tak się Cieszyłam, ze mogłam ściągnąć sobie krokomierz, kalkulator kalorii na komórkę.... zawsze pod ręką.... a tym bardziej gdy naprawdę czas to najgorsza zmora w moim życiu.... wiecznie mam jakieś zaległości... hmmm...? a może sama szukam zajęć nie potrafiąc nic zrobić dla siebie?
jak robocik...
Nie broń Boże nie użalam się nad sobą - jestem kobietą, matką, gospodynią domową i to jest normalne ze kobieta zawsze ma co robić.... właśnie i ten pospiech aby wszystko było na czas, aby wszystko było dopięte spowodował,z e samą siebie odstawiłam na ostatni tor.... wieczny pośpiech, wieczny bieg i irytacja gdy kolejna rzecz robiła się za ciasne....
a tu krokomierz, łatwy w obsłudze ale wbrew pozorom irytujący w nadal zabieganym życiu.... wychodząc z dziećmi na spacer staram się aby to nie była gonitwa jak przez cały dzień tylko przyjemność - idziemy ekipą - ja i dzieci.... śpiewamy kundel bury a ludzie patrzą na nas troszkę dziwnie, synek trzyma mnie za rękę i skacze jak piłeczka - on to dopiero tryska energią. Zakładam stabilne wysokie buty bo to powoduje, ze szybciej się męczę przebierając nóżkami....wybieram cięższe trasy i mniej ruchliwe gdzie możemy troszkę pobiegać, umęczyć się na schodach czy pod górkę.... jest naprawdę miło i przede wszystkim łączę przyjemność z pożytecznym.... ale to się wiąże z postojami - czasami mniejszymi, a czasami większymi.... i tak to wygląda - pauzując krokomierz - gdy mi się przypomni podczas rozmowy ze znajomym - wpis jest taki a nie inny....
Kto nie jest matką, która pracuje a później w biegu ogarnia cały dzień i szuka ... wreszcie szuka rozwiązania na to aby był ruch nie zrozumie.... :-(
Broń Boże nie użalam się nad sobą - działam... dlatego tu jestem.... aby zmienić siebie, swój styl życiowy a jednocześnie nie poświęcać dzieci.... a tym bardziej gdy wszystko przez co przeszliśmy, przechodzimy nie jest łatwe....
Eh łapie się za porządki sobotnie i gotowanie 'gałek drobiowych" na cały tydzień, bo już bardzie zdołować się nie można....
i tak się NIE PODDAM - a ten krokomierz wykasuje, bo on miał mnie mobilizować - pokazywać osiągnięcia..... a tylko mnie dołuje....
a OSIĄGNIĘCIA SĄ !!! Czuję się lżejsza, taka jakaś ponaciągana skóra na obojczykach..... znalazłam sposób na zabawę w naukę podczas spacerów z dziećmi - co na etapie tabliczki mnożenia (kl II) dni tygodnia, miesiąca.... (kl o) czy matematycznych działań musi być codziennie szlifowane....
dieta też jest - fitatu cudowna aplikacja - polecam... :)
NO!!! Troszku lepiej - zawijam się za porządki, bo samo się nie zrobi :-)
myfonia
8 lutego 2016, 09:02Hej hej! No i wszystko jasne :) Kochana, NO PEWNIE ŻE NAJWAŻNIEJSZE ŻE SPACERY SĄ! Że czujesz się lżejsza, że jest ruch na powietrzu a przy tym dobra zabawa! :) Proszę się nie dołować tylko dalej DZIAŁAĆ! :) Pisząc o tempie spacerowania - od razu zaznaczyłam, że lepiej jest je podkręcić - ale tylko wtedy jeżeli jest taka możliwość :) W tej sytuacji dzieci dyktują warunki. Proponuję zatem dołączyć do synka i podskakiwać :) Możesz przy tym skandować: kto nie skacze ten ... hop hop hop ;) * wstaw co chcesz :) Pozdrawiam ciepło życząc duuużo pozytywnego spacerowania!
aniela1113
8 lutego 2016, 18:57hihihihi dzięki.... humorek powrócił... motywacja również .... jeszcze raz dziękuje za miłe słowa