Dziewczęta, bardzo dziękuję Wam za tyle słów wsparcia, szczerze,to nie wierzyłam że ktokolwiek tutaj mnie pamięta, tyle czasu minęło.
Uważam że metoda, którą wybrałam nie jest najgłupsza na świecie, najgłupsze na świecie było najpierw doprowadzenie się do 134 kg, a potem schudnięcie i powrót do 101. To było głupotą, a nie coś, co doprowadziło mnie prawie że do celu, pozwoliło uwierzyć, że dam radę. Bo się poddałam. Wiecie jak to jest jak człowiek nie ma nawet do czego się przyczepić? Jak już nie wierzy że da radę... I ja dzięki temu uwierzyłam że dam, taka moja ostatnia deska ratunku. Dużo wysiłku włożyłam w to by zrzucić to co mi przybyło. Naprawdę, codziennie ćwiczenia, dieta.
Nadal się nie poddaję.
Od początku Nowego Roku chodzę na basen z M. Mniej przez to ćwiczę w domu i średnio wypada że raz w tygodniu na basen i 2 razy w tygodniu jakieś lekkie ćwiczenia.
Na początku krępowałam się wyjść w kostiumie do ludzi, ale okazało się że miałam złe wyobrażenie na temat polskich basenów. Kobiety na nim w niczym nie przypominają tych z teledysku Sexy Bitch. Dokładnie wczoraj wykupiłam karnet na siłownię i zamiast w domu, po zajęciach będę jechać sobie do Pure i ćwiczyć. Wolę sama, niż z jakąś koleżanką, bo chcę się naprawdę skupić na ćwiczeniach, a nie gadać. Chodziłam przed Sylwestrem na siłownię, ale wtedy krótko. Powiedziałam o tym jednej koleżance ze studiów ( naprawdę bardzo ją lubię), ale to był straszny pomysł. Rozmawiałyśmy, więc ciężej było zapanować nad oddechem, wystroiła się, odmalowała i przyszła chyba facetow pooglądać, albo mieć świadomość że SIEDZI na siłowni. A jeszcze później chciała iść do Mc Donalda na kawę i na zakupy, kiedy ja jedynie marzyłam o tym żeby iść do domu. I tak kilka dni, w końcu powiedziałam przed świętami, że już nie planuję chodzić.
Tym razem nie mówie o tym żadnej koleżance
Raz ( ta sama koleżanka) jak dowiedziała się że znowu zaczęłam dietę, postanowiła odchudzać się ze mną. A przez to że się odchudzała niby ze mną, miała we mnie kompankę. Jeśli ktoś nas czymś częstował, mowiła " No co nam szkodzi? Raz nie zawsze". Jeśli kupowałam wodę w automacie, to a może colę wypijemy, no co nam szkodzi. Za każdym razem odpowiadałam, że ja dziękuję, ale przecież Ty możesz zjeść.
Nie o to chodzi, że mnie zniechęcała czy kusiła, bo byłam na etapie mega motywacji, ale ja chyba wolę to wszystko robić sama. Jak idę na siłownię, to nie traktuję tego jako ważne wydarzenie, nie melduję się na facebooku, tylko szybko jadę, szybko wracam i dzień jak co dzień. Staram się nawet nie zwracać uwagi na ludzi ( chociaż teraz podobno siłownie przechodzą przed wiosną oblężęnie i ciężko będzie). A ona dzwoni do mnie, że kupiła sobie bidon, nową torbę, bluzkę ma taką, a buty ma takie, a spodenki ma takie i czy to będzie ok, a jak tam dziewczyny przychodza ubrane? Dużo znajomych?
- Pomoc
- Regulamin
- Polityka prywatności
- O nas
- Kontakt
- Newsletter
- Program Partnerski
- Reklama
- Poleć nasze usługi
© Fitatu 2005-24. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.
konrado.barbara
5 kwietnia 2013, 12:55hej witaj znowu, gratulacje tej nowej wagi :)
Cassieeee
2 kwietnia 2013, 14:56fajnie ,że wróciłaś , czytałam Twoje słowa z zapartym tchem :) gratuluję efektu i przede wszystkim determinacji i siły do walki :) p.s fajnie ,że Ci się układa z M , jak długo już jesteście razem? :) pozdrawiam
cherfull92
28 marca 2013, 08:05gratulacje. Naprawdę Cię podziwiam? Jestem w twoim wieku i studiuję w Łodzi ;( tez studiujesz?:)
youareamazing
27 marca 2013, 15:41gratuluje:) ogromny sukces
CONSTANZA
24 marca 2013, 10:41Gratuluję spadku ;)
YunShi
21 marca 2013, 16:04Nadrobiłam*
YunShi
21 marca 2013, 16:04Ha, nadrobiła wpisy, dawno Cię nie było! Nieźle schudłaś :)
Sylvijka
20 marca 2013, 00:00Hahah niezła ta koleżanka ;) w takiej sytuacji mimo, że może to być bliska przyjaciółka chyba lepiej samemu się starać :) powodzenia na siłce! :)
CreamyVanilla
19 marca 2013, 18:34Mnie też ciekawi jak sobie Twoje koleżanki poradziły przez ten rok nieobecności Twojej na Vit :)
panacottaa
19 marca 2013, 15:59wlasnie, co z Twoimi przyjaciolkami? udalo im sie schudnac? bo kiedys pisalas z cos tam zaczynaly...
barbra1976
19 marca 2013, 15:36fajnie cie znow czytac. o lalach na silowni jedna z dziewczyn pieknie dzis napisala, az ciu zacytuje:"A w Pure moi drodzy!!!!!!! Rewia mody w szatni!!!!! Kulisy wybiegu modowego, lakiery do włosów, puderki, kremiki, balsamiki, kredeczki, podkładziki generalnie wszystko co tylko do szpachlowania potrzebne a jest to potrzebne do: a) wyjścia z siłowni b) dotarcia do auta c) dojechania autem do domu po ciemaku A owe panny na siłowni nawet nie zdążą się spocić bo włażą raptem na 30 minut na pochodzenie po bieżni/porobienie brzuszków na matach (takich co to się nie poci nic, nie takie jak "nice and easy")/ pomachanie nóżkami na maszynce na boczki i takie tam. Obstawiam że więcej czasu spędzają w szatni niż na siłowni ;)" :D
energeticgirl
19 marca 2013, 15:12a jak te Twoje przyjaciółki? udało im się zmienić swoje życie?
breatheme
19 marca 2013, 14:57Ja też chyba należe do tych, którzy wolą działać na własną rękę ;) Oczywiście służe innym radą (jeśli jej oczekują), ale każdy pracuje na swój sukces sam, nieprawdaż? Jestem trochę zaskoczona, bo nie wiedziałam, że wróciłaś tutaj... Życzę powodzenia w walce z kg!;)
Aria.
19 marca 2013, 14:55Jak widac kazdy ma inne priorytety :D
Hani90
19 marca 2013, 14:55kurcze;) trochę dziwnie;) myślałam, ze tak we dwie to człowiek raczej powiennien się motywować i unikac takich wpadek:) odrzucać pepsi i te sprawy:) jakoś tak dziwnie;) powodzenia na siłowni:) a basen o naprawdę fajna sprawa;)
haveheart
19 marca 2013, 14:51;))
KasiaS6060
19 marca 2013, 14:45Fajnie , że jesteś- a jak tam rodzeństwo, które miałaś mieć ?Twoja mama urodziła ?
wroclove
19 marca 2013, 14:42Faktycznie chyba samemu najlepiej chodzić na siłownie, nie przejmować się niczym, nie rozpraszać. Też kiedyś chodziłam z koleżanką, to była całkiem umalowana jakby też przyszła na podryw..Ja przymierzam się też nad wykupieniem karnetu. Patrzałam też na Pure, ale to zbyt wielkie koszty jak dla mnie. Chociaż jakbym miała tyle wydać na to wszystko to dopiero by była motywacja do chodzenia :d
mrs19bubble94
19 marca 2013, 14:38Jestem pod wrazeniem twojej wagi. Super :-) oby tak dalej.