swoją rozpacz sprzed 6 lat ( jak to zleciało!), gdy sąsiad z góry zalał nam kompletnie mieszkanie. Schło kilka miesięcy pomimo osuszaczy, wiele przedmiotów było do wyrzucenia. Zapach stechlizny i wilgoci , co wieczór patrzenie na sufit, z którego odpadały płaty farby i gładzi. Czekanie na remont, bo najpierw musi wyschnac. Dlatego rozumiem tych ludzi z terenów zalanych. To koszmar, niestety powtarzalny. Dziś wpłacę jakaś kwotę na pomoc , bo tak należy, tak przystoi. Rozśmieszyła mnie propozycją prezydenta wszystkich Polaków, który zaproponował ludziom rodzaj kolonii, to zamiast pomocy! Dziś w Gdyni mgła okrutna z rana, parapet wewnętrzny cały mokry, balkon zlany jak po deszczu. A ja nadal mam górę prania z wyjazdów , cóż skoro nic nie schnie. wilgoci w powietrzu nieprawdopodobna. Na śniadanie owsianka z jabłkiem I orzechami, kawa i tyle. Dziś dzień w domu, bo sprzątać trzeba. Mopem mokrym przetarłam wszystkie ściany , sprzątnęłam balkon, mąż odkurzał . Ugotowałam ogórkową na reszcie rosołu , będzie na dwa dni. Jutro mąż ma drugie podejście w sprawie zabiegu kolanowego . Termin będzie znany. A ja coraz bardziej utwierdzam się , ze moje biodro złapało reumatyzm, ho zawsze boli na zmianę pogody. Waga rano 76,15.
- Pomoc
- Regulamin
- Polityka prywatności
- O nas
- Kontakt
- Newsletter
- Program Partnerski
- Reklama
- Poleć nasze usługi
-
© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.