I po imprezie. Wreszcie. Szczerze to bardzo nie lubie spędów rodzinnych, jestem introwertykiem, dla mnie dom to cisza, spokój i najbliżsi, a wczoraj było głośno, tłumnie i oczywiście bajzel (z tym na szczęście sięuwinęłam jeszcze wczoraj wieczorem jak goście wyszli :) ).
co do diety: nie jem cukru już od końca sierpnia 2023 roku, a więc w tym roku stuknie już dwa lata :D wow jak to leci. I dalej mnie nie ciągnie na ciastka, batoniki, torty czy inne słodkie rzeczy. Czytam składy produktów i nie jem tych gdzie jest cukier. Fajnie się czuję, jestem dumna z tego co udało mi się już osiągnąć, ale wiadomo zawsze można coś poprawić ;) wiec staram się nie spoczywać na laurach i dalej trzymać się w ryzach. Najgorszą moją zmorą w diecie jest ciągle chleb. Nie powinnam go w ogóle jeść bo po nim czuje się ociężała i pełna, a tak go uwielbiam że masakra. Wstyd przyznać ale czasami mam ochotę i pół bochenka zjeść za jednym posiedzeniem najlepiej posmarowany masłem. Ciąglę z tym walczę i naprawdę się staram. W tym roku chciałabym ograniczyć możliwie jak najmocniej ilość chleba w diecie, na razie dobrze idzie :) zobaczymy co dalej.
w sumie tyle. Jedna impreza za mną, jeszcze jedną muszę przejść mianowicie urodziny moich dzieci, na szczęście wszystkich troje mam urodzonych w styczniu więc zrobię jedną wspólną imprezę :) na razie skupiam się na ograniczaniu chleba i codziennych obowiązkach.
pozdrawiam!