Mimo ,że delikatnie mnie wieczorna sniezyca sflustrowała jakieś wstapiły we mnie nowe siły. Nie poddam sie tej wrednej wadze i napewno nie dam jej satysfakcji - jeszcze będzie spadać tak jak ja jej zagram :). Moze faktycznie ostatnio troche za mało jadłam. Wróce chyba do razowego chleba 2 - 3 w tygodniu. Tak czy tak owzyskałam siły - oczywiscie po lekturze waszych pamietników. Mój cel jest osiagalny tylko absolutnie nie moge się teraz wycofywać. Zatem plan na dziś :
I Śniadanie jogurt+płatki, II Śniadanie serek wiejski z pomidorem i szczypiorkiem, przekąska: kiwi , OBJAD: zupa, Kolacja: znowu dorsz w szynce parmeńskiej (wczoraj dałam rady wcisnać tylko pół porcji). Do tego yerba mate i woda mineralna. Aktywność: kręgle - we wtorki ma ligę.
Ach ...ależ jestem naładowana motywacją. Chwytać za kije, za hantle.
Niech moc będzie z wami!!
I znalazłam wkońcu jakieś zdjęcia z mojej największej wagi ... ale jakoś boję się porównywac z tymi obecnymi z obawy nie zauważenia żadnej różnicy. No nic ... przemysle to sama ze sobą i może spróbuję. Generalnie zaczęłam narzekać mężowi ,że tak mało mam zdjęć i razem nie mamy za wiele ,a on mi przypomniał jak połowę zrobionych wtedy zdjęc usunęłam z wiadomych powodów :(
Powodzenia dla nas wszystkich :)))
Mileczna
13 marca 2013, 08:10no poezja poezji :))) a co do ilosci jedzenia to sęk w tym ,że nie jestem głodna ale doszłam do wniosku ,że poprostu musze zmienić kalorycznośc posiłków bo poprostu są "za słabe" ...
jestemaleznikam
13 marca 2013, 01:06Mniejsza ilość jedzenia wcale nie sprawia że łatwiej się chudnie już to sprawdziłam i nie polecam :( a zdjęcia wrzucisz jak już będziesz gotowa :)
grubelek1978
12 marca 2013, 17:48no czekamy na foteczki i widoczne Twe wałeczki, by dokonać porównania tych wałeczków zanikania...