Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

chyba lepsze samopoczucie mnie sklonilo do odchudzania

Informacje o pamiętniku:

Odwiedzin: 1166489
Komentarzy: 37963
Założony: 17 kwietnia 2012
Ostatni wpis: 5 kwietnia 2025

Pamiętnik odchudzania użytkownika:
aska1277

kobieta, 41 lat, Toruń

153 cm, 66.50 kg więcej o mnie

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy w pamiętniku

28 października 2017 , Komentarze (16)

Witajcie ;) 

                Czy każdy z Was pamięta,że dziś jest zmiana czasu ? Ja przypomniałam sobie o tym wczoraj :) i to też natchnęło mnie na zmiany..... i nie tylko czasu ;) Jestem już 48 dni na SD jednak nie ma takich efektów jak na samym początku, gdy byłam mega  pozytywnie nastawiona ;) Byc może jak każdy z Nas potrzebuję kopa i siły do działania ? Możliwe....

                Myślę,że zmiana czasu będzie takim zapalnikiem do moich zmian.... fajnie by było gdyby to były trwałe zmiany,ale tak dobrze to chyba być nie może ?! Ale nie poddam się, ojjj nieeeee. Upadam ale wiem kiedy się podnieść. wiele nad tym myślałam i wiem,że te moje spadki spowodowane są złymi relacjami w związku, życiu... cała otoczka wokół mnie była negatywna. czas to zmienić. Nie mogę pozwolić na to aby życie przeciekało mi między palcami. Tak wiele tracę przez te moje fochy, obrażanie się, złoszczenie się....

                Wiadomo każdy dzień na zmiany jest dobry. Pewnie niejedna osoba powie, a bo Ty tyle czasu tu jesteś, a bo mało osiągnęłaś.... Być może ....ale ja wiem co osiągnęłam ile zmieniłam ;) jeden potrzebuje miesiąca na zmiany a inny lat.... na trwałe zmiany ;) Ja nauczyłam się wiele :) widocznie ja potrzebuję więcej czasu na zmiany... ;) Ale czy są tu osoby które nie potykały się ? Które z dnia na dzień dokonały zmian. trwałych zmian ??? Wątpię :) 

              To tyle na chwilę obecną ;) teraz czas poczytać co u Was ;) Miłego wieczoru życzę ;) i udanej zmiany czasu :D Pozdrawiam :* 

27 października 2017 , Komentarze (26)

Witajcie Kochani ;)                                                                                                                       Nie pisałam chyba z tydzień... Oczywiście wchodziłam na portal, komentowałam,ale na wpis nie miałam ani siły, ani ochoty. Ojjjj przez ten tydzień duzo się działo. Ale najpierw o mojej diecie, odchudzaniu. Dziś mija 47 dzień efekty ? Mizerne... Może i owszem nauczyłam się kontrolować głód, objadanie się....Może bardziej ogarniam posiłki, nie jem tłusto. A to plus. Wiadomo nie wszystko na raz. Chociaż ostatnie wydarzenia spowodowały,że woda zniknęła z mojego menu ;( Jedyne to starałam się jadać posiłki w miarę stałych porach. Zawsze to coś... Żeby nie było,że całkiem się poddałam , o nie, nie ;) Cieszę się,że nie dałam się wszystkim pokusom rodziców ;) A byłam u Nich 3 dni ;) oj potrzebowałam tego.... Musiałam na chwilę pobyć w innym miejscu niż dom ;) Pomogło to mi spojrzeć na pewne sprawy z dystansem ;) 

                             Chciałabym także przypomnieć o wyzwaniu ;) 55 dni bez słodkiego ;) ruszamy 30 października :) Super ciszę się, bo jest Nas już 22 osoby jeśli dobrze spojrzałam :) To daje kopa do działania :) Może jeszcze się ktoś skusi :) Pamiętajcie nawet jeśli nie wytrwamy 55 dni, to tyle ile dacie radę :) Każdy dzień jest na wagę złota :) Wiadomo,że zdarzają się gorsze dni i ma to każdy z Nas ;( niestety..... ale.... damy radę :) Przecież do Świąt zostało niewiele ;) Pomyślmy sobie o tym,że to Nas może przybliżyć do lepszej figury, lepszego samopoczucia :) Jeśli jeszcze się nie zapisałaś/eś to serdecznie zapraszam :D ruszamy 30 o godzinie 11 :) 

                                Jakie plany na najbliższe dni ?? Póki co latanie, załatwianie z samochodem a to przegląd, a to przerejestrowanie auta.... i takie tam ;) Pomagam też M w garażu ;) dzięki temu spędzam z Nim trochę czasu, bo ostatnio się mijamy.... Ojjjjj niestety i to bardzo się mijamy. Muszę to zmienić, chcę to zmienić. Nasz związek ??? Hmmmm nie wiem czy to jeszcze związek ? Dobrze,że w poniedziałek idę na sesję do psychologa.... potrzebuję tego ;( za dużo emocji sie skumulowało.... tego jest za dużo jak na mnie. 

                                Teraz czas na wizyte w garażu i ciepłą herbatkę dla M ;) Jak wrócę poczytam jak Wam idzie walka z kg :) Pozdrawiam miłego wieczoru życzę :) 







21 października 2017 , Komentarze (35)

Witajcie Kochani :) 

                      Zacznę od kolejnego podsumowania ;) Tydzień stracony ? Być może waga w górę ( @ trwa ) ale cm ? Cm stoją, dobre i to ;) najważniejsze że nie urosły. Czy jestem załamana ??? Nie. Starałam się jednak trzymać dietę,jesli chodzi o picie wody, trochę kulałam. od czasu do czasu wpadło coś słodkiego, nie zamierzam tego zatajać....dałam plamę,ale....ale dalej nie poddaje się. Jeśli chodzi o aktywność, to wdrożyłam orbitreka :) Tak tak :) powraca :) Plus standardowo chodzenie ;) minimum 10 tyś kroków ;) oczywiście domowe porządki, gotowanie itp. :) to też jakaś aktywność. Nie zniechęciłam się dietą Smacznie Dopasowaną :) Wykupiona do marca, to i waga do tego czasu spadnie ;) 

                     Teraz druga część tytułu..... wyzwania.... Napisałam ''wyzwania'' ponieważ są 2 :) 

                      Pierwsze dotyczy Mel B challenge 30 day :) Start 13 listopada ;) to i jest czas aby troszkę ciało przygotować . 

                    Drugie wyzwanie jest MOJE ;) znowu słodkie ;) Tym razem  ''55 dni bez słodkiego " Start 30 październik godzina 11 :) a koniec 23 grudnia :) Dlaczego własnie tak??? Otóż tak jak wcześniej napisałam zdarzało mi się podjeść słodkie. Powody??? A to mnie ktoś wkurzył, a to za duży natłok obowiązków itp....każdy powód był dobry. Jednak postanowiłam,że uszczuplę swoje ciało ;) a nie portfel :) hahahah Batoniki, czekoladki, cukiereczki idą w odstawkę ;) Jeśli ktoś jest chętny oczywiście zapraszam serdecznie :) Warto spróbować :) 

              Plany na sobotę ??? Hmmm póki co o 6ej wstawiłam pranie, o 7 rozwiesiłam, później śniadanko i pyszny omlecik :) a teraz czas dla siebie ;) Ból głowy, zawroty póki co nie pozwalają na nic innego ;) 

           A Wam Kochani jak idzie??? Dajecie radę, potykacie się ? Piszcie :) Pozdrawiam i życzę udanego weekendu :) :D 

                     


18 października 2017 , Komentarze (33)

Witajcie Kochani 

          Co mam na myśli pisząc GAD ? Zapytacie ? Otóż już tłumaczę. 

         Jest to choroba inaczej zaburzenia lękowe uogólnione. Czym się objawia? Wiecznym zamartwianiem się o wszystko i o wszystkich. Wieczny lęk,zmęczenie, odczuwanie bólu głowy, problemy ze snem, kołatnie serca, duszności, trudności z koncentracją,drażliwość. Często też pojawia się depresja . 

         Przez przypadek natknęłam się na pewien artykuł, własnie odnoście tej choroby. I wiele wskazuje na to,że być może dotknęła i mnie. Wiele chorych osób, nawet nie wie,że na to choruje. Powód? Idąc do lekarza mówi np o zmęczeniu, rozdrażnieniu itp, na co lekarz....diagnoza ? Przemęczenie pracą, pogoda nie sprzyja itd... Człowiek nie zagłębia się w to dalej i żyje w przekonaniu,że faktycznie to tylko pogoda na mnie tak działa,natłok obowiązków... Jednak ja nie uważam,żeby u mnie na moje zachowanie miała wpływ pogoda. Ja potrafię martwić się bez przyczyny, życie czasami mnie przerasta. Mam wtedy usiąść w kącie, przykryć się kocem i zaczekać aż gorsze dni miną....

       Wieczny niepokój jaki mi towarzyszy niszczy mnie od środka. gdyby nie wizyty u psychologa to pewnie bym całkiem się załamała. Staram się każdego dnia jakoś funkcjonować,ale nie zawsze jest to łatwe. Gdy jest obok M czuję się pewniej...a gdy wyjeżdża w trasę...masakra jakaś :( lęk, strach o Niego.... 

     Z całą pewnością wpływ na moje obecne życie miała przeszłość,gdybym tylko wiedziała,że tak to się odbije na moim zdrowiu, życiu....Jednym słowem, nie jest kolorowo. Wiem,że nie u każdego jest kolorowo....Mam jednak nadzieję,że któregoś dnia powiem sobie " POKONAŁAM CHOROBĘ , JESTEM SZCZĘŚLIWA"  ajjjjjj byłby to najpiękniejszy dzień :) 

    Musiałam się z Wami tym podzielić, bo być może takich osób jak ja jest więcej. Być może wiele osób nawet nie wie,że na to choruje. 

Miłego wieczoru życzę :) 


14 października 2017 , Komentarze (35)

Witajcie Kochani ;) 

Sobota nastała a co za tym idzie ważenie i mierzenie :) Efekty ? Przytyłam pół kilograma ale schudłam 3 cm :) Co jest tego powodem ??? Pewnie to,że w tym tygodniu troszkę kulałam z piciem wody, o ćwiczeniach nie wspomnę ;)Czasami pomachałam nogami podczas pisania na kompie lub podczas oglądania tv, albo podczas gotowania :D Tak :) podczas gotowania, lubię pomachac nogami lub porobić przysiady :D Powodem wzrostu wagi może być także to,że za chwilę przyjdzie @ Jednak nie poddaję się i walczę dalej :) 

Do dalszej walki i współpracy zaprosiłam nową wagę kuchenną :) hahahah waży dokładnie co do grama :) hihhi Śniadanie już przetestowałam :) Wiem,że niby miałam odpuścić sobie ważenie z dokładnością ale........spróbuję :) co mi tam :) 

A tak poza tym co u mnie ? Właśnie jestem w fazie sprzątania :) ogarnęłam już podłogi uffffffffffff po umyciu piętra i parteru jestem mokra :D a taki sobie trening zrobiłam  :) półtorej godziny zaliczone :) teraz mam chwile dla siebie aż podłogi wyschną i zabieram się za łazienkę wrrrrrrrrrrrrrrrrrr. Później pranie, prasowanie i gotowanie :) ajjjjj rola kobiety hihihi i niech mi ktoś powie,że kobieta która siedzi w domu i nie pracuje zawodowo, nic nie robi, bo strzelę..... :) 

Teraz szybciutko poczytam co u Was :) Udanej soboty życzę :) i dużo spadków :) Pozdrawiam 

12 października 2017 , Komentarze (14)

Witajcie Kochani ;) To już 32 dni jak jestem na SD ;) Wiadomo są wzloty i upadki :) ale kto ich nie ma ??? Jedno jest pewne, dzięki wykupieniu diety zaczęłam większy nacisk stawiać na picie wody :) staram się jeść o określonych porach ;) nie jem czipsów :) a jeśli chodzi o słodkie?! To raz na tydzień wpadnie cukierek :D ale to nie zbrodnia :) Plusem diety jest także to,że zaczęłam jeść więcej warzyw...

Jestem z siebie dumna,że tyle czasu już trwam. Szczerze mówiąc myślałam,że po tygodniu od wykupienia stwierdzę,że nie warto i będę jadła jak kiedyś :) A tu miłe zaskoczenie. Może z aktywnością jestem troszkę na bakier, ale staram się minimum 10 tyś kroków dziennie robić. Do tego sprzątanie w domu ;) a teraz doszła bieganina  z załatwianiem spraw związanych z kupnem auta ;) Wiem,też że w tym tygodniu raczej spadku wagowego nie będzie bo zbliża się @ ale może chociaż cm spadną ;) Czas pokaże bo pomiary już w sobotę ;) 

Ogólne samopoczucie jest ok, wiadomo zgrzyty z M były i to nawet nie małe,ale....już jest ok. 

Pozdrawiam Wszystkich Serdecznie i czas poczytać jak u Was idą zmagania z kg :) 

Spokojnego wieczoru :) 

7 października 2017 , Komentarze (46)

Witajcie Kochane 

Sobota czas pomiarów, może nie są jakieś spektakularne, ale są :) We wrześniu 9 go było tak,a 7 października jest tak ;) 

 biceps    27/27               26/26           - 2

piersi        97                    94                - 3

talia           76                   72                - 4

brzuch      85                   79               -  6

biodra       97                   94                - 3

uda           57/57               54/54          - 4

łydka        35/35              34/34           - 2

waga        62.4                 64.1            - 1,8


Tak wygląda podsumowanie po miesiącu. Wagowo nie ma szału bo tylko 1,8 kg,ale w cm spadło sporo bo aż 24 cm :) :D i to mnie chyba najbardziej cieszy :) Wiem,że moje chudnięcie idzie powoli,ale mam nadzieję,że będzie skuteczne :) Jestem z siebie dumna, bo małymi krokami idę do celu. Oby tak szło dalej,aby się nie poddawała, mimo przeciwności losu :) 

Tego samego i Wam życzę,abyście trwali w swoich postanowieniach, w walce o lepszych siebie :) 

Teraz czas poczytać, jak Wam idą zmagania z wagą i cm :) Miłego i spokojnego weekendu życzę :) Pozdrawiam serdecznie :) 

5 października 2017 , Komentarze (48)

Witajcie 

Ostatnie dni to jakiś koszmar. Z dietą, bywa różnie...tzn nie ma tragedii, nie objadam się. Staram się jeść według zaleceń, staram się pić 1,5 litra wody minimum....ale......hmmm właśnie ale...brak aktywności. Niestety jedyna aktywność to minimum 10 tyś kroków, porządki w domu, robienie obiadów itp...Na treningi nie mam już siły,ani ochoty. Po powrocie do domu, ogarnięciu obiadów, pomocy dziewczynkom przy lekcjach, nie mam ochoty na nic. Jest mi wszystko obojętne ;( nawet moje relacje z M ostatnio nie są pozytywne. Nawet nie mam ochoty na rozmowy z Nim, a o innych sprawach już nie wspomnę. Gdy idzie do sypialni, ja schodzę do salonu. Pojechał w trasę, a ja ?? Kiedyś mogliśmy rozmawiać godzinami przez tel, a teraz ??? Nawet nie ma ochoty na rozmowy. Zwyczajnie wyciszam  tel, nie odbieram. Jego córka ostatnio dowala do pieca a On ??? Ajjjj nawet nie chce mi sie o tym pisać, bo to nie ma sensu. 

Aż boje sie pomyśleć, jak minie jutrzejszy dzień... Mam wizytę w urzędzie pracy. Palec dalej niesprawny, gary podczas mycia wypadają z ręki... Jak sie wali to na całego. 

To tyle u mnie ;) 

Spokojnego wieczoru życzę i dużo spadków :) Pozdrawiam 

© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.