Dał mi się we znaki, niestety. Nowe sandały muszę zanieść do szewca ( ha, ha a wczoraj o nich śpiewałam!), aby przykleił mi wkładki, co by zakryły szwy, które robią mi bąble. Wróciłam do domu znów jak niepełnosprawna, mąż mnie ratował pielęgnacyjnie, mam na kilka dni z głowy większe wypady. Obiad jak pisałam, drób i pieczone warzywa. Pycha. Z warzyw pozostałych z obiadu zrobiłam zupę krem, wyszła smaczna, naprawdę. Przyjemny relaks na balkonie, z książką, z kawą , do czasu deszczu. Pompa była wspaniała podstawiłam pod ten deszcz moje rośliny, aby i one się napiły. Powietrze zrobiło się balsamicznie przyjemne, ozon pachniał. Panicz dzwonił, będzie na początku sierpnia, na 4 dni, aż. Nie zdążę się rozkręcić, cóż dobre i to. Jutro mąż zawodzi samochód do doktora, na badania okresowe.Zapowiadają od środy kilka dni chłodniejszych. to dobrze, bo wolę takie.
- Pomoc
- Regulamin
- Polityka prywatności
- O nas
- Kontakt
- Newsletter
- Program Partnerski
- Reklama
- Poleć nasze usługi
-
© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.