Tytuł wpisu w pamiętniku odchudzania:
wielki dylemat - co sadzicie?
9 września 2014
mam bardzo powazny dylemat: T dostal oferte pracy, na tankowcu kursujacym do Poludniwej Afryki, jako sternik, latwo o awas, dobra pensja, to sa plusy. teraz minus, jeden ale dla nas (mnie ) wielki - bybly na morzu przez 4 miesiace bez przerwy, potem 4 miesiace w domu i tak w Kolko (pensja za miesiace w domu tez jest taka sama) T chce zebym to ja podjela ta decyzje, bo wie on ze zostane wtedy sama z Bella (serce mi sie kraje jak pomysle ze moglaby o tacie zapomniec, uwielbia go bardziej niz mnie) a ja czulabym sie oczywiscie strasznie samotna. ale jest to dla niego wielka szansa i wymarzona praca. chyba jedynym wyjsciem bedzie poswiecic sie, nie moglabym zyc z mysla ze odebralam mu marzenie..
zgrzeszylam
14 września 2014, 09:59ja nigdy bym sie nie zgodzila. wiem, ze to tylko 4 miesiace, ale moze w przyszlosci znowu pojawilaby sie taka okazja i co wtedy? kolejne 4 miesiace, kolejne pol roku? ja nie wierze w zwiazki na odleglosc. jestem bardzo zzyta z moim swiezo poslubionym malzonkiem i ciezko mi jak przez tydzien jestem poza domem, a co dopiero miesiace, plus male dziecko…
esterraa
11 września 2014, 23:48To nie jest takie proste, gdy dotyczy dwojga kochajacych sie ludzi a juz napewno, gdy jest jeszcze dziecko, do tego male. Wszystko zostaje na glowie jednej osoby, w razie problemow trzeba liczyc na siebie, rodzine i ewentualnie znajomych i nie ma tej bliskiej osoby, z ktora zalozylo sie rodzine. Ja bylam raz, przez miesiac z kawalkiem w podobnej sytuacji i wiem, ze to nie dla mnie. Ty musisz sobie sama odpowiedziec na pytanie jak jest. Mysle, ze tu nie ma prostych rozwiazan, no chyba, ze Twoj men znajdzie inna prace, na miejscu. Za duzo od Ciebie jednak oczekuje w kwestii podejmowania decyzji. To nie jest tylko Twoja odpowiedzialnosc a on nie jest malych chlopcem o ktorym decyduje mama. Jesli juz to raczej powinna byc wspolna decyzja, tym trudniejsza, ze niesie za soba zarowno korzysci jak i straty. Taka ambiwalencja zawsze jest trudna. Pozdrawiam.
Lolaki
11 września 2014, 21:46ja jestem za wyzwaniamimprobuj.8cie jak zobaczycie ze nie wychodzi mozecie zawsze sie wycofac cos skorygowac a moze bedzie dobrze i bedziecie z siebie dumni najbardziej bola przepuszczone okazje.ba jestem za a i te cztery miesiace razem tez kuszace kto z nas tak ma???
Kalina73
11 września 2014, 21:45Daj facetowi zyć :) niech sie realizuje, 4 miesiące nie rok :) pomyslec tylko, ze jakieś 100 lat temu mężowie szli do wojska na 20 lat ;) dziecko o tacie nie zapomni jak Ty bedziesz pamietac poza tym, badz kreatywna i zorganizuj sobie czas :) napisz ksiazke, zagraj na gieldzie, zaopiekuj sie bezdomnym zwierzakiem god bless u na facecie życie się nie kończy
Magduch2014
11 września 2014, 21:15Współczuję takiego dylematu ale mam nadzieję,że podejmiecie dobrą dla siebie decyzje
blue-boar
11 września 2014, 21:08zrób tak, zebyś nie żałowała. A czego możesz nie żałować? Popatrz. Przyjmijmy, że się zgodzisz. A jak dziecko się do tej sytuacji nie przyzwyczai? A jak nie będziecie umieli tego wszystkiego ogarnąć. Ciężko będzie o dobry kontakt ze sobą. A jak coś się popsuje czy nie będziesz żałować, że go nie zatrzymałaś przy sobie i pozwoliłaś odejść? Nie wiesz tego, jak się ułoży w przyszłości. Nie znamy nawet bliskiej przyszłości-np. co będzie jutro. To Wy dla siebie powinniście być oparciem a codziennych potyczkach. Jesteście JEDNOŚCIĄ. I nie przez 4 miesiace tak, a przez 4 nie. Za kilka lat gwarantuje Ci, że doceisz to jesli go zatrzymasz, bo w każdej chwili, z każdym problemem, czy też z każdym szczęściem będziecie razem. I tego żadne pieniądze nie wynagrodzą. Decyzja jest Twoja, ale mam nadzieje, że jakąś mini wskazówkę dałam. Pozdrawiam :)
klaudiaa1994
10 września 2014, 22:23wiem ,że to ciężka decyzja ale myślę ,że powinniście spróbować . Tak jak pisałaś nie możesz pozwolić na niszczenie jego marzeń i dopuścić o wyrzutów sumienia z tego powodu . Ja bym się zgodziła na próbę choć pewnie zaraz po wyjeździe mojego Ł ryczałabym w poduszkę (straszna ze mnie beksa) ale w środku i tak miałabym poczucie ,że dobrze zrobiłam . A o dziecko się nie martw jeśli będziesz się starała to nie zapomni o tacie :) trzymam za was kciuki i czekam na twoją decyzję :*
PaczekBezLukru
10 września 2014, 18:40moj kolega byl w Iraku przez 9 miesiecy a potem kolejne 3 miesiace w domu. w domu zona z malym dzieckiem zostala...ale dziecko tatusia nie zapomnialo. a bylo to zasluga mamy :-) po 4 latach zrezygnowal sam, bo tesknil za domem i dzieckiem.
katniss89
10 września 2014, 17:20Przez jakiś czas też tak żyłam z chłopakiem. 3 miesiące się nie widzieliśmy, a później widzieliśmy jakiś czas, I powiem szczerze, że to zrobiło mega dużo dobrego dla mojego związku, tęskniliśmy jak szaleni, ale też doceniliśmy co mamy i wszelkie wątpliwości się rozwiały, nie wiem co by było gdyby nie te rozłąki. Z tym, że moja sytuacja jest inna, bo nie mamy dziecka. Nie wiem czy bym się zdecydowała na taką rozłąkę, gdybym je miała. Mam bardzo dobry kontakt z moim Tatą i tego samego chciałabym dla dziecka. Dziecku potrzeba obojga rodziców. Mama oraz Tata spełniają inne role w naszym życiu i potrzeba i jednego i drugiegio, żeby je dopełnić. Jak byłam mała też w naszym domu nie było wiele pieniedzy, ale szczescia rodzinnego i obecności rodziców w moim życiu było pełno :) Nie zamieniłabym tego za dostatnie życie , ale moja mama może wtedy powiedziałaby co innego, ja mówię o perspektywe dziecka, to nie ja opłacałam rachunki i martwiłam się o pieniążi ;).ZAstanowiłabym się, czy pieniądze i marzenia rodzica są warte, żeby stracić kontakt z córeczką na tak długi czas. Bez względu na decyzję mam nadzieję, że ułoży Wam się wszystko cudnie. Pozdrawiam :)
xwxexrxoxnxixkxa
10 września 2014, 16:20wiesz spróbować zawsze mozna a ja wam nie wypali to zwolnic zawsze sie mozna :) j bym probowała :)
krychara
10 września 2014, 16:16Mój mąż tak właśnie pracuje. Mamy kontakt telefoniczny, czasem internetowy. Nie jest źle, najgorzej na początku, ale taka dola żony marynarza. Gdy jest w domu mamy dużo czasu dla siebie, możemy jeździć na długie wakacje, bo jest czas i pieniądze. Mój brat również tak pracuje, w moim otoczeniu jest dużo marynarzy ;)
martini18
10 września 2014, 16:35fajnie troche wsparcia dostac :) jak innym sie udalo to czemu nie nam? tez bym chciala miec kilka rodzin podobnych, fajnie byloby moc sie spotkac i pogadac z marynarzowa zona :)
plumka19
10 września 2014, 16:13kasa, kasa, kasa. 20 000, 30 000, 35 000. co jeszcze napiszesz? pieniadze na konto czy czek? a konto w ktorym banku? a ile odkladacie? a czym jezdzicie? no napewno nizej niz mercedes nie schodzicie.... dziewczyno... jestes tylko 4 lata mlodsza ode mnie a jaka przepasc. chociaz, moze to nie idzie z wiekiem.
martini18
10 września 2014, 16:44niepotrzebnie pisalam o pensji widze.. i nie czytalas reszty, bo bys zrozumiala co tym dylematem dla nas jest. jak juz musisz wiedziec to ja jestem studentka, T skonczyl studia pol roku temu, wiec oszczednosci nie mamy, predzej pozyczke na studia do splacenia, drogi czynsz, jedzenie.. Nie tylko pensje sa wysokie w szwecji, wydatki im dorownuja. nam wystarczy ze splacimy dlugi, bedziemy mieli na czynsz, jedzenie i ubranie. fajnie byloby tez odlozyc na wesele bo nasi rodzice nam nie beda placili. samochodu nie mamy i nie chcemy miec, staramy sie zmniejszyc nasz negatywny wplyw na srodowisko. jakies jeszcze pytania?
nieznajoma-ona
10 września 2014, 15:46popieram brzydula77 napisała to co chciałam powiedzieć :) dla mnie żadne pieniądze nie wynagrodziłyby rozłąki,a tym bardziej jeśli macie dziecko
martini18
10 września 2014, 16:17wlasnie. niepotrzebnie napisalam o pensji, chyba edytuje wpis. chyba te osoby co pisza ze tylko o kase chodzi same dzieci nie maja.
nieznajoma-ona
10 września 2014, 16:20cóż, różne mają ludzie priorytety w życiu, kiedyś pewnie dojdą do tego, że pieniądze to nie wszystko
brzydula77
10 września 2014, 15:42Nie przejmuj się ludźmi którzy mówią w tej sytuacji o pieniądzach. Na samym początku mówiłam że mogę jeść chleb z wodą ale żeby nie jeździł. Jeżeli jest się z drugą osobą związanym to rozstanie jest trudne i żadne pieniądze tego nie wynagrodzą. I nie czeka się na to że przywiezie kasę tylko przytuli przed snem a rano powie dzień dobry patrząc w oczy. Za tym się tęskni a nie za pieniędzmi. Przepraszam może nie powinnam ale myślenie tylko o pieniądzach mnie drażni bo wydaje mi się że mówią o tym ludzie którzy nie doceniają bliskości dwóch ludzi.
martini18
10 września 2014, 16:27zgadzam sie z toba calkowicie. dla mnie duzo wazniejsze jest miec sie do kogo przytulic w nocy, od kogo uslyszec kocham cie kazdego ranka, sluchac smiechu corci jak sie razem bawia. pieniadze szczescia nie daja, jedni przekonuja sie o tym wczesnie, inni pozno, albo nawet za pozno :(
Majkkaa4
10 września 2014, 14:13nawet sie nie zastanawiaj. marzenie, dobra praca, dasz sobie radę
AAgusia1979
10 września 2014, 14:07Tia jasne tyle kasy na m-c a Ty masz "dylemat" juz w to uwierzę ściema!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
martini18
10 września 2014, 14:20mam dylemat bo pieniadze nie sa dla nas najwazniejsze. zreszta niezaleznie jaka prace T by wzial to ponizej 20 000 zl nie bedzie. nie wszyscy leca na kase.
brzydula77
10 września 2014, 14:00To nie decyzja. To akceptacja :) tego potrzebujesz. Początki są straszne. Do dziś pamiętam jak moja miłość pierwszy raz wypłynęła - to był najgorszy raz. Teraz już to zaakceptowałam i teraz czekam bo za tydzień będzie w domu. Ale to nie Ty musisz podjąć decyzje Ty tylko możesz powiedzieć że akceptujesz to że Go nie będzie i będziesz czekać i wspierać jak tylko potrafisz bo ten czas jest trudny dla obu stron. Jeżeli piszesz że dla niego to szansa i wymarzona praca to musisz to zaakceptować i się z tym pogodzić. A dziecko o tacie nie zapomni bo to już będzie należeć do Ciebie to Ty nie pozwolisz jej zapomnieć. Pozdrawiam i gdybyś miała jakieś pytania pisz śmiało.
martini18
10 września 2014, 14:29dziekuje bardzo za wsparcie :) zyje nadzieja ze sie z tym oswoje jak juz to wejdzie w rutyne troche, bo wiem ze nie moglabym zyc ze soba gdybym mu zabronila. widzisz, ujelas w slowa moje mysli lepiej niz ja, o to wlasnie chodzi,
anastazja2812
10 września 2014, 12:01ciezka decyzja, ale mysle ze chcialabym sprobowac. Jesli taka praca to jego marzenie, dla niego sprobowalabym jak to bedzie.
Caramelcoffee
10 września 2014, 11:26Powinien pojechac, teraz ze skypem odleglosc nie jest taka straszna:)
ewisko
10 września 2014, 11:17Mój mąż pracował rok w Szwajcarii, wracał do domu co 2-3 miesiące na kilka dni. A ja w domu zostałam z trójką dzieci, najmłodszy nie miał jeszcze roku. Wytrzymaliśmy a mały jak słyszał sygnał skypa to wołał tata. córka odrabiała zadania z matematyki i angielskiego z z tatą na odległość. Tęskniliśmy wszyscy, ale ... U nas by nie zarobił tyle. Dacie radę, to jest szansa i spełnienie zawodowe dla męża. A jeśli Wasz związek jest pełen miłości to wytrzymacie. Pozdrawiam
martini18
10 września 2014, 12:29dziekuje bardzo za slowa otuchy :) wow, ja tu sie martwie jak sobie poradze ze studiami i jednym dzieckiem, a´ty bylas z trojka :)