Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

od ponad roku na emeryturze, co bardzo mi odpowiada. Jestem aktywną uczestniczką zajęć w pobliskiej fundacji, chodze na taniec hiszpański, na latino solo, na pilates, na język włoski. Aktywnośc zawodowa porzuciłam bez rozterek i bez żalu. Teraz realizuję swoje plany i potrzeby.

Informacje o pamiętniku:

Odwiedzin: 300034
Komentarzy: 6995
Założony: 26 kwietnia 2017
Ostatni wpis: 4 kwietnia 2025

Pamiętnik odchudzania użytkownika:
Campanulla

kobieta, 69 lat, Gdynia

168 cm, 73.70 kg więcej o mnie

Wpisy w pamiętniku

5 kwietnia 2018 , Skomentuj

Poświąteczna waga spadła  , bo byłam już przerażona. Po wczorajszej blokadzie spałam doskonale, a gdy człowiek wyspany, to i świat inaczej wygląda. Śniadanie zaczęłam od chleba upieczonego wczoraj z samych ziaren.  Smaczny, ale dałam trochę za dużo soli   ( 2 łyżeczki) i wolałabym więcej miodu, bo łyżka to stanowczo za mało. Ugniatałam w keksówce, ale i tak lekko rozsypuje się. Nie przeszkadza mi to zupełnie, zjem z pewnością. Dziś z rana telefonowałam do mojego doktora, aby przypomnieć mu o skierowaniu na rezonans. Fajny lekarz, z którym rozmawiamy ( mąż także) o książkach, co kto ostatnio ciekawego czytał, gdzie chce wyjechać , co zobaczyć. A ponieważ każdy nzoz ma  u siebie możliwości ileś tam kierowania na usługi z NFZ, zupełnie nie  czuję się  jakoś wyróżniona. Wdzięczna  owszem, ale korzystam z pana doktora już tyle lat, że raz się należy. Rano pogoda superaśna, poszliśmy na bulwar, a tam:  srebrzyło się na horyzoncie, lustro przy brzegu, słonecznie, ciepło, ptaki pitoliły jak zwariowane. Ubrałam się za ciepło, i mimo lżejszej kurtki spociłam się jak mysz. Wiosna jak nic.  Na obiad dziś zaplanowałam zupę tajską,wstąpiłam tylko do PiP po mleczko kokosowe , reszta produktów w dimu była. Mąż pojechał do rodziców, zawiózł obiad , a ich odwiózł do przychodni. Po drodze prawie pokłócił się z ojcem ( moim) . Ojciec uparł się przy wskazywaniu kierunku jazdy, oczywiście pojechali źle, ale przeprosin nie było. Wręcz przeciwnie. To staje się już naprawdę męczące . Wyprałam dziś swetry, czego nie lubię, ale udało się je lekko wysuszyc na słońcu. Bedą inaczej pachniały.

4 kwietnia 2018 , Komentarze (2)

Rozkoszna lekcja angielskiego, bo mówiliśmy o obrzydliwościach. O pluciu, bekaniu, dłubaniu w nosie, itp.  Śmiechu było co niemiara. U ortopedy udało mi się , bo będę miała rezonans kręgosłupa na cito, z funduszy NFZ, co nigdy mi się jeszcze nie zdarzyło. Dostałam blokadę  w dupsko, aby biodro w nocy nie rwało. Zaliczam środe, te środę do bardzo udanych dni. 

4 kwietnia 2018 , Skomentuj

Aktualnie jest 20 stopni. Na spacer poszłam w swetrze, wczoraj chodziłam w zimowej kurtce! Zmiana totalna, żal oglądać ludzi w zimowych butach, w czapkach zimowych, spoconych i zdyszanych. Oby taka pogoda trwała jak najdłużej. Dziś powtórka z dentysty, bo wypadła plomba założona 2 tygodnie temu. Na szczęście bez kosztów, reagowałabym na takie żądanie. Wyprana kurtka zimowa, ta na mrozy, wisi na balkonie i schnie na słońcu. A ja pochowałam zimowe buty, zastąpiłam miejsce w szafce butami lżejszymi . Prowokuję jak mogę, aby ta niepewność pogodowa odeszła .  Dziś uzupełnianie lodówki po powrocie. Było naprawdę pusto, przynajmniej nie wyrzucam. Na śniadanie dziś 2 prostokąciki chleba jaglanego, oba z Almette i ogórkiem zielonym. Na II śniadanie  awokado , jabłko, mandarynka. Na obiad pieczone sznycelki indycze i sałatka z rukoli, jabłka i kiełków. W misce stoi coś co mam zamiar upiec jako chleb ratujący życie. Jeszcze angielski a potem do ortopedy. Dla rodziców gotuje się gulasz wieprzowy, kasza gryczana już gotowa. Mąż jutro zawiezie, gdy będzie ich odwoził do przychodni.  Niby nic się nie dzieje, ale cały czas jestem zajęta. Syn przysłał wiadomość, że dostał zgode na urlop habilitacyjny. To także dobra wiadomość. 

3 kwietnia 2018 , Skomentuj

Wczoraj kilka godzin chodziłam z okularami przeciwsłonecznymi na nosie, dziś znów parasole są potrzebne. O 9 rano wyjechaliśmy do domu. Po śniadaniu, po sprzątnięciu mieszkania, aby nie zostawić po sobie złego wrażenia. Airbnb należy traktować jak swoje mieszkanie, tym samym to oczywiste, że sprzątnąć trzeba. Po drodze widziałam bociany stojące w gniazdach. Mój kolega z pracy twierdził, że to dobry prognostyk na rok. Oby! Poza tym koszmar ubiegłorocznej trąby powietrznej nad lasami kaszubskimi znów mi się jawił. (szloch)Podróż minęła szybko i bezproblemowo. Już wisi pranie, wszystko poukładane, a ja jestem po lekturze kilku artykułów niedostępnych w czasie świat. Jutro mam dzień napięty, na 11,15 do stomatologa, aby reklamować ostatnie wypełnienie, bo wypadło. O 13 tańce, o 16 angielski, a po powrocie z języka idę do ortopedy. W tak zwanym międzyczasie musze zrobić zakupy, zaplanować co z obiadem, odebrać przesyłkę poleconą z poczty. O  rekreacji spacerowej mogę zapomnieć.  Musze także wgryźć sie w tematykę mojego cholesterolu, aby go zmniejszyć w sposób naturalny. To tyle na jutro .Zobaczymy, czy uda się wykonać wszystko. Acha, chcę napisac do Ministerstwa Ochrony Środowiska na temat tych powalonych lasów.

2 kwietnia 2018 , Komentarze (8)

Nadal chłodno i wietrznie, ale jakie słońce!!! Klękajcie narody!!!:D. Dziś  nadrobiłam te wszystkie ostatnie dni posępne.  Poszliśmy od Dominikanów na Maltę i z powrotem. Potem do syna na obiad , wyszło razem  ponad 10 km. To rozumiem. A mój potomek poczęstował nas dziś faszerowanymi pieczarkami ( przystawka) i łososiem w sosie koperkowym z makaronem razowym jako danie główne. Do tego portugalskie białe wino. Posiłek lekki, smaczny i wcale nie banalny. Przy posiłku rozmawialiśmy o pracy zawodowej syna, o rezultatach jego pracy . Dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy, ale cicho sza, bo to tajemnica handlowa. Jeszcze popołudnie przy dobrej kawie, przy lodach z Kolorowej i przy planszówce. A jutro już jazda powrotna. Zabieram ze sobą mniejszy bagaż , większość zostało zjedzone. Telewizor nie został włączony od czwartku nawet na chwilkę. Nie brakowało tego. Oby jutro pogoda dopisała, abym mogła podziwiać pola pelne ptactwa, zwierzyny, rozwijającą się zieleń. A po powrocie muszę poważnie zastanowić się , co dalej ze zdrowiem , jak zmniejszyć cholesterol bez udziału statyn.

1 kwietnia 2018 , Komentarze (2)

 Wczorajsza Wigilia Paschalna trwała do 1:30. , czyli do dziś. Jak zawsze nastrój podniosły , potem radosny i rozśpiewany. Na świąteczne śniadanie żurek, biała kiełbasa, pasztet i oczywiście jajka. Faszerowane zrobił syn, są pyszne! Po śniadaniu pora na kawę  i ciasto, potem spacer. A pogoda nie sprzyja, bo jest po prostu zimno, wietrznie i wilgotno. Poszliśmy w stronę ul. św. Wojciech, tam spotkaliśmy panią Hannę Suchocką. Ukłoniliśmy się, co wydaje mi się oczywiste. Następny kierunek to Cytadela, gdzie wiało bardziej, niestety. Przewiani do szpiku , po pokonaniu ponad 5 km, wróciliśmy do siebie. Obiad to tradycja- kaczka z jabłkami, buraczki, czerwona kapusta, czerwone wino. Moi chłopcy pałaszowali z radością, a mnie taki widok cieszy.Jeszcze czeka nas popołudniowe ciasto, gra, rozmowy, lektury. Taka dobra pora na więzi rodzinne. Na poprawę pogody szans nie ma. Podobno wiosna przyjdzie za tydzień. Oszukała w tym roku. Syn przywiózł  nam z pobytu w Portugalii piękny kafel azulejo, płyty z fado i oliwę. W tym roku  chłopaka czeka masa wyjazdów , cieszę się z tego , bo on się cieszy, ale mało będę go widzieć. Cóż taki los matki , cieszyć się z sukcesów dziecka, bo ono się cieszy.

31 marca 2018 , Komentarze (19)

Już po święconce, można zacząć świętowanie.  Niestety pogoda niedopisała. Pada, zrobiło się chłodno. Liczyliśmy się z takimi zjawiskami, bo prognoza je przewidywała. Jednak szkoda. Wczoraj znów  kilka godzin w kościele, dziś Wigilia Paschalna, odnowienie chrztu, i radość o północy, że Chrystus się narodził. Tak wyglądają moje święta . Rano  ugotowałam jajka w łupinach cebuli, lubię ten kolor palonej cegły. Trzeba do niego dorosnąć, jako dziecko wolałam coś bardziej kolorowego. Potem żurek ugotowałam, wyszedł smaczny i w ilościach wystarczających dla moich łasuchów. Jeszcze piersi kacze upiekłam, jutro tylko dorzucę jabłka do mięsa. I tyle, więcej i tak nie będziemy w stanie zjeść. Oby udało się choć na chwilkę wyjść. Obdzwoniłam rodzinę i znajomych, odebrałam sama kilka telefonów z życzeniami. Od zająca dostałam książkę pt:"Rozmowy - Młynarski."  Mężowi kupiłam nowego Paula Austera, synowi Trylogię Rzymską. Roberta Harrisa. Wszyscy zadowoleni, to najważniejsze. Jutro pewnie będziemy grac w planszówkę, rozmawiać, podjadać smakołyki.  Po powrocie do domu  przejdę na warzywa i owoce, aby zmniejszyć cholesterol. Życie po 60 tce to bezustanna walka o utrzymanie lub zmniejszenie czegoś w organiźmie. Tak zostaliśmy zaprogramowani, że w jakimś wieku nasz organizm pokazuje fochy na niewłaściwe traktowanie przez lata. Kiedyś paliłam papierosy, trwało to bardzo długo, bo ok. 30 lat. Paliłam przede wszystkim w czasie pracy, często ponad paczkę dziennie. Dziś dym z papierosów przeszkadza mi i śmierdzi. To taki mały przykład traktowania własnego organizmu bez pardonu. Można powiedzieć - Mądry Polak po szkodzie.

30 marca 2018 , Komentarze (3)

Dziś w Poznaniu pięknie świeci słońce. Taką pogodę zapowiadał wczoraj księżyc, widoczny doskonale, gdy wracaliśmy od Dominikanów. Moje życie duchowe zawsze dostaje nowej adrenaliny po wizycie u o.o. Rzadko widuję tak pełen kościół, ogrom młodzieży, to bardzo optymistyczne i podniosłe. A na dodatek padają tam mądre słowa.  Dziś przed śniadaniem  poszłam kupić ciasta u Kandulskiego. Jest z głowy i bez potrzeby stania na ostatnią chwilkę. Potem śniadanie w gronie rodziny, pojechaliśmy do syna na kawę. Syn jest amatorem kaw zamawianych  internetowo. To kawy z całego świata, dziś była z Kuby. Ubiegłoroczny prezent w formie włoskiej kawiarki zaowocował fascynacją kawami, ich przyrządzaniem, itp. Potem drobne zakupy i m. in. zającowe prezenty. Dla męża i dla syna kupiłam po książce, wiem, że i ja dostane coś do czytania, wiem nawet co, bo podpatrzyłam, a co! Wieczorem znów do Dominikanów, a jutro czeka mnie huk pracy. Na szczęście sypiam tu dobrze i wypoczęta wstaję. Świat wygląda wówczas zupełnie inaczej, nawet gdy pogoda nie dopisuje.;)

29 marca 2018 , Komentarze (2)

Jednak zabrałam laptopa, bo w ten sposób kontaktuję się z  gospodynią wynajętego apartamentu. Podróż do Poznania minęła szczęśliwie, co mnie cieszy, bo po drodze faktycznie była zawieruch biała. W okolicach Kościerzyny widziałam smętne dwa żurawie stojące w śniegu na polu. Biedaki, tak mi ich żal!. Widok nie do zapomnienia, to powalone połacie lasów, które kiedyś istniały. Kikuty drzew, stosy drewna przygotowanego do wywózki, kolejne leżące i jeszcze nie obrobione. Rozpacz moja, nie wyobrażam sobie rozpaczy ludzi żyjących z lasu. Taka myśl przyszła mi do głowy, że  formacja OTK powinna pomagać przy sprzątaniu i usuwaniu szkód.I to winno być realizowane jako ich obowiązek, koniec, kropka. Zamiast bawić się w wojsko, niech zrobią coś pożytecznego za publiczne pieniądze.  (smiech). A poza tym na niebie szał wiosenny, przelatujące klucze ptasie, gęsi  Gęgawy, żurawie, ruch jak nad Barceloną . Podobno jutro w Poznaniu ma byc cieplej. Oby!

28 marca 2018 , Komentarze (4)

Ciasto wyszło , mąż określił je jako domowy , pyszny tort, bez sztucznych udziwniaczy. (tort)Żurek takoż bardzo smakowity(zupa). Zapakowałam to, co wyżej, kawałek pasztetu, 4 jajka na twardo ( do żurku) i jestem gotowa . jechać do rodziców. Jeszcze mam trochę czasu, bo ojciec wczoraj stwierdził:" jak chcecie przyjechać do mamy na urodziny, to najwcześniej o 14". Nie ma co, umie zapraszać! (slina)   Dziś jeszcze zrobiłam obiad na jutro- kotlety mielone usmażyłam, a potem włożyłam do sosu  pomidorowego. Podam to z makaronem, do tego mix sałat. Ogarniam aktualnie życzenia świąteczne, wysyłając, odbierając, itd. Zabieram się za chwilę do upiększania swej urody, łącznie z paznokciami, które po sylwestrowym malowaniu z lampami nie mogą dojść do siebie. Życzę Wam zatem spokojnych , radosnych i bezstresowych Świąt Wielkanocnych. Laptopa ze sobą nie zabieram, odezwę się dopiero po powrocie z Poznania. A jutro... " znów pójdziemy na całość..." 

© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.