Temat: Ukrywanie oszczędności przed mężem.

Co myślicie o ukrywaniu przed mężem swoich oszczędności?

Np. 3 konta: na bieżące wydatki, oszczędnościowe wspólne i oszczędnościowe moje o których nikt nie wie.

Takie konto awaryjne gdyby coś się stało nieprzewidzianego w życiu np. zostanie samej z dziećmi albo coś podobnego.

Pasek wagi

Mrousse napisał(a):

kawakawa napisał(a):

Mamy osobne konta, nawet po kilka i osobne finanse. Odkładanie własnych pieniędzy jako zdrada? To rozsądek, nie zdrada. Ile kur domowych po rozwodzie zostaje z ręka w nocniku?
To chyba nie ma nic wspolnego z byciem kura domowa ,bo Tzn kura domowa chyba nie pracuje ,to z czego ma miec te rosnace w profity tajne Konto ?Zreszta odkladac na boku to jedno ,a pilnowac,zeby nikt sie o tym przez przypadek nie dowiedzial to zupelnie co innego  . 

Nie wiem. My się w ogóle nie informujemy, ile kto ma kasy, a nawet ile kto ma kont i gdzie, wiec nie rozumiem tych wielkich słów o zdradzie, raczej mnie to śmieszy.

Ps. Nie wiem nawet, ile mój mąż zarabia.

Befit19 napisał(a):

ewelina9323 napisał(a):

Nie mam jeszcze męża ale już z narzeczonym ustaliliśmy, że będziemy mieć jedno wspólne konto. Nie widzę sensu ukrywać przed mężem konta, to i tak Wasze WSPÓLNE pieniądze, więc w razie jakiegoś zdarzenia tak jak mówisz, że na nie odkładasz i tak będziecie się musieli tymi pieniędzmi podzielić, no chyba, że macie rozdzielność majątkową wtedy ma to jakiś sens. Pytanie tylko, czy jesteś tak nieszczęśliwa w małżeństwie, nie masz zaufania do męża, że musisz się w taki sposób zabezpieczać?
Nie mam jeszcze męża. Zastanawiam się teoretycznie. Wiele kobiet jest bite przez męża który przecież w momencie ślubu był OK i musi uciekać z domu z dziećmi, a ich wspólne konto mąż może wyczyścić do zera i co wtedy? Zaufanie to można mieć, ale przecież idąc przez życie ludzie się z wiekiem zmieniają i to często na gorsze.

Oczywiście, masz racje. Zastanawiam się tylko, jak to wygląda ze strony prawnej, czy będąc w małżeństwie można tak ukrywać pieniądze przed mężem/ żoną. Wiadomo, że różne są sytuacje w życiu i nie wszystko można przewidzieć jednak wydaje mi się że będąc w trakcie małżeństwa, gdzie wszystko jest ok i zakładanie takiego tajnego konta na wszelki wypadek jest trochę jak czekanie na zjawisko samospełniającego się proroctwa...

Moim zdaniem to dobra opcja. Sama mam zamiar odkładać teraz minimum 600 zł miesięcznie choćby nie wiem co się działo. To takie zabezpieczenie na nieprzewidziane wydatki lub sytuacje gdy facet odchodzi. Lepiej mieć swoją kasę i nie chodzi tu o to czy się ufa partnerowi czy nie. Mój np jest bardzo rozrzutny i kasa by się w mig rozeszła.

Znam przypadek gdzie facet wyczyścił konta narobił długów i odszedł od żony zostawiając ją z dzieckiem bez niczego. Dlatego własnie warto mieć swoją kase

Uwazam ,ze to nie jest do konca ok - biorąc ślub z moim narzeczonym nie zakładam ,ze stanie sie jakims tyranem , bo go kocham i mu ufam to raz . Dwa ,ze jakby cos takiego sie stało to cały majątek jest do podziału bo nie bedziemy podpisywać żadnej rodzielności , do tego sa alimenty w razie gdybym nie mogla sie sama utrzymac . U nas jest ten problem ,ze moj narzeczony nie jest zbyt oszczednym człowiekiem i wspolne oszczedzanie nam nie wychodzi , wiec owszem , otworzyłam swoje konto oszczedniowe gdzie czesc zbieram na wspolne plany czy podróże , a czesc tak zwyczajnei na czarna godzine , ale on o tym wie , nie wie dokladnie ile tam mam , choc jak zapytał kilka miesiecy temu to dostal odpowiedz .. on nie wnika w sumę , po co i na co , bo wie ,ze robie to dla nas i odkladam tam wspolne pieniadze , do tego ufa mi i dlatego mogw smialo powiedziec ,ze mam swoje konto oszczednosciowe , ale nie jest ono w tajemnicy i nie jest by sie zabezpieczyc przed nim , a raczej przed wypadkami losowymi . W wypadkach takich jak opisujesz gdy kobieta zostaje zdradzona i porzucona ,sama z dziecmi to przysluguja alimenty na dzieci , na nia tez w skrajnych wypadkach , podział majatku i inne sprawy , wiec nie widze sensu sie zabezpieczac , tym bardziej ,ze planujemy zyc dlugo i szczesliwie :)

Myślę, że jeżeli ktoś w ten sposób robi to powinien od razu się rozstać/rozwieść. Nie mam absolutnie nic przeciwko osobnym kontom, wręcz przeciwnie, ale tajne konto na wypadek gdyby np. mąż zdradził to dla mnie objaw skrajnego braku zaufania (a bez niego moim zdaniem zdrowy związek nie może istnieć).

Osobne, własne konta lub oszczędnościowe tak, trzymanie ich w tajemnicy nie. Kwoty na kontach wg mnie mogą pozostać sprawą poufną. Ale temat dość kontrowersyjny, myślę, że duże znaczenie w odpowiedziach ma to, jak bardzo dana kobieta czuje się niezależna.

Pasek wagi

Ijustwanttobehappy napisał(a):

Ale dziewczyny, wytłumaczcie mi... Po co się tłumaczyć? Jeżeli odkłada WŁASNE pieniądze to po co informować o tym świat. Równie dobrze może odkładać do skarbonki i co, też ma zakomunikować mężowi? Ja rozumiem szczerość itd, ale nie widzę zbytnio sensu :P ale ja nie mam męża i długi czas jeszcze nie będę miała, więc może inne mam postrzeganie 
w małżeństwie nie ma " moje, twoje" jest wspólnota majątkowa , no chyba ze ktoś ma intercyze

jesli masz tajne konto to wiedz, ze cos sie dzieje

Pasek wagi

Ukrywałam. Ale to już były mąż więc ten no... Generalnie w dobrych związkach chyba nie ma potrzeby, co?

© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.