Dziendoberek
ah jaki mam dzis dobry humor, wiedzialam, ze waga pokaze dzis zmiane, ale nie wiedzialam, ze az tak :). Wychodzi na to, ze to DZIALA!!!
Jestem juz ponizej 90 kg, a to dopiero poczatki, dzis mam zamiar isc na silownie wieczorem, przed praca i zaczac budowac jakies miesnie i waga bedzie leciec w dol. Wierze, ze wszystko mozna zrobic, osiagnac. Zawzielam sie, skupiam sie tylko teraz na tym, co mam jesc i jak jesc. Po raz pierwszy, nie czuje sie ani przejedzona, ani nie mam wzdetego brzucha i do toalety chodze regularnie ;) hihihi.
Co prawda jeszcze jeansy mnie cisna, ale juz ja im pokaze ;).
Wiedz dziewczyny, nie ma co :) TO DZIALA!!! Walczmy razem.
Buziole wielkie
alus500
25 września 2009, 14:03ależ trzymam się, chodzi mi tylko o to że przejście progu jest po tygodniu, tak?? tak rozpisana jest dieta. ja trzeci dzień jestem na niej i parę deko mi ubyło, ale nie tyle ile było przewidywane, bo zbyt szybko było to ważenie. gratuluję postępu i życzę wszystkiego dobrego
DuzaPanna
25 września 2009, 12:48Powodzenia w odchudzaniu! Mój pierwszy pomiar też był taką miarką budowlaną, w efekcie mocno zaokrągliłam w górę wymiary :) Ale już się dorobiłam prawdziwego centymetra krawieckiego :D (co nie znaczy, że umiem go prawidłowo używać :) ). Czytałam Twoje wcześniejsze wpisy - ja nauczyłam się, że jeśli my wyjdzie za dużo jedzenie - choćby to nieszczęsne tofu, to potem przez kolejne dni wymieniałam, że na drugie śniadanie ma być tofu, dopóki go nie zjadłam :). Skoro nie ma Cię wieczorem w domu, to myślę, że spokojnie możesz zjeść obiadokolację na lunch, a lunch brać do pracy na obiadokolację :) No i ja też dość swobodnie wymieniam składniki, jeśli mi jakiś nie smakuje, albo drogi albo niedostępny - oczywiście nie zamieniam gruszki na czekoladę :) miłego czasu na siłowni życzę!
Fighterka26
25 września 2009, 10:53Super! Tak trzymać:-) Pozdrawiam!
iwoncita
25 września 2009, 10:46wspaniale Ci idzie pozazdrościć:)
kingoje82
25 września 2009, 10:27Za nim one sie zrobia za duze w moim przypadku to bede musial wazyc, ze 50kg ;) hehe. Moze w koncu beda one ladnie sie ukladac, a nie zawijac na zwaleczkach tluszczu. A jak nie to bede je zwezac albo wydam cala wyplate ukochanego na nowa garderobe ;) hihihi. Zartuje oczywiscie ;)
Jogata
25 września 2009, 10:15Gratuluję!!!Pozdrawiam
dziewczyna173
25 września 2009, 10:08No to super, ze waga tak ladnie spada :) Hmmm... tylko tak sie zastanawiam co my zrobimy z ciuchami jak juz bedziemy szczuple ;)