Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

od ponad roku na emeryturze, co bardzo mi odpowiada. Jestem aktywną uczestniczką zajęć w pobliskiej fundacji, chodze na taniec hiszpański, na latino solo, na pilates, na język włoski. Aktywnośc zawodowa porzuciłam bez rozterek i bez żalu. Teraz realizuję swoje plany i potrzeby.

Informacje o pamiętniku:

Odwiedzin: 298714
Komentarzy: 6984
Założony: 26 kwietnia 2017
Ostatni wpis: 2 kwietnia 2025

Pamiętnik odchudzania użytkownika:
Campanulla

kobieta, 69 lat, Gdynia

168 cm, 73.70 kg więcej o mnie

Wpisy w pamiętniku

15 grudnia 2017 , Skomentuj

Rano ostatni pilates , znów nadgarstki wzmocniłam solidnie. To ostatnie zajęcia z tą trenerką. Szkoda! Potem II śniadanie ( kromka z pastą   z awokado, śledź opiekany do drugiej) i wyjście po zakupy i do biblioteki. Mąż w tym czasie okna mył , a było co robić po robotach tynkarskich! Włączyłam się do "zabawy" i w ten sposób obiad zjedliśmy dosyć późno. A na obiad upiekłam doradę + surówka z rzepy. Nadchodzą już pierwsze kartki świąteczne. Też jestem zwolenniczka takiej formy  pozdrowień i za chwilkę będę je wypisywać. Wczoraj rozmawiałam z koleżanką z pracy, też na emeryturze. Zadowolona jak  ja, pełna werwy i planów . Na wiosnę planujemy spotkanie . Koncerty brandenburskie  , zamówione na Gwiazdkę, już przyszły, czekam jeszcze na bolerko, ale to na zabawę sylwestrową, więc mam czas.Dziś pogoda była prześliczna, spacer  ograniczyłam do niezbędnego minimum, bo tak należało. Czekam jeszcze na sygnał od syna, co chce na prezent. teraz tak się porobiło, że prezenty nie są żadną tajemnicą.W rodzinie mężą było od strony mamy 8 rodzeństwa , żyją dwie osoby. Od strony ojca też 8 osób, żyją dwie siostry. U mojego taty też było ośmioro, został tylko tata, reszta już odeszła.  Kiedyś do wigilii zasiadało kilkanaście osób,  pożyczało się krzesła od sąsiadów. Dziś  rodziny są mniejsze , często porozrzucane, nieraz rozbite , niepełne. Boże Narodzenie lubię za rodzinny charakter, Wielkanoc jest bardziej duchowym przeżyciem.  Dlatego cieszę się na te święta, bo przyjdzie rodzina, będzie gwar, śpiewanie, gry i zabawy, smakowanie, itd. :)

14 grudnia 2017 , Komentarze (4)

Zaczynam ozdabiać dom, przyniesione są ozdoby z piwnicy, dobieram, układam w głowie co z czym. Wczoraj koło bulwaru zebrałam trochę szyszek, suszą sie teraz na kaloryferze. Będę je malować na biało, srebrno i złoto , a następnie układać z tego wieniec. Dodam kilka pasujących bombeczek i stroik gotowy. W środek spora świeca i już. Poza tym chodzę po mieszkaniu, zastanawiam się jak ozdobić poszczególne pokoje, przeglądam zastawę świąteczną, obrusy. Kupiłam dziś ryby , w Lidlu była polędwica z dorsza, która uwielbiają rodzice. Wzięłam tez doradę na jutro, upiekę ja z rozmarynem . Polędwice zamroziłam, lezy obok pstrąga , którego przyniósł znajomy. Jeszcze tylko karp dla męża. Dziś na obiad była zupa dyniowa, kotleciki cielęce i surówka z czarnej rzepy z mandarynkami i prażonymi orzechami. Taka surówkę zrobię na świąteczny obiad. Dziś była po to, abym upewniła się, że jej smak ostry, przełamany słodyczą mandarynek, będzie idealny do gęsi. Potwierdzam. Schudłam w sumie przez 2 tygodnie prawie 2 kg. Pilnuję wagi, ograniczam pieczywo, najadam się, ale bez przesady. 

13 grudnia 2017 , Komentarze (6)

Mam okno na świat. Rusztowania zdjęte!. Teraz zacznie się taniec związany ze sprzątaniem po tym całym zamieszaniu, mycie, wieszanie , ozdabianie, itd. Na Święta będzie jak znalazł. Waga powoli spada, dziś zaliczyłam spadek ok. 05 kg.Od początku tygodnia to całkiem, całkiem. Nie będę już rano piła wody z cytryną, bo właśnie od tego bolał mnie potem żołądek w charakterystyczny sposób , typowy dal nadkwasoty. Przed laty stwierdzono u mnie bakterię heliko, a zatem był powód do bólu. Dziś wypiłam na czczo ciepłą wodę i wystarczyło dla rozruszania jelit. Na śniadanie owsianka z jabłkiem, żurawią i miodem, herbata "zimowa" z suszonymi wiśniami i pomarańczą. Na obiad kapuśniak i grzanki z serem, na II śniadanie jabłko. Na podwieczorek planuję szklankę soku z marchwi, na kolację  sałatka z awokado i pomarańczy. Dziś było ostatnie latino solo w tym roku. Grupa szalała przy rytmach już sylwestrowych. Wróciłam spocona i sympatycznie zmęczona, za chwilkę udaje się na angielski. Jeszcze pilates w piątek i przerwa  do nowego  roku. Szukałam, szukałam i znalazłam. Klipsy pasujące do sukienki, za jedyne 10 zł  w sklepie Indiashop. Wyglądają bogato, błyszczą się i dobrze. Przecież to na jeden raz.

12 grudnia 2017 , Skomentuj

Wstaliśmy po 7, ciemno, ale cieplej niż wczoraj. Już po 9 byliśmy  na bulwarze, a tam niespodzianka, bo zimny wiatr, ponuro i ciemno na horyzoncie. Dzielnie parliśmy do przodu, w sumie wyszło ponad 6 km. Powrót na II śniadanie i po chwili wyjazd do rodziców. Mąż zawiózł tatę do lekarza, ja zajęłam się mamą. Namówiłam ją na prysznic, zmianę bielizny, ubrania zewnętrznego, wypiłyśmy razem  kawę.Potem rozmowa o konflikcie z tatą, o bezradności z powodu starości, niepotrzebnym wstydzie z powodu bezradności. Obiad na życzenie taty padłe kiedyś w rozmowie- kapuśniak na żeberkach, ziemniaki pure okraszone boczkiem, naleśniki z twarogiem. Smakowało im i na jutro jak najbardziej są zabezpieczeni. Zabrałam zamrożone przez tatę różne części kurczaka, upiekę, w piątek mąż zawiezie. Poza tym udało się przekonać mamę o konieczności wysprzątania jednej szafki ( od czegoś trzeba zacząć). Zmywarka umyła wszystkie naczynia z szafki, a ja ją umyłam. Oj, była potrzeba wykonania tej czynności. Po 16 wróciliśmy do domu. Okazało się, że zaczął się demontaż rusztowań, a zatem dzień ten wreszcie nadszedł!:)Ogromnie się cieszę i motywuje to mnie do dalszych działań. Depresyjne dni w zaciemnionym pokoju już poza nami!!!!! Jutro na latino solo będę fruwać!

11 grudnia 2017 , Skomentuj

Dziś na zajęciach Qigong trenerka pokazywała sposoby samoleczenia ciała. To metody chińskie, proste, polegające na opukiwaniu , masowaniu. Np. uszy, należy je masować z dołu do góry, powoli , delikatnie, masować całą małżowinę, wewnątrz, pociągać szczyt ucha, środek, dół. To wg. chińskiej medycyny mapa ciała. Wieczorami należy lekko opukać pięścią grasicę ( miejsce między żebrami górnymi), aby pozbyć się nagromadzonych  w ciągu dnia stresów, złych rzeczy. Nauczyłam się ćwiczenia poprawiającego ciśnienie krwi, co przy nadciśnieniu jest absolutnie potrzebne.  Znów wyszłam  rozluźniona, pozytywnie nastawiona do świata i ludzi. Spotkałam koleżankę z podstawówki, z jednej ławki, przyjęłam szczere słowa pochwały na temat mojego wyglądu. Jeszcze pracuje i ma zamiar otworzyć gabinet terapii dla osób starszych popadających w depresję. Wymieniłyśmy uwagi na temat niepewnej teraźniejszości , podłej polityki, na temat dzieci i ich statusu. Potem poszłam na poszukiwania bolerka, narzutki, szala, itp czegoś do zakupionej sukienki. Interesuje mnie kolor srebrny, i na tym temat można skończyć, bo nic takiego nie dostanę. Będę musiała skorzystać z internetu.Dziś u mnie kapuśniak na żeberkach, gotowany dla taty. W domu od razu zapachniało świętami. Jutro zawiozę rodzicom te zupę i będę mogła zająć się np. sprzątaniem u nich. 

10 grudnia 2017 , Komentarze (4)

Uff, mroźno dziś, z północnego zachodu wiatr ostry wieje. Koleżanka dała znać znad jeziora, że wczoraj spadł tam śnieg.A zatem zima przyszła. Dziś pospałam dłużej, bo wczoraj oglądaliśmy "Króla życia" z Robertem Więckiewiczem. Lubię polskie filmy, nie lubię natomiast niechlujstwa w nagłośnieniu. Jak zawsze było kiepskie, trzeba było mocno zastanawiać się nad wypowiadanym tekstem. A film z tych lżejszych,z morałem o treści: pieniądze nie są w życiu najważniejsze. Świetne sceny z prywatki u Kapsla, gdzie żony alkoholików  bawią się z wynajętymi na tę okoliczność żołnierzami. Po filmie jeszcze czytałam w łóżku i tak zeszło do 0:30.  Na śniadanie owsianka , na obiad jakieś mięso, mąż musi dostać ziemniaczki z sosem. Umówiłam się  na 30 na pedicure i manicure, będę mogła spokojnie przygotować się do balu  w następnym dniu. Dziś lepiłam uszka . Farszu zrobiłam sporo, jutro druga połowa. Mrożę je każde osobno, potem do pudełka i na Boże Narodzenie jak znalazł. Jutro planuję nastawić zakwas buraczany, może zajmę się pierniczkami, zobaczymy jak czas pozwoli. Umówiłam się z tatą, że ugotuję  kapuśniak na wędzonce. We wtorek zawiozę , dodam jeszcze naleśniki z twarogiem i obiad gotowy. 

9 grudnia 2017 , Komentarze (2)

No, mam z głowy. Sukienka  na sylwestra kupiona. Jak przystało na taką zabawę, jest lekko kiczowata,bo z cekinami. Ale przepięknie tuszuje to co trzeba tuszować, podkreśla talię, ma kolor głębokiego granatu i na dodatek nie kosztowała dużo. Zakupu dokonałam w drugim sklepie , a zatem i czasu nie poświęciłam  za dużo. Moje czarne lakierki na szpilce będą jak znalazł. Dokupiłam fikuśną bransoletkę w kolorze tożsamym z kolorem sukienki, w kształcie diademu. Połączę to ze srebrna biżu i gotowe. Złota nie kocham, no może białe. :D Na obiad dorsz pieczony z rozmarynem, pieczony topinambur i sałata  z pomidorkami koktajlowymi, pomidorami suszonymi, oliwkami, serem pleśniowym i prażonym słonecznikiem. Dziś mroźno, pomimo soboty robotnicy kręcili się na rusztowaniach. Już z ogromną tęsknotą wyczekuję ich pożegnania. 

8 grudnia 2017 , Skomentuj

Dziś trenerka od pilatesu zawiadomiła, że nie będzie prowadzić zajęć od nowego roku. Jaka szkoda, bo kobitka robiła to znakomicie, profesjonalnie . Żal  naprawdę, dziś pokazała ,co możemy ze swoimi ciałami wykonywać. Z tych zajęć wracam potłuczona, z kwadratowym tyłkiem, ale szczęśliwa. Dziś było naprawdę ciężko, nadgarstki mi wysiadały, nie tylko ja miałam kłopoty. Cóż, mam nadzieje, że ktoś następny będzie równie  skuteczny. Po pilatesie poszliśmy na "Cichą noc". Polecam , świetny Dawid Ogrodnik, sam film klimatem czysto polski, pokazuje prowincję biedną, zaniedbaną, obojętną i brudną. Naprawdę warto obejrzeć. Wczoraj wiadomość o imprezie sylwestrowej , po 175zł od osoby. Muszę jakąś kreację wymyślić. Towarzystwo znane, spotykamy się często, ważne że taneczne. Wykorzystam moje nabyte umiejętności na latino solo. Z dobrych informacji to zdjęto folię z okien od strony tynkowania i być może w przyszłym tygodniu rusztowania zostana odstawione. Trzymam za to ;).

7 grudnia 2017 , Komentarze (2)

Lało w nocy, a ja z tego powodu czarne myśli miałam. Wczoraj  robotnicy nic nie zrobili, w nocy krążyłam wkoło intensywnych opadów deszczu, braku możliwości wykonywania prac , a tym samy Boże Narodzenie bez światła dziennego, bez balkonu często służącego jako lodówka. Kręciłam się w łóżku, wstawałam, leżałam z tymi myślami. aż przekonałam sama siebie, że wpływu żądnego na to nie mam. Po śniadaniu wyjechaliśmy z domu , aby zobaczyć lustra do przedpokoju. Po drodze zajechaliśmy do sklepu z antykami. Sporo przedmiotów podobało mi się, ale ceny były nieprzyzwoite. Drobiazgi urocze, ale nie przepadam za durnostojkami. Natomiast  niektóre lustra, marzenie! Stare radia - cudo! Zainspirowana wyszłam, aby jechać do  marketu. Tam kupiliśmy nowa narzutę na łóżko, dwie ozdobne poszewki na poduszki, deskę plastikową do czyszczenia ryby ( świetny patent!), drobne ozdoby w formie płatków śniegu. Po powrocie zajęłam się od razu wykorzystaniem we wnętrzu dokonanych zakupów.  Za oknami ruch na rusztowaniach, co podniosło mnie na duchu. To dziś mąż ma urodziny, od rana męczę go pytaniami, czego oczekiwał na urodziny jako dziecko.Wiele radości takie wspominanie. Wczoraj kupiłam  bilety na "Cichą noc", na piątek, wprawiamy się zatem w klimat . Na latino solo była salsa, bachiata i chacha w rytmie przebojów świątecznych, a nawet kolęd. Kiczowato było! A angielski odwołano . Niepotrzebnie  tak pędziłam na zajęcia. 

6 grudnia 2017 , Skomentuj

Dziś dzień uzupełniania podstawowych produktów. Mleko, masło, woda, mąka, itp. Mikołajki spowodowały sporo młodzieży w galerii. Zadowolona jestem, bo przy okazji kupiłam prezent dla dziecka, które będzie u nas na Święta.  Ponieważ dziewczynka ( 3 lata) bardzo lubi  rysować, postawiłam właśnie na takie prezenty. Latem rysowałam z nią kilka godzin. Zaopatrzyłam ją w różne  formy tworzenia, powinna być zadowolona.  Wczoraj brygada  szalała na rusztowaniach, bo jak zwykle we wtorek pogoda była wspaniała. Dziś , tradycyjnie, leje i lało całą noc. Tym samym  znów dupa. Wczoraj przygotowałam sporo ziemniaków do obiadu, my zadowoliliśmy się kopytkami. Dziś na obiad będą kotlety ziemniaczane, bo coś z tymi ziemniakami muszę zrobię. Do tego polędwiczka wieprzowa pieczona w cydrze. Rzepa czarna z prażonymi orzechami i pomarańczą  wyszła wspaniale. Podam ją dziś na obiad. Wczoraj mąż pojechał wieczorem, zawiózł rodzicom dania, które mieliśmy podać na obiad.  Otworzyła mu mama, w doskonałej kondycji , zadowolona i zupełnie na siłach. No cóż, muszę się pogodzić z takim stanem rzeczy, czyli  chorobą neurologiczna u mamy. Dziś u rodziców będzie brat, synuś ukochany mamy, jej oczko w głowie, ulubieniec do głasków. Tak to jest w życiu, ktoś jest do głasków, ktoś do kopania. Rano coraz ciemniej, widać, że przesilenie zimowe się zbliża.  Umówiłam się z mężem na roraty któregoś dnia, niech tylko nie pada. Może poniedziałek?

© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.