Witajcie Kochane,
Dzisiaj zbliża się 3 tydzień mojej walki z wagą.Nie jest łatwo,ale też nie jest tragicznie.Wystarczy chcieć i mocno się zaprzeć.
W sumie nie można nazwać tego dietą,bo diety tak naprawdę nie mam.Stosuję MŻ,i jedzenie o niskim indeksie glikemicznym,ze względu na moją insulinooporność.
Dużego spadku nie ma po tych 3 tygodniach,bo tylko -1.30 kg
ale lepsze to niż nic,wolę powolutku a skutecznie,niż szybko i z jojo.Spadek pewnie jest mały,bo za mało się przyłożyłam,ale postaram się poprawić.
Ogólnie osoby z problemami hormonalnymi mają gorzej schudnąć,i idzie to dość topornie,ale nie wolno się poddawać,i warto walczyć o swoje.Wiem,że przede mną będą różne sytuacje,gorsze chwile,ale postaram się nie załamać i nie zawieść samej siebie.
Po wielu próbach zrzucenia zbędnych kilogramów,chciałabym by to podejście było ostatnie i zakończone sukcesem.
Dzisiaj piękna pogoda,bardzo ciepło,miałam iść na rower,ale nie lubię takiego gorąca
poczekam do wieczora,jak będzie chłodno to wtedy sobie popedałuję,a póki co zasiądę na stacjonarny rowerek,dziennie staram się jeździć 30-40 minut,wiem to mało,ale stopniowo będę zwiększać dystans.
Śniadanie: Omlet z pieczarkami,pomidorami + 1 kromka chleba na zakwasie.
II Śniadanie:Jabłko,kiwi polane jogurtem naturalnym,posypane łyżeczką słonecznika.
Obiad:Pstrąg w folii z warzywami+kapusta kiszona.
Podwieczorek: Marchewka,jabłko
Kolacja: Wasa z chudą wędliną,warzywa.
Postaram się wypić ok 2 litrów wody;)
Miłego dnia !!!