WAŻNA INFORMACJA

15 grudnia 2025 r. zostaną wyłączone pamiętniki na Vitalii. Jeżeli chcesz zachować swoje dane, napisz do nas na adres pomoc@vitalia.pl. Szczegóły wysłaliśmy na adres e-mail przypisany do Twojego konta.

Ulubione

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

taka sobie kobietka

Informacje o pamiętniku:

Odwiedzin: 10863
Komentarzy: 103
Założony: 7 lutego 2024
Ostatni wpis: 7 sierpnia 2025

Pamiętnik odchudzania użytkownika:
Magnolia2024

kobieta, 30 lat, Szczecin

171 cm, 82.50 kg więcej o mnie

Postanowienie wakacyjne: Ważyć 80 kg w wakacje

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy w pamiętniku

7 sierpnia 2025 , Komentarze (4)

Dziś na wadze 86,8 kg. W końcu z otyłości przeszłam na nadwagę według BMI. Schudłam prawie 21 kg. Dodaje skrzydeł :) 

3 sierpnia 2025 , Komentarze (2)

Dawno tu nie byłam. Podjęłam próbę w lutym. Potem znowu się poddałam. 

Zaczekam znów 2 kwietnia. 4 miesiące temu. Zaczęłam 5 miesiąc odchudzania. Schudłam około 19 kg. 

Zaczęłam głośno mówić o swoim problemie z jedzeniem. Rozmawiałam szczerze z mężem, z rodziną. Wtedy jedzenie traci swoją "moc". Dużo mi to dało. Uwolniłam się. 

Slucham też dużo podcastów "Porozmawiajmy o otyłości" "Grube historie" na youtubie. Otworzyły mi oczy na to jak wielki i złożony jest problem z otyłością i jak wiele osób ma problem w tym temacie. Zniewolenie jedzeniem w swojej głowie, jedzenie pokryjomu, utrata kontroli nad swoim życiem, brak radości, depresja. 

Teraz ważę 88-89kg. Dalej to duża liczba, dla niektórych to w ogóle kosmos. Dla mnie to powrót po długiej przerwie, powrót "do domu". Długo oczekiwany. 

Jest trudno, jest momentami bardzo trudno. Ale mam wsparcie osób mi najbliższych. Nikt nie neguje moich starań. To najważniejsze. 

Pozdrawiam Was!

1 lutego 2025 , Skomentuj

Już 6 dzień, albo "dopiero". Na wadze -1,5 kg. Nowe zasady, powrót do liczenia kalorii, powrót do myślenia inaczej, lepiej o sobie i swoim zdrowiu i tego co robię z życiem. To daje wewnętrzne zadowolenie, że zaczęłam znów dbać o to co jem, żeby być zdrowsza, ładniejsza i pewniejsza sobie oczywiście. 

Teraz czuję się jeszcze jak zahukana gruba myszka, niewidoczna, ubrana źle, bo wciąż próbuje coś ukryć tu i tam. 

Muszę i chcę poświęcić czas dla siebie. Jestem potrzebna dzieciom, mężowi. Ale muszę zadbać o swoje zdrowie. Mam urodziny w sierpniu, już trzydzieste. Tak bardzo chciałabym wyglądać na pewną siebie i uśmiechniętą tak naprawdę. Wiem, że jeśli się zepnę to mam ponad pół roku na to. Pół roku walki, odchudzania. Chudnąć 4 kg miesięcznie, powinno wyjść -24 kg. Czyli 83 kg. To by była piękna cyfra, ale czy się uda? Tego nie wiem. Nawet jak będę ważyć więcej, to będę z siebie dumna, bo pokażę że zawalczyłam o siebie.

29 stycznia 2025 , Komentarze (1)

Dlaczego jem? 

Dlatego, że jedzenie daje mi poczucie szczęścia, kontroli nad emocjami i samą sobą. To jest ważniejsze nawet od późniejszego okropnego uczucia kompromitowania swojego zdrowia i wzrostu wagi. 

Jem bo nie umiem się ograniczyć, jem jakbym nie jadła przez rok mimo że jestem najedzona. Nie umiem powiedzieć sobie stop, przekonać samą siebie że robię to dla siebie i swojego zdrowia. 

Jem bo kocham te uczucie napełniania siebie tymi wszystkimi dobrami co widziałam w sklepie. To bardzo dziwne stwierdzenie, ale tak jest. Ten dreszczyk emocji otwierania ciastek itp. jest niesamowity. 

Jem bo nikt nie wie jak duży mam problem i że jest on aż tak duży, mimo że mój wygląd wskazuje na problem. Przez samotność w walce z nadwagą/otyłością jest ciężej. Ale sama skazuję się na taką samotność. 

Jem bo czasem czuję, że nie jestem tym kim chciałam być 10 lat temu. Nie czuję się spełniona/ważna/ambitna, a to wywołuje znów uczucie pragnienia szczęścia które mam w jedzeniu. 

Problem z jedzeniem jest w głowie. 

Wracam tu znów bo dłuższym czasie. Mimo że schudłam, to znów przytyłam.

Dziś jest 3 dzień "od nowa".  Byle się nie poddać. 

4 sierpnia 2024 , Komentarze (1)

Ostatnio wpadam tu trochę rzadziej. Zauważyłam, że im częściej myślę o odchudzaniu, diecie, liczeniu kalorii to tym bardziej się napędzam w negatywnych myślach. Żyję z dnia na dzień, ciesząc się zaliczonym dniem (zachowaniem deficytu). Dzień za dniem lecą, wakacje to trudny moment na odchudzanie. W mojej głowie były już kolejne bariery kilogramowe odhaczone, a tu rzeczywistość zapukała w moje drzwi. Okazało się, że na urlopie jadłam jak chciałam, potem wracałam do domu i wracałam do wagi sprzed wyjazdu, potem znowu jakiś wyjazd i tak w kółko. Zamiast stracić 6 kg, straciłam 3 🤔

W planach było już 80 kg, jest 84kg. 

Ale tak sobie myślę, czy jednak nie skorzystałam na tym czasie wolnym. Mimo braku wyrobienia zaplanowanej normy kilogramowej, mam wspomnienia dobrego i miłego czasu, dobrego jedzenia. A waga i tak spadła i tak, ale no mniej. Rekordu czasu odchudzania i tak nie pobiję, bo są i będą lepsi ode mnie😁😄 

Takie jakieś przemyśliwania. 

Dodatkowo osiągnęłam kolejny próg: 

-25kg :) 

1 luty ->109,2. 

1 sierpień ->84,2

31 lipca 2024 , Komentarze (2)

Jutro mija pół roku odkąd jestem na redukcji. Jestem z siebie dumna, bo to jednak duża liczba. Wiem, że niektórzy z Was są na redukcji już rok/lata więc szacun dla Was :) 

Te lato jest naprawdę o wiele lepsze niż poprzednie. Lepiej się czuję. Straciłam 24 kg i mój organizm jest mniej obciążony. Mniej się pocę. Rok temu nie dość, że było gorąco, to ja się zakrywałam bo kilogramy, a dodatkowo te kilogramy grzały mnie niemiłosiernie. Teraz mam spodenki, co prawda przed kolano, ale to wielki postęp z mojej strony :) 

W przyszły wtorek mam urodziny, chciałabym sobie zrobić prezent w postaci -25kg 😆 Ale no nie wiadomo czy się uda, będę robić swoje. Jutro wyjeżdżamy na małe wakacje z dziećmi, mam nadzieję że sobie poradzę z deficytem. 

Pozdrawiam i życzę Wam/Nam wytrwałości ❤️👍

5 lipca 2024 , Komentarze (1)

Moje BMI początkowo na 2stopniu otyłości przeszło na nadwagę :) 

Cieszę się z nadwagi 😄 

Mialam teraz dość ciężki czas. Chyba musiałam odpocząć psychicznie i fizycznie. 22kg mniej to dużo dla organizmu i głowy. Cieszę się, że mimo tylu problemów nie zostawiłam wszystkiego, ale idę dalej. Nie wiem jak będzie, ale tego nikt nie wie. Wiem, że teraz chcę walczyć i znów motywuje mnie kolejny sukces. Do pokonania nadwagi brakuje 14 kg. To kolejny ważny cel. Przy 73 będę mogła napisać "witaj prawidłowa wago" 😏😆

Pozdrawiam wszystkich, szczególnie wszystkich nowych, którzy zaczynają. Wierzcie w siebie :) i idźcie naprzód! Dla zdrowia, dla siebie :) 

11 czerwca 2024 , Komentarze (6)

Hejka :) 

wczoraj wróciliśmy z wakacji. Zrobiliśmy sobie 4 dniowe przyspieszone wakacje nad naszym Polskim morzem:) 

Wakacje z trójką dzieci to nie lada wyzwanie. 

Odpuściłam sobie liczenie kalorii w tym czasie. Potrzebowałam psychicznie odpocząć ostatnie 4 miesiące na odchudzaniu. Zjadłam lody, nawet pizzę z rodziną. Ale czuję że mam nową fajną energię, z radością dziś rano wróciłam na "dobre tory". Mam nową siłę by iść dalej. Kiedyś poszłabym zero jedynkowo - odpuściłam dietę na 4 dni!!!!- to koniec 😮‍💨 

Dziś widzę, że chyba dojrzałam. Nie przekreślam niczego i idę dalej. :) 



6 czerwca 2024 , Komentarze (9)

Dwa tygodnie liczenia i deficytu, a waga jak zaczarowana równo 88,0 kg. 

Zastój albo coś źle robię.  

Już byłam tak zniechęcona rano, że miałam głupie pomysły 😮‍💨 

Mam możliwość wejść na zero kaloryczne, czyli zamiast mojego teraz 1900 kcal żeby chudnąć wejść na 2200-2300 kcal. Tyle żeby waga stała, a organizm odpoczął. I ruszyć za 1-2 tygodnie znowu. Tak ponoć się robi. Albo poczekać i zobaczyć jak będzie dalej. Ważne, żeby się nie poddawać

Jutro wyjeżdżamy z dziećmi na wakacje, 4 dni nad morzem. Muszę nauczyć się że jedzenie jest dla życia, a nie życie dla jedzenia. Moja głowa kręci się od rana w temacie jedzenie i jak tu przetrwać kolejny dzień, żeby coś osiągnąć. To niezdrowe. Podchodzi to pod zaburzenia odżywiania. Nie wiem dlaczego tak sobie sama robię. Muszę jakoś to przetrwać i wrócić na normalne zdrowe tory. Żeby jedzenie było paliwem, a nie motywacją żeby żyć. 

Z tego co widziałam, to wiele osób wypisuje w internecie o podobnych problemach z jedzeniem. Bo to siedzi w głowie. Ach....

22 maja 2024 , Komentarze (2)

Dziś wybiło 88 kg. To już 21 kg za mną, a przede mną zostało 21kg. 

Połowa trudnej drogi już za mną. 

42 kg do zrzucenia to ogromną wartość dla mnie. Ale mogę powiedzieć, że 50% za mną 😁😄 

Oby ta druga połowa była dla mnie łaskawa i dobrze poszło :) 

A jak u Was? 

© Bebio 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.