stronie) - czy to jest to samo co zbieranie grzybków?

10x 9kg - powtórzone trzy razy na każdą nogo/rękę

7. Skręty tułowia na stojąco z ciężarkiem trzymanym przed sobą obiema rękoma

10x 8 kg na każdą stronę, powtórzone trzy razy

8. Wypychanie nogi na maszynie/wahadle na pośladki

4 serie x 15 powtórzeń na każdą nogę x 22,5 kg 

9. Opady na rzymskiej ławce

3 serie po 20 powtórzeń, wyraźne zatrzymanie w górze

10. Ginekologi rozpychające i ściągające

3 serie łączone po 15 powtórzeń po niepamietam ile kg.

A potem TBC, które ze względu na temperature na sali było trochę lżejsze niż zwykle.

A potem szybko na rowerze do domu, bo hura! hura! jadę w Tatry na weekend.

6 sierpnia 2015 , Komentarze (2)

20 km na rowerze, upał jest taki, że opony zrobiły się dziwnie miękkie i wciąż zerkam, czy to nie dziura:?

Moja "lunchowa" siłownia po 5 minutach orbitreka skończyła się staniem po chłodnym prysznicem i to była super decyzja.

Wieczorem jest pieczenie chleba, żytniego, za zakwasie, jestem w tym mistrzem(puchar)

5 sierpnia 2015 , Skomentuj

Upał taki, że te miejsca kierownicy roweru, na których trzymam ręce i które mają gumowe nakładki, jakby się topią i lepią do rękawiczek i cała trawa w okolicy wyschła.

Ja lubię ciepło, kumuluje je na zimowe miesiące, ale na interwałach w klubie lekko nie było. Klima niby tam jest, ale ...

w każdym razie 20 km na rowerze - komunikacyjnie do pracy i z pracy

Trening

Siłowy bardzo skrócony, zawsze 100 powodów najważniejszych na świecie się znajdzie żeby go skrócić:(, albo przesunąć niestety, ale i tak było:

1. Romanian deadlift 10 x 30kg, 10x 35kg, 10x 35kg, 10x 35kg, 10x 35kg, 10x 35kg - najsłabszy wciąż jest chwyt, a naprzemienny jakoś mi nie pasuje,

2. Przyciąganie drążka wyciągu poziomego do brzucha 15 x 20kg, 15x 20kg, 15x 20kg, 15x 20kg - przy tym obciążeniu naprawdę czuje plecy, jak staram się progresować, ciągnę rozpaczliwie całym ciałem

3. Wyciskanie sztangi leżąc (to jest sam gryf tak naprawdę) - 15x 20kg, 12x 20kg, 9x 20kg, 10x 20kg

4. Wspięcia na palce na maszynie stojąc - 20x 50kg stopy równolegle, 20x 50kg stopy na zewnątrz, 20x 50kg stopy do wewnątrz, 20x 50kg stopy równolegle. 

Godzina interwałów w upał przy niewydolnej klimie, naprawdę można pocić się aż tak(pot)

Dieta:

mało wszystkiego, a wszystko zdrowe(owoce)

5 sierpnia 2015 , Skomentuj

Aktywność

20 km na rowerze, 10km rano i 10km po południu, mój codzienny dojazd do pracy. Na szczęście mam tu strzeżony parking, prysznic i szafkę na ubrania.

Mam też siłownie, niedużą i kiepsko wyposażoną ale zawsze.. i półgodzinną obowiązkową przerwę na lunch. Czasu wystarczyło na 10 minut rozgrzewki na orbitreku i,

30 x spinanie brzucha siedząc na piłce, 

30 scyzoryków na piłce, 

20 x skłonów bocznych ze sztangielką 8,5 w jednym ręku, 

15 x uginania tricepsów na poręczach z nogami opartymi o ławkę.

Powtórzone trzy razy.

Dieta

1.jabłka dwa małe

2. kasza jaglana z odżywką białkową i natką pietruszki (natkę dodaje do wszystkiego w ogromnej ilości, uzależnienie jakieś), prażone pestki dyni, orzechy włoskie i kilka rodzynek

3. kasza jaglana, jajko sadzone, warzywa różne w tym strączki fasoli

To była ta część, z której byłam zadowolona. Bo później były już tylko orzechy, pestki dyni i rodzynki w ilości nieokreślonej, bo jedzone wg schematu: tylko kilka na talerzyku na raz, bo to przecież nie ma znaczenia, powtarzane nie wiem ile (wyparłam tą info) razy.:<

21 lutego 2012 , Komentarze (1)

Dzisiaj pierwszy dzień z dietą vitalii. Jestem trochę zawiedziona, bo zaznaczyłam, że nie jem mięsa, a na obiad jest kurczak, no i skąd ja wezmę teraz brzoskwinie na sok? No skąd?
Ale trudno, zmodyfikuje ją po swojemu.
Piję teraz herbatę z pokrzywy zamiast pysznego miodu pitnego i mam masę entuzjazmu i nadziei, że tym razem takich wieczorów jak dzisiaj będzie więcej. Bez podjadania wg wzoru: garstka pestek dyni z rodzynkami przecież, nie zaszkodzi, jeszcze tylko kilka, jeszcze tylko kilka, już naprawdę ostatnie:( och jak mało zostało, hmm
Aaa i zasiałam rzeżuchę
No więc start_____________________

© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.