Witajcie wyrozumiałe dusze i ciała;-)
U mnie ufam ze pozytywne wydarzenie choc wiecie jak to jest. Stary rowerek odmowil wspolpracy juz sporo temu i ciagle mialam namowic męza by kupił nowy. W koncu wyszedlszy z zapalenia pluc które pare tygodni mnie tłukło uznałam ze skoro jeszcze pozyję to po co mam byc gruba. Skonczyłam z patrzeniem na stary zepsuty rowerek i kupiłam nowy przez internet. Przyszedł, nie bez trudu i nerwow złozyłam - ostatecznie wsparł wezwany przymilnie sąsiad - i przejechalam wczoraj 40 min. Uznajmy ze to nowy poczatek;-)
Dzis - sukcesik mały ale cieszy. Dzis na rowerku moim 45 min. (wczoraj 40). Wyraznie szlo mi lzej. Uwazam to za postep skoro drugi dzien - wiem ze to malo ale jutro mam nadzieje na trzeci. Wiem ze jak za duzo od siebie naraz wymagam to padam, nie chce pasc, to wymyslilam ze jade na programie 3 (bardzo lekki) i niespecjalnie sie wysilajac,tak, by bylo powyzej 15 km do 20 km na godzinę, by sie nie zmeczyc za duzo, narazie chcialabym nabrac nowego nawyku, wyrabiac wytrwalosc i kondycję. Bo oslablam i ciapowata jestem... i jeszcze tydzien temu po antybiotykach glownie polegiwalam w kazdym wolnym czasie.
Bardzo, bardzo sie ciesze i dzis poszło mi psychicznie latwiej niz wczoraj. Tak mysle ze jutro jak sie uda sprobuje mozliwie rano, bo dzis taki nielatwy nerwowy dzien od 5 rano i smiesznie, ale dopiero przypomnialam sobie ze mam jechac rowerkiem po poludniu . Nie bylo tak, ze zdecydowanie nie chcialam czy nie mialam zamiaru, tylko tyle sie działo w domu ze po prostu nie przyszło mi do głowy - brak nawyku wyszedł. Wiec jak nagle pomyslalam, ze rowerek stoi to o 17 zameldowalam córce zupelnie na luzie - ze ide na rowerek na pol godziny - co tez sukcesik bo kiedys bym sie wstydziła. Jakos mi to spokojnie wyszlo i córka tak tez to przyjela. Odruchowo uznalam ze nalezy mi sie i juz, jak innym radio czy telewizor. Jak mnie ktos z domownikow wołał przed czasem nie przerwalam wcale, rzucilam z rowerku zdanie, ze jeszczze 3 minuty, bo bardzo chcialam by bylo te 45 czyli wiecej o 5 minut - moze to drobiazg,ale jakos mnie to cieszylo...
Taki tez sposob na spedzenie czasu odpoczynkowo zamiast podjadania chwila dla siebie, tak wiec teraz piszac pomyslalam - zaczynam sama sobie ukladac ze rowerek nalezy mi sie jak prysznic wieczorem. tak by bylo fajnie.
Dzieki - milo bylo Wam o tym opowiadac;-)
patih
23 stycznia 2016, 13:16dbaj o siebie i swój wolny czas, dzieci poczekają, świat poczeka :)
Florentinaa
24 stycznia 2016, 16:30No wiec to będzie moje hasło, Patih. Własnie uznałam, ze mąż zawozi dziecko sam a ja idę na operę. Patih - za duzo zajmowalam sie tym, co inni chcą, myślą, potrzebują. Teraz Florka;-) "dbaj o siebie i swój wolny czas, dzieci poczekają, świat poczeka :)"
EwaFit
23 stycznia 2016, 09:52Florentina, no ruski rok Cię nie było! Fajnie że jesteś. Ja też miałam przestój w temacie, z powodów smutnych, ale jestem, działam, dietkuję, jak kiedyś, żeby zejść z tymi paroma ostatniki kilogramami jeszcze , pozdrawiam!
Florentinaa
23 stycznia 2016, 12:21NO jak fajnie Cie widziec! tak jest bierzemy sie za uprzyjemnianie sobie zycia;-)