brakło czasu na jedzenie...
dzisiaj miałem taki dzień, że nie miałem czasu zjeść zbyt wiele - w sumie otręby(ok60g), odżywka białkowa x2, jakieś 80g sera białego, 1L zupy warzywnej(mniam), jabłko, witaminki..jutro rano przy dobrych wiatrach przebiję barierę 90 kg !! (w pamiętniku podaję wieczorną wagę z dnia poprzedniego także w realu jestem już kapkę lżejszy niż tu:))..a za tydzień kolejne pokusy (większa impreza rodzinna)...mam dylemat, czy wrzucić sobie 1 dzień na luz (szczerze mówiąc nie chcę) czy po prostu zaimprezować (nie chcę też robić przykrości rodzinie oraz mam debilny nawyk, że szkoda mi będzie jedzenia, że ktoś je dla mnie zamówił, zapłacił a ja go nie zjem..napić się z wujaszkami też fajnie czasem:) no cóż, zobaczymy która ścieżka zwycięży:)
2 dni pokus
Trochę ostatnio było kuszenia:P przedwczoraj imprezka u rodziny (grill, piwko itp...) nie dałem się i ani nie żarłem ani nie piłem! Popełniłem jedynie błąd, gdyż dostałem krokiety (knajpiane) na wynos i wczoraj się na jednego skusiłem - KURWA CO TO ZA GÓWNO !! nie mogłem po nim patelni domyć z tłuszczu !! domyślam się, że były robione z dodatkiem jakiegoś smalcu lub czegoś podobnego - w knajpach robią wszystko najtaniej jak się da:/ już nigdy nic knajpianego nie tknę!!! a wczoraj pokusa nr 2 czyli wieczorny pubbing ze znajomymi - nic nie chlałem nic nie żarłem!! a pokusy były oj były, piwko, pizza, frytko, ziemniaczki itp itd....ale DAŁEM RADĘ !
taki tam shiz..
mam shiza, że za dużo zjadłem, niby podliczając kalorki nie było tak źle (1200) ale jednak trochę się obżarłem. Generalnie obserwuję obniżony nastrój (ale są ku temu powody), dzisiaj jakoś wcześnie jak na mnie się zbudziłem i nawet trochę popracowałem w ogrodzie. W sumie tyle, nic ciekawego się nie dzieje, waga chyba delikatnie w dół aczkolwiek nie ma co się cieszyć na zapas.
co tam u mnie
dzisiaj jestem z siebie dumny, zaraz po wstaniu pobiegałem solidnie! jakieś 45 minut przeplatanego biegu/chodu! przy okazji zakupiłem chude mięsko i pomidorki:) nie wiem czy nie przeholowałem dziś z kaloriami, mam nadzieję, że nie, jak zwykle dużo otrąb, warzyw - no i 250 g kuraka - może trochę za dużo ale zobaczymy, może nie będzie tak źle:) wreszcie jakiś owoc był - banan :]
się obżarłem:)
kurde, jak człowiek siedzi cały dzień na dupie to nic nie trawi:/ zjadłem takie big śniadanio-obiad tak gdzieś o 13-15 tak byłem nażarty aż do teraz (teraz już głodnym ale nic nie tykam)
co dziś jadłem 2...
kolejne głośne myślenie, śniadanko 3/4 gigantycznej cukinii (tak na oko 1
kg) + 2 ogóreczki, zaraz potem 50g otrąb, parę orzeszków...głód nie
dawał za wygraną więc - obiadek - ok 150g mięsa mielonego gotowanego, 1
ziemniak, 120g fasoli, 2 ogórki z kefirem, ogórek kiszony...to był obiad
który mnie zatkał na tyle że to by było na tyle, ale teraz jeszcze
strzelę trochę odżywki białkowej na noc, tak profilaktycznie, żebym
swoich mięśni nie zjadł:) tak na oko z 1500kcal. Ruchu zero:(
Kupiło się też parę rzeczy, mintaj, kasza, pieczywo chrupkie, tuńczyk,
mleko i parę innych pierdółek:) każdą dietę należy zacząć od porządnych
zakupów w spożywczym:) a jutro brokuł i kukurydzaaa..mniam:)
co ja dzisiaj jadłem???
hmmm....próbuję zrobić rachunek sumienia i na gorąco piszę tutaj...no więc, AHA najpierw było śniadanie :D co ja jadłem na śniadanie ? a wiem! żółtko jaja, przecier warzywny - cukinia ogórek pomidor. Później z przyczyn niezależnych wszamałem jakieś 100g otrąb, co tam dalej....obiadek..ze 4 ziemniaki, ok 100g mięsa mielonego gotowanego, trochę surówki, znowu ogórek..potem jeszcze jakieś 100g fasoli..później 3 kanapki z rybą w pomidorach i pomidora....i na koniec białko w proszku.. trochę mało jedzenia i za żadnego owocu :/
Jakbym miał strzelić kaloryczność to 50 150 280 200, 250, 50, 300, 500, 200 = jakieś 2000 kcal !! a wydaje się że prawie nic nie zjadłem, dziwne...pewnie kompletnie źle oszacowałem no ale cóż liczyć mi się nie chciało...za mało ruchu też, jutro więcej ruchu i owoce zobaczymy jak będzie :]
pobiegałbym sobie..
Hej dobre wieści:)
Wczoraj dotarła do mnie paczka z fajnymi rzeczami:P jest między nimi porządny fat burner który właśnie dzisiaj mam zamiar przetestować. Czekam właśnie na pierwsze efekty działania i jak zacznie działać to idę na orbitrek coś pobiegać(za oknem niestety mokro):( nie mam zamiaru go brać codziennie bo szkoda mi zdrowia, od czasu do czasu aby pobudzić trochę metabolizm, jednakże podstawa to dieta i aeroby;) dam znać jak było:)
-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
Cóż, szczerze mówiąc spodziewałem się więcej po tym spalaczu, praktycznie nie zauważyłem efektów:( ale wierzę, że spełnia on swoją role:) zobaczymy za jakiś czas...
spierdoliłem to !
no niestety, czas spojrzeć prawdzie w oczy, spierdoliłem już któryś raz dietę :( z 88 znowu 94 :/:/ nie no koniec z tym, chyba muszę sobie odłączyć internet albo coś takiego to nie będę tyle siedział przy tym badziewiu bo mój organizm już ledwo to znosi:/ potrzebuję ruchu i diety co wymaga dosyć dużo czasu(to nawet mam) i samozaparcia(to też mam - chwilami)....najbardziej mi szkoda tego że SPIERDOLIŁEM i znowu muszę zaczynać wszystko od zera :/ :/ PRZEPRASZAM !!!! no dobrze już dobrze, nie ma tego złego co na dobre by nie wyszło, to jak z rzucaniem palenia, 9 razy się spieprzy a za 10 się uda i to się liczy! trzeba próbować! wybaczam sobie że spierdoliłem sprawę bo wiem że to nowe doświadczenie pomoże mi na przyszłość w ulepszaniu siebie...teraz już tego nie spierdolę!!
głodkowanie
dzisiaj dałem troszkę brzuszkowi odpocząć, i prawie nic dziś nie jem, jedynie zrobiłem sobie teraz przecier warzywno-owocowy (0,5l) z otrębami, aby troszkę dostarczyć witamin i minerałów, a tak to popijam sobie Yerba Mate. Doświadczenie podpowiada mi jednak, że najtrudniejsze dopiero przede mną - wieczorny wilczy apetyt. Trzymajcie kciuki za mnie:)