Ostatnio dodane zdjęcia

O mnie

Lubię podróżować, czytać książki, uprawiać sport. Uwielbiam słodycze i to jest moja zguba. Dużo ćwiczę i prawdopodobnie ten mój nadmiar kilogramów nie jest tak bardzo widoczny na pierwszy rzut oka, ale ja to wiem. Latka lecą co nie znaczy, że trzeba się poddać bez walki i na te lata wyglądać.

Informacje o pamiętniku:

Odwiedzin: 576110
Komentarzy: 13438
Założony: 9 maja 2010
Ostatni wpis: 18 marca 2025

Pamiętnik odchudzania użytkownika:
Spychala1953

kobieta, 71 lat, Tarnowo Podgórne

160 cm, 70.00 kg więcej o mnie

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy w pamiętniku

14 lipca 2011 , Komentarze (22)

Przeczytałam wpis młodej fajnej Vitalijki. Mam nadzieję, że się nie pogniewa, że przytoczyłam jej wpis bo jest wart poznania.

Temat jej wpisu "Jak Cię facet wkurzy- idź pograbić! "Co z tego wynika? Nie zajadła stresu lodami ani czekoladą tylko założyła słuchawki na uszy, wzięła grabie i ze śpiewem na ustach poszła grabić. Już ją widzę oczyma duszy jak idzie i śpiewa a grabie dzierży w dłoni. Dalej pisze cyt." Normalnie jestem z siebie dumna! Wiecie co tak sobie pomyślałam, że tylko my same możemy decydować o swoim życiu, nastroju itp... Dlaczego mam być zła/ smutna/ zdenerwowana bo chłopak robi co chce nie myśląc o mnie.....jestem panią swojego losu i tylko JA decyduje jak będzie! I powiem Wam, że humor mam super! Niech robi co chce, trudno....a ja będę żyła swoim życiem ciesząc się każdą chwilą a nie zamartwiając się i rozkminiając wciąż wszystko od początku A więc ruch pomaga na wszystko - na mała depresję też, muszę przyznać że nawet skuteczniej niż czekolada - bo po tej miałabym wyrzuty sumienia "

I takie ma podejście do życia do kłopotów ta młoda kobieta. Czytając ją byłam pełna podziwu. Ona teraz już wie to,  do czego ja dochodziłam latami. Dzisiaj też poprztykałam się z moim ślubnym o głupotę. Że też facetom tak się chce komplikować takie proste sprawy. I pomyślałam tak jak lotrka. Moje życie, moje samopoczucie i co ja będę się nakręcać przez głupotę. W międzyczasie wpadł średni synek witając się ze mną przytulił zrobiło mi się na serduszku cieplutko. Zaraz wezmę nie grabie, hi, hi, ale pieska i pójdziemy a właściwie powleczemy się na spacerek. ( piesek się starzeje i ma problemy z tylnymi łapami) Potem może pobiegam i wszystko rozejdzie się po kościach...może, ale spróbować warto.

"Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy,
mmm, orły, sokoły, herosy!?
Gdzie ci mężczyźni na miarę czasów,
gdzie te chłopy!? - Jeeeee!

Dookoła jeden z drugim jak nie nerwus, to histeryk,
drobny cwaniak, skrzętna mrówa, niepoważne to, nieszczere.
Jak bezwolne manekiny przestawiane i kopane,
gęby pełne wazeliny, oczka stale rozbiegane.
Bez godności, bez honoru, zakłamane swoje racje
wykrzykuje taki w domu śmiesznym szeptem po kolacji,
śmiesznym szeptem po kolacji, śmiesznym szeptem po kolacji...

Tak mi przyszła na myśl ta piosenka.

No dobrze tak do końca to tacy źli nie są. Jak to w życiu, raz z górki raz pod górkę co by się nam w głowie nie poprzewracało??......chyba.

Chociaż ja lubię stabilizację nie tylko wagową.

Bo ja tam lubię życie bez zbędnych komplikacji.

Buziaki


12 lipca 2011 , Komentarze (39)

Wszyscy znamy te słodkie symbole komputerowe zwane"emotikonami",gdzie:

:) oznacza wesoły

:( oznacza smutny.

Czasami pokazywane są w ten sposób:

:-)

:-(

Ale
czy ktoś zna "dupokony"?

No to jedziemy:

(_!_) normalna dupa

(__!__) gruba dupa

(!) chuda
dupa

(_*_) boląca dupa

{!_} drżąca dupa


(_o_) dupa kochająca inaczej


(_O_) dupa bardzo kochająca inaczej


(_(*)_) boląca dupa bardzo kochająca inaczej


(_@_) dupa po biegunce


(_qp_) dupa robiąca qp


(_#_) skopana dupa


(_$_) sprzedajna dupa


|_._| plaska
dupa

(_!_)
dupa blada

(_!!!_) pijany w trzy dupy


(_x_) pocałuj mnie w dupę

(_X_) z dala od mojej dupy


(_zzz_) zmęczona dupa


(_E=mc2_) inteligentna dupa

(_?_) głupia dupa

Nie wiem jak Wy, ale ja uważam swoją za
(_E=mc2_) i idę o nią zadbać coby była  zgrabna i  seksi.
Buziaczki

10 lipca 2011 , Komentarze (33)

Waga kręci się wokół 62 kg. Póki co jestem z niej zadowolona bo jeszcze do niedawna o takiej wadze marzyłam. Ponieważ wszystkie problemy zaczynają się w głowie staram się tam wszystko poukładać. Wyzywanie i wściekanie się na siebie, że coś nie wyszło nie ma najmniejszego sensu. Złość nie sprzyja rozwiązywaniu żadnych problemów czyli także tych związanych z dietą i nie odpowiednim żywieniem. Na detoksie warzywno owocowym wiele się nauczyłam i odżywiałam zdrowo. Wiele z tych nawyków weszło mi w ?krew? jak to się mówi potocznie. Jednocześnie miałam super dobre samopoczucie.

Dzisiaj np. dałam się namówić na zjedzenie kiełbaski, ale nie żałuję bo potem przypominała mi się przez dłuższy czas i na pewno w najbliższym czasie mogę o niej zapomnieć. Gdybym jej nie zjadła marzyłabym o niej dalej a tak póki co problem mam z głowy. Ślubnemu zrobiłam dziś dewolaja tradycyjnie w jajku i bułce na życzenie, a mojego i syna zawinęłam bez panierki w złotko i udusiłam na patelni. Czyli pomału uczę się odrzucać to co niezdrowe. Dzisiaj była jazda na rowerku w towarzystwie ślubnego i poćwiczyłam w siłowni w parku. Mam w planie zgubienie w tym tygodniu 1 kg. A ja lubię realizować swoje plany.

Dla tych co nie lubią wysiłku podam co mnie ostatnio zmotywowało. Spotykam w parku młodą dziewczynę chyba po wylewie która idzie z kijkami z trudem przerzucają jedną nogę za drugą. Każdy krok kosztuje ją wiele wysiłku ale dzielnie idzie do przodu. Spotykam też matkę, która wywozi do tegoż parku sparaliżowaną młodą dziewczynę ok. 16 lat. Ile ona dałaby za to, żeby pobiegać. Inna matka wozi na wózku leżącego powykręcanego chłopca. Nawet nie wiecie jak bardzo wtedy dziękuję P.B., że ja mogę sama pobiegać i nie jestem póki co skazana na drugiego człowieka.

Nadal uważam, że mam wpływ na swoje życie i zrobię wszystko, żeby przeżyć je jak najpiękniej. Nie wiem ile jeszcze mi jest dane i dlatego zależy mi na jego jakości.

Na uciekający czas wpływu nie mam, ale na jego jakość chyba mam. Jak coś Wam nie wyjdzie nie ubliżajcie sobie i nie wściekajcie się na siebie. Mamy prawo się potknąć, ale trzeba się podnieść i iść dalej.

Tak mnie jakoś dzisiaj naszło. Ale nie z powodu smutku. Czuję się szczęśliwa i kochana. O miłość też trzeba zabiegać żeby nie pokrył jej kurz. A życie jak to w życiu raz z górki a raz pod górkę. Dzisiaj mam z górki, a co przyniesie jutro? Kto to wie, ale o to będę się martwić jutro.

Buziaki

5 lipca 2011 , Komentarze (58)













Dziewczęta, czyli facet siedzący z pilotem w ręce przed telewizorem nie jest taki zły jakby mogło się wydawać, he, he.
Może trzeba umieć się cieszyć tym co się ma o ile jest czym.
I tym pozytywnym akcentem żegnam Was dzisiaj i życzę.....

Dobrej i spokojnej nocki.

4 lipca 2011 , Komentarze (19)

Hej dziewczęta.
Od dzisiaj jestem na zdrowym żywieniu. Przynajmniej próbowałam. Na warzywkach i owocach byłam 7 dni. Oprócz detoksu pozbyłam się 2,40. Waga taka jak na pasku. Dzisiaj wyłączyła mi się w mózgownicy jakaś klapka lub zatarła bo miałam ochotę na wszystko co w zasięgu ręki się pojawiło. Dobrze, że moja noga ma daleko do dupska bo sama bym się tam kopnęła. Jutro wracam na dobre tory. Kupiłam jabłka, banany, grejpfrut itp. Co było dzisiaj minęło i do tego nie wracam. Dzień rozpusty też czasem musi być, a co. Weekend spędzony pracowicie. Chaty możecie nie zazdrościć bo należy do młodych. Ja tam tylko sprzątam i odpoczywam, he, he.

Pomimo brzydkiej pogody ślubnemu udało się  pomiędzy kroplami deszczu "ogolić" trawę...

 
Ubrałam dzisiaj gatki, których dawno nie miałam i z radością stwierdziłam, że są za wielkie
( fotki galotów nie będzie.)Szelek do nich nie zamierzam kupić więc wylądowały tam gdzie jest ich miejsce, he, he...
No dobrze, teraz idę pobiegać coby pogonić to co wpadło nie planowane do pyszczydła.
No to go, go, go.
Ps. Mówiłam Wam, że kocham swoją ostatnią wagę?????

"MIJASZ SWOJE DOBRE ŻYCIE KAŻDEGO DNIA
."
Buziaki.

1 lipca 2011 , Komentarze (23)

Mało mnie tutaj bo udzielam się na forum warzywno owocowym. Robię tygodniową przypominajkę na wo bo zatęskniłam za dobrym samopoczuciem i zadowoleniem jakie wtedy miałam. Zaczęłam 27.06. z wagą 62,70. Dzisiaj po 5 dniach mam 60,90 czyli minus 1,80.
Samochwała w kącie stała, he, he.

Koleżanka w pracy powiedziała mi przed chwilą, że wyglądam rewelacyjnie i UWAGA!!! im jesteś starsza tym lepiej wyglądasz. Zażartowałam, że jak dobre wino zaśmiała się i powiedziała, że próbować mnie jednak nie będzie. No i Bogu dzięki
.
Kolega ostatnio spojrzał na mnie i powiedział: ale mało się Ciebie zrobiło, fajnie wyglądasz
Jedziemy dzisiaj ze ślubnym na działkę i postanowiłam przemycić wagę, he, he. Muszę ją mieć na oku bo przypominajka kończy się w niedzielę. Dla mnie wyjazd będzie warzywno owocowy. Pogoda póki co nie wyjazdowa, ale zabieram książki, zeszyt do nauki j.angielskiego ( może wreszcie uda mi się zacząć) no i super dobre samopoczucie, a reszta jakoś się ułoży.
Nie poddawajcie się i walczcie o swoje lepsze jutro bo warto Mówi Wam to 57 latka.
Jakbyście miały ochotę zajrzeć na nasze forum wo zapraszam:

http://vitalia.pl/forum15,94077,1_Dieta-wo-dr-ewy-dabrowskiej.html#post_4226979

Bawimy się świetnie, wspomagamy i chudniemy zdrowo.

Pamiętnik jest mój, a komuś muszę powiedzieć, że czuję się dzisiaj rewelacyjnie, rozpiera mnie energia czego  i Wam życzę z całego serca.

"Kowalem swego szczęścia, każdy bywa sam".

Pa, pa

26 czerwca 2011 , Komentarze (24)


A wszystkiemu winny jest lód!



I nie zapominamy, że zdrowo się odżywiamy.
No to do chudnięcia, go, go, go.

Buziaki

24 czerwca 2011 , Komentarze (30)

Jak już pisałam życie dopisało do mojego rozczarowania szczęśliwy scenariusz czyli warto mieć marzenia. Zespół, a właściwie ich gra bardzo się  młodym podobała. Została podpisana umowa czyli będa grać na ich weselu 18 sierpnia 2012 roku. Bawiliśmy się od 18.00 do 23.00. Nawet waga była zadowolona bo pokazała mniej na liczniku. Utkwiłam mi z tego wieczoru stara znana piosenka, a właściwie jej refren:

Niech żyje bal,
Bo to życie, to bal jest nad bale
Niech żyje bal,
Drugi raz nie zaproszą nas wcale
Orkiestra gra,
jeszcze tańczą i drzwi są otwarte,
Dzień wart jest dnia
I to życie zachodu jest warte!

Nic dodać nic ująć
.

I jeszcze raz posłużę się słowami innej piosenki:

Próbuję wciąż od nowa,

Mówią - jeszcze szansę mam...
Byle tylko nie zwariować
Tak, jak oni, tam!
Żeby dotrwać choć do rana,
Do białego dnia -
- Tańczmy, póki trwa ten bal!
Tańczmy, póki trwa ten bal!

W tańcu jak do ślubu -
- Po dywanach z białych róż,
W tańcu już tak długo,
Że nie zliczę sztormów, burz...

Choć naszą łódź porywa wiatr,
Lecz sił ta łódź dość ma -
- Tańczmy, póki trwa ten bal!
Tańczmy, póki trwa ten bal!


Wyłuszczenie tłustym drukiem to już moje dzieło, chciałam, żeby pewne słowa do mnie dotarły. Czyli jutro jeszcze raz od nowa spróbuję coś dla siebie zrobić. Muszę odstawić słodycze przed przypominajką jak radzi Emily.
Dzisiaj sobie pofolgowałam. Jutro nowy dzień nowe szczęście. Przecież każdego dnia rodzimy się na nowo czyż nie? A więc tańczmy póki trwa ten bal....


Orkiestra wypoczywa w tle gra muzyka....

Orkiestra gra, młodzież tańczy, hi, hi..

A mówiłam, że będzie przytulanie. Marzysz o czymś? To po prostu realizuj, he, he.
Niby taki proste, a czasem takie trudne....

 Ale było fajnie.
Obiecalismy sobie, że będziemy te wypady powtarzać.

A na koniec bardzo niedorzeczne zdanie.
Przypominam Mieci, że od jutra Miecia zapomina o słodyczach
  ...może usłyszy bo lata swoje ma, ale głucha póki co jeszcze nie jest, he, he. Tego jestem pewna.
Buziaki i tańczcie bo bal trwa.....

22 czerwca 2011 , Komentarze (21)

Mój poprzedni wpis "KOBIETA XXI-wieku! "był ot tak po prostu do nabrania dystansu do mojego rozczarowania. Co mnie tak rozczarowało? Moja rocznica bo nie spełniła moich oczekiwań?  Bo nie tak sobie ją wyobrażałam?  Moje złe samopoczucie spowodowane jedzeniem słodyczy, moje oczekiwania zbyt wielkie w stosunku do osób najbliższych? Kiedyś planowałam rocznicę z dziećmi w knajpce przy tańcach. Pisałam o tym w pamiętniku. Na prośbę syna zrobiłam w zaciszu domowym. Może oczekiwałam zbyt wiele? Córka tłumacząc  się zmęczeniem zmyła się z mężem wcześnie w iście angielskim stylu. Było mi przykro i zabolało. Jak na moje odczucia było byle jak. Wytłumaczyliśmy sobie, że takie jest życie. Że  my w wieku dzieci też żyliśmy swoim sprawami, ale mieliśmy też sporo problemów jak to przy 3 dzieci. Po prostu oczekiwania nasze i młodych  nie idą w parze. Nie po drodze im. Następnym razem będę się kierowała swoimi oczekiwaniami i wszyscy będą zadowoleni.

Morał? Realizujcie swoje marzenia, swoje oczekiwania i swoje plany a unikniecie rozczarować. Niech żyje zdrowy egoizm. Życie dopisało jednak do mojego rozczarowania szczęśliwy scenariusz. Wniosek? Jeżeli czegoś bardzo chcemy to się zrealizuje. Może trzeba baardzo chcieć?  Jutro jedziemy z synem i jego narzeczoną do tej właśnie knajpki żeby wysłuchać zespołu który ma grać na ich weselu. Będę miała okazję potańczyć i przytulić się do ślubnego tak jak mi się marzyło (o tuleniu to na razie wiem tylko ja no i teraz Wy, he, he.) To nic, że marzenie przeterminowane, ale najważniejsze, że może będzie zrealizowane. I to w jakim dniu? w Boże Ciało, hmmm może jeszcze jedna rzecz w tym dniu mi się uda? Ktoś mi podpierdzielił moją silną wolę. Może  podłożę się co by ksiądz pokropił mnie w kościele święconą wodą i mi złego co kusi  z dupska wypędził?  Ja po raz enty przekonałam się, że nie żyję po to żeby spełniać czyjeś oczekiwania, ale żeby się realizować. Kierując się zdrowym egoizmem jestem szczęśliwa a jednocześnie uszczęśliwiam innych. Tak w moim mniemaniu to działa. Wczoraj np. byłam wkurzona na ślubnego. Zachciało mi się płakać. Poszłam pod prysznic  uronić parę łez i rozładować napięcie. Więcej ryczeć nie miało sensu bo podpuchnięte oczy miałaby ja a nie on, a po facecie spłynęło jak woda po kaczce. Wyczołgałam się spod prysznica, usiadłam do komputera i wykupiłam sobie w FastDeal vouchera na pakiet zabiegów kosmetycznych na twarz wartych 250 zł za jedyne 99,00. Obiecują bardziej jędrną, wygładzoną i delikatną cerę, he, he. Co by mi dały podpuchnięte oczy? Nic, a tak może cera będzie gładka jak pośladki niemowlęcia?

Rozczarowanie było i się zmyło. Czekają mnie tańce ( może przytulane..)i gładka choć przez chwilę cera.

Wkleję Wam kawałek fajnego wywiadu :

"Dorosnąć do szczęścia" - rozmowa z Ewą Woydyłło przeprowadzona przez Katarzynę Jabłońską i Cezarego Gawrysia z miesięcznika Więź.

Tak więc do wszystkiego - do mądrości, także do szczęścia, trzeba dorosnąć...

Kiedy mówimy o szczęściu, to trzeba sobie uświadomić, że jest ono ucieleśnieniem dojrzałości emocjonalnej. Jeśli jej brak, to do szczęścia strasznie daleka droga. Bywają ludzie obrażeni na życie - skarżą się, że ich szczęście ominęło, owszem, dostrzegają je czasem u innych, ale nigdy u siebie. A szczęście to postawa ku życiu. Albo człowiek do tego dorasta, albo nie dorasta. To jednak zależy już od nas samych. Szczęście rodzi się z pracy nad sobą. To jest trening taki sam, jak trening mięśni - jeżeli będziemy je odpowiednio ćwiczyć, to one będą nam służyć, w przeciwnym razie ulegają atrofii. Uczenie się szczęścia - raz jeszcze powtórzę - polega na rozwoju emocjonalnym i duchowym. A taki rozwój dostępny jest nie tylko nielicznym osobom wtajemniczonym, ale każdemu z nas.

Trafiłam kiedyś na takie  ulubione kogoś motta i powiedzonka życiowe, które bardzo przypadły mi do gustu:

 -   Planuj działania a nie efekty.
  -  Jak się nie ma co się lubi, to się ma co się nie lubi.
  -  Jeśli chcesz rozbawić Pana Boga, to opowiedz Mu o swoich planach.
  -  Przez życie trzeba iść z podniesionym czołem, a nie z zadartym nosem.
  -  Jeśli wyruszasz w daleką drogę, to lepiej żebyś wiedział, co niesiesz ze sobą w plecaku.
  -  Jeśli wdepniesz w gówno- wykorzystaj to jako okazję,  żeby się nauczyć  dobrze czyścić buty

I tym pozytywnym akcentem żegnam Was kochane i pamiętajcie.

"Życie mamy tylko jedno"

Buziaki

 

20 czerwca 2011 , Komentarze (19)

Nic dodać nic ująć?

KOBIETA XXI-wieku!


Raz do doktora "KOBIETA" wpada
Panie doktorze, niech mnie pan zbada
Pani się myli -jestem lekarzem
Ale od zwierząt - weterynarzem.
Ludzi zaś wcale ja nie przyjmuje
A ja się właśnie Zwierzęciem czuje
Gdy rano wstaje, niech mi pan wierzy
Biegam po domu jak Kot z pęcherzem
Biegnę do pracy ,jak Pies do gaju
Jak Małpa czepiam się wciąż tramwaju
Jestem jak Osioł zapracowana
Wracam jak Wielbłąd obładowana
A gdy zasypiam ,to tuż nad głowa
maż "czule" szepcze
Posuń się krowo
Wiec poradź, proszę panie doktorze
Może lekarstwo pana pomoże
I może jakimś cudownym lekiem
Będę się czuła znowu
CZŁOWIEKIEM !


Modlitwa wieczorna kobiety:


Ojcze nasz, który jesteś w niebie
Mam taką prośbę wielką dziś do Ciebie
Daj mi faceta i ma być bogaty
Ma mieć Ferrari - za cash, nie na raty
Duże mieszkanie, a najlepiej willę
Ma mnie wciąż słuchać, nie tylko przez chwilę
Ma mnie zadowalać kiedy mam ochotę
Śniadanie mi robić - nie tylko w sobotę
Oglądać romansy, biżuterię kupić
W życiu mym nie będzie mógł się nigdy upić
Nie chce nigdy widzieć jego własnej matki
Ja wydaję kasę - on płaci podatki
On nie ma kolegów - ja mam koleżanki
Kont ma mieć on wiele - okoliczne banki
Złotych kart bez liku, czeków co nie miara
Jak mi to załatwisz - wzrośnie moja wiara

No to buziaki kobiety XXI wieku i nie dajcie się zwariować.
"Trzeba żyć na prawdę, aby oszukać pędzący czas,
trzeba żyć w zachwycie, żyje się tylko raz!"

© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.