Temat: Matka -corka

Siostra ma 13 latnia corke i dzis mi opowiadala, ze ta przechodzi bunt i ze ona nie zawsze wie jak sie z nia obchodzic by w miare madrze przejsc jej okres dojrzewania. Siostra ma za tydzien urodziny i chcialabym jej kupic jakas dobra ksiazke o wychowaniu nastolatkow. Polecajcie tylko tytuly, ktore znacie i cenicie bo poradnikow jest duzo i napisac go moze kazdy.

kazde dziecko jest inne i kazda matka jest inna...nie jestem jeszcze matka ale o jakakolwiek plaszczyzna zycia chodzi, zawsze odradzam poradniki...zyjmy i robmy jak czujemy...intuicja jak ktos juz napisal....

apssik napisał(a):

kazde dziecko jest inne i kazda matka jest inna...nie jestem jeszcze matka ale o jakakolwiek plaszczyzna zycia chodzi, zawsze odradzam poradniki...zyjmy i robmy jak czujemy...intuicja jak ktos juz napisal....

Intuicja bazuje na doświadczeniu i wiedzy. Nawet przebłyski geniuszu są pochodną doświadczenia, wiedzy, obserwacji. Nic nie bierze się znikąd. Gdybym wychowywała któreś dziecko z kolei, to pewnie bym już nic nie czytała. Moja baza wiedzy i doświadczeń byłaby na tyle duża, że sama mogłabym napisać książkę.

Rodzicielstwo bliskości tj. Książka F. Mazlish " Jak mówić żeby dzieci nas słuchały etc. " szczerze polecam. 

Foxy_Pink napisał(a):

Dziecko jest osobnym gatunkiem ktorego trzeba sie uczyc? Krowa zapomniala jak cieleciem byla? Przechodzilyscie to samo, zapomnialyscie juz? Ze do ksiazek musicie zagladac?

Mam niecałe 22 lata i szczerze mówiąc nie pamiętam co myślałam, co miała w głowie będąc nastolatką :P Fakt, że ja mam taką pamięć, że ledwo pamiętam np. wczorajszy dzień :P

"krowa zapomniala jak to cieleciem byla" nie no zebym musiala tlumaczyc...chodzi o to ze dorosli zapomnieli jak to dzieckiem byc....a nie nawiazanie do instynktu vs intelekt <sic!>

Nasze babki,prababki i wczesniejsze pokolenia nie mialy zadnych poradnikow a jakis zyjemy... chyba wspolczesne matki potrzeboja poradnikow bo same sie zatracily.

Dzieki bogu nie mam dzieciorow ale z perspektywy 15lat wstecz to kiedy matki czytaly poradniki (a dzieciaki zawsze zwesza to) zawsze konczylo sie to klotnia.

Zostawic dzieciaka w spokokoju....to najlepiej twoja sis zrobi. Dzieciaki nie lubia jak sie je poucza a tym bardziej wtraca w ich juz prywatne zycie. 

No ale co ja tam wiem....15lat temu przechodzilam swoj okres dojrzewania ktory doskonale pamietam no i przeciez nie mam dzieci no i nie zapomnijcie ze jestem hejterem i trollem i wiekszosc ma odczucia negatywno agresywne czytajac moje posty.

Foxy_Pink napisał(a):

"krowa zapomniala jak to cieleciem byla" nie no zebym musiala tlumaczyc...chodzi o to ze dorosli zapomnieli jak to dzieckiem byc....a nie nawiazanie do instynktu vs intelekt Nasze babki,prababki i wczesniejsze pokolenia nie mialy zadnych poradnikow a jakis zyjemy... chyba wspolczesne matki potrzeboja poradnikow bo same sie zatracily.Dzieki bogu nie mam dzieciorow ale z perspektywy 15lat wstecz to kiedy matki czytaly poradniki (a dzieciaki zawsze zwesza to) zawsze konczylo sie to klotnia.Zostawic dzieciaka w spokokoju....to najlepiej twoja sis zrobi. Dzieciaki nie lubia jak sie je poucza a tym bardziej wtraca w ich juz prywatne zycie. No ale co ja tam wiem....15lat temu przechodzilam swoj okres dojrzewania ktory doskonale pamietam no i przeciez nie mam dzieci no i nie zapomnijcie ze jestem hejterem i trollem i wiekszosc ma odczucia negatywno agresywne czytajac moje posty.

No właśnie chodzi mi o to, że można zapomnieć jak to było być dzieckiem. Ja np. już tego nie pamiętam.

o kurcze....na prawde nic a nic sie dzieckiem nie czujesz, nawet tak troszke? Calkiem pochlonal cie swiat doroslych ciaglych obiwiazkow? 

No nie dobrze. Nawet troche ci wspolczuje z tego powodu. Ja majac trzydzieche na karku mimo obowiazkow osoby doroslej...dalej potrafie karmic moje wewnetrzne dziecko. Cieszyc sie z malych rzeczy i byc zafascynowana zwykla tecza...jak dziecko. Nie wyobrazam sobie zabicia tego dzieciaka w sobie. Przykro miz twojego powodu....na prawde...

Foxy_Pink napisał(a):

o kurcze....na prawde nic a nic sie dzieckiem nie czujesz, nawet tak troszke? Calkiem pochlonal cie swiat doroslych ciaglych obiwiazkow? No nie dobrze. Nawet troche ci wspolczuje z tego powodu. Ja majac trzydzieche na karku mimo obowiazkow osoby doroslej...dalej potrafie karmic moje wewnetrzne dziecko. Cieszyc sie z malych rzeczy i byc zafascynowana zwykla tecza...jak dziecko. Nie wyobrazam sobie zabicia tego dzieciaka w sobie. Przykro miz twojego powodu....na prawde...

Jednak myślę, że mentalność dziecka/ nastolatka/ dorosłego jest nieco inna... Nie musisz być taka niemiła.

No widzisz a ja nie napisalam tego zlosliwie. Po prostu szkoda ze nie masz juz wewnetrznego dziecka... Uwazam ze to troche smutne i tyle.

Foxy_Pink napisał(a):

No widzisz a ja nie napisalam tego zlosliwie. Po prostu szkoda ze nie masz juz wewnetrznego dziecka... Uwazam ze to troche smutne i tyle.

A ja gratuluję Ci, że jesteś niedorozwojem i zatrzymałaś się na etapie dzieciństwa.

© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.