- Dołączył: 2008-08-24
- Miasto: Warszawa
- Liczba postów: 334
15 września 2010, 15:26
Ja mieszkam i studiuję w Krakowie, on w Gdyni. Wszystko zaczęło się stosunkowo niedawno, tzn. znamy się już długo, nawet parę lat temu kręciliśmy coś ze sobą, ale jesteśmy, nazwijmy to "razem" od jakiś 3 miesięcy. Możemy się widywać może raz na 2 tygodnie, może rzadziej. I w najbliższej perspektywie nie widać możliwości na zmianę tej sytuacji - w końcu studiów żadne z nas nie rzuci....
W wakacje nie mieliśmy problemy, ja byłam u niego, on przyjechał do mnie. No ale wakacje się kończą, studia zaczynają i automatycznie nasuwa mi się pytanie - czy to ma sens? Czy taka sytuacja na początku związku nie jest początkiem końca. Może lepiej zakończyć to teraz, zanim na dobre się zaangażuję, pokocham na całego.
Nie chcę wiedzieć, co mam zrobić, bo o tym sama muszę zadecydować, a Wy nie siedzicie w mojej głowie jakby nie było;) Ale chciałabym wiedzieć - co Wy zrobiłybyście w podobnej sytuacji? Może byłyście/jesteście w związkach na odległość, albo znacie jakieś szczęśliwe żyjące tak pary?
Z góry dziękuję za wszystkie opinie:)
15 września 2010, 20:01
Ja od półtora roku jestem w związku na odległość. W bardzo ciężkim, aczkolwiek bardzo szczęśliwym związku. Wierzę, że nam się uda, bo bardzo się kochamy. I uważam, że zawsze warto spróbować ;) Powodzenia! ;)
15 września 2010, 20:08
zawsze warto spróbować, ja mieszkalam 700 km przetrwał 13 miesiecy widywalismy sie różnie co 2, 3 miesiace czasem na tydzien czasem nawet na miesiac niestety rozstalismy sie niedawno bo stwierdzilismy ze to nie ma sensu bo przez długi okres czasu nie mielibyśmy szansy sie spotkac
- Dołączył: 2007-11-02
- Miasto: Warszawa
- Liczba postów: 633
15 września 2010, 20:34
sprobuj :) ja jestem w zwiazku na odleglosc juz poltora roku, widujemy sie raz na miesiac, jak wyjezdzalam na studia niewiele sie znalismy ale zaryzykowalam. i nie zaluje, za rok sie do mnie przeprowadza i tylko na to czekam :)
powodzenia :)
- Dołączył: 2008-08-23
- Miasto: Wonderland
- Liczba postów: 2079
15 września 2010, 21:12
Ja od 1,5roku jestem w związku na odległość i jestem szczęśliwa. Widzimy się co 2tygodnie mniej więcej.
Spróbuj :)
15 września 2010, 21:27
a my sie poznaliśmy w liceum...5 lat na odległość , później 2 lata w jednym mieście, teraz znowu rok na odległość...to nie jest łatwy związek...ale mamy za sobą 7 lat , w styczniu sie zaręczyliśmy...i kocham go nad życie :D
- Dołączył: 2008-01-22
- Miasto: Koniec Świata
- Liczba postów: 20181
15 września 2010, 21:34
Pisałam już o tym, bo byly podobne wątki.
Działo się to w czasach kiedy nie było internetu, komórek też nie, rozmowy międzymiastowe zamawiało się na poczcie i czekalo kilka godzin na połączenie. Ja w Krakowie, on w Olsztynie. Ślub po 2 latach dojeżdżania i listów (pięknych zresztą).Po ślubie ja na Śląsku, on j.w. 2 lata po ślubie dziecko (na Śląsku), on w Warszawie. Potem już prawie razem ( w każdym razie wspólnie zameldowani). Kolejne 3 lata, kolejne dziecko. Ja z dziećmi w Warszawie, on w Elblągu. I znowu 3 lata tylko urlopy i weekendy rodzinne.
Mieliśmy właśnie 21 rocznicę ślubu. Ile z tego spędziliśmy razem? Nie wiem. Połowę, trzy czwarte? Naprawdę, odleglość jest do pokonania. Pół roku temu wrócil po kolejnym półrocznym wyjeździe. Teraz to są czasy! Komórki, gg, skype... Właściwie świat jest maleńki!
- Dołączył: 2010-01-21
- Miasto: Wrocław
- Liczba postów: 163
15 września 2010, 23:08
Ja też byłam w takim związku..Ja mieszkałam w małopolsce o mój chłopak studiował we Wrocławiu. Wytrzymaliśmy tak dwa lata..w końcu ja po skończeniu LO wyjechałam do niego do Wrocławia. Jednak zamieszkaliśy osobno. Było cięzko jak bylismy osobno, ale całe wieczory na skypie, tak zasypialiśmy i tak się budziliśy. Widywaliśmy raz w miesiącu na weekend, mój chłopak studiował na PWr więc tam cięzko o wolne i nawał nauki. Jednak miło wspominam ten czas rozłąki, te motyle w brzuchu jak on miał przyjechać, albo ja jechałam do Wrocka.. Rozstaliśmy się już jakis czas temu i oboje uważamy że lepiej nam było tak "osobno".. Więc nie ma na to reguły :)
- Dołączył: 2010-02-24
- Miasto: Mississauga
- Liczba postów: 260
16 września 2010, 01:54
ja to byłam w związku na odległość 7000 czy tam 8000 km...
a dokładniej to tak, że byłam z chłopakiem 3,5 miesiąca, później wyjechałam do Kanady i po równych 6 miesiącach on przyjechał do mnie.. także te sześć miesięcy to była masakra, tyle chwil zwątpienia i w ogóle... ale jakoś dotrwaliśmy i jesteśmy ze sobą już ponad rok (w październiku bdzie 15 mies) :)
16 września 2010, 09:06
Najlepiej wrzucić na luz, ale dokładnie obserwować swój związek. Da się - to pewne. Ale nie jest to sytuacja łatwa i wymaga zaangażowania.