Dobrej nocy Panie i Panowie :)
PS. Jeżeli jutro nie będzie mi dalej wstyd świecić publicznie gołą oponką, to zamieszczę zdjęcia z "przed", "w trakcie " i "po".
Ostatnio dodane zdjęcia
O mnie
Informacje o pamiętniku:
Odwiedzin: | 396021 |
Komentarzy: | 5717 |
Założony: | 4 czerwca 2007 |
Ostatni wpis: | 18 marca 2015 |
kobieta, 47 lat, Gdynia
167 cm, 89.00 kg więcej o mnie
Postępy w odchudzaniu
...zaparłam się i chudnę Choćbym miała skichać się i obsmarkać, to do pracy wrócę już szczupła i wiotka, jakbym porodów i ciąży nie uskuteczniała :) I w krótkiej kiecce. I będę wyglądać piękniej, niż przed urodzeniem Zosieńki. W sumie nietrudno wyglądać piękniej od Ciężaruffki, ale nie o to mi chodzi, wiecie o tym, prawda? ;) Postanowiłam sobie, że pasek wagi będę aktualizować raz w tygodniu, w dzień ważenia. I staram się nie włazić na wagę częściej, niż 2 razy dziennie, hy hy hy :) Na dzisiaj mam nieco mniej, niż 63,4 kg :)
A6W powoli kończę - jutro zaczynam cykle po 24 powtórzenia, tak więc zostały mi jeszcze tylko 4 dni. Efekty nie są może powalające - spodziewałam się czegoś więcej - ale i tak warto. Choćby dla własnej satysfakcji, przełamania niechciejstwa i udowodnienia sobie (po raz kolejny), że chcieć, to móc. Jedna z Was napisała: "Kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu." Podpisuję się pod tym i dziękuję za inspirację Codziennej :) Po zakończeniu programu mam plan, żeby nie przestać ćwiczyć, jeno codziennie jedną serię "na podtrzymanie" wydziergać. No ciekawe, jak mi to wyjdzie...
Na basenie nie byłam, Mea culpa. Poprawię się! Karnet mam ważny do lutego, grzech nie wykorzystać...
Jutro idę na saunę Po raz pierwszy od zajścia w ciążę. Marzyłam o tej chwili :):):) Gdybym jeszcze znalazła chwilę na solarium...
Tyle doniesień z frontu odchudzaczy :) Z innej beczki - w czwartek kolejne zajęcia Malutkiej na basenie. Nie mogę się ich doczekać! Ona tak ślicznie się cieszyła, tak machała swoimi tłuściutkimi łapkami, tak dzielnie wytrzymywała oblewanie twarzyczki wodą. Mam nadzieję, że kolejne zajęcia będą dla niej taką samą radością :) W wanience wczoraj tak zawzięcie chlapała i tak się pyszczydełko śmiało, że aż się wzruszyłam :) W ogóle z nią ostatnio sama radość (tfu tfu!!!), kolki mijają - miewa jedną, czasem dwie dziennie. A czasem wcale nie ma :) Jeszcze nie ząbkuje - chociaż całkiem możliwe, że już zaczyna, bo ślini sie niemiłosiernie i pakuje wszystko do pyszczydełka - od smoczka, przez rączki (w tym moje...) po grzechotkę :) Masuję jej dziąsła silikonową szczoteczką mając nadzieję, że to ją w jakiś sposób zahartuje :) Poza tym Malusia zaczęła kumać, do czego służą wiszące na pałąku nad nią zabawki. I dzięki temu zaczyna powoli zajmować się sobą - i nawet gdy nie śpi mogę coś porobić. No dobra, nie zawsze - ale mimo wszystko jest duuużo lepiej. I zaczyna mieć bardziej wyraźne pory drzemek i spania - w końcu mogę sobie cokolwiek mniej-więcej zaplanować, hy hy :)
W ramach dbania o siebie i robienia sobie dobrze kupiłam dzisiaj zestaw wody perfumowanej i dwie miniaturki - żelu pod prysznic i mleczka do ciała mojego ukochanego zapachu . To nieprawda, że blondynki muszą pachnieć kwiatowo i delikatnie a brunetki powinny nosić ciężką nutę. Addict jest bardzo wyrazisty i w teorii nie pasuje do mnie. A w praktyce to wracam do niego od paru lat :)
Żeby nie było, że skupiam się tylko na wyglądzie - zaczynam znów wracać do książek. Trudniej nieco znaleźć chwilę przy małym dziecku, ale nie jest tak, że się nie da. Połknęłam i a teraz czytam . Jeżeli znajduję czas na Vitalię, gotowanie i A6W to książki też sobie nie odmówię :)
Jakiś taki mam "poszarpany" wpis, skaczę z tematu na temat. I jeszcze mi Malutka zaczęła dziczeć i nie mogłam jej uspokoić - nie ma to jak się pochwalić, że idzie ku dobremu...
Jeszcze mam sporo rzeczy do opisania, bo ostatnio znów się zaczęło dziać, ale mnie Zosisko wykończyło :( Trzymajcie się cieplutko Robaczki!
Buziaki (w zamiarze) poniedziałkowe :)
PS. A w domu podłogi już "się kładą" :):):)
Jestem dokładnie w połowie drogi...