- Dołączył: 2011-07-12
- Miasto: Częstochowa
- Liczba postów: 3944
3 marca 2012, 17:40
Czy jest tutaj ktoś, kto po jakiejś małej porażce, potknięciu oczywiście dietowym nie może się spowrotem podnieść bo motywacja gdzieś wysiadła, i chciałby się nawzajem wesprzeć?
- Dołączył: 2011-07-12
- Miasto: Częstochowa
- Liczba postów: 3944
10 marca 2012, 18:46
Wybaczcie kobiety za moją nieobecność, ale to ostatni dzwonek i zajmuję się nauką do matury - wpadłam w rytm i swoją drogą cieszę się, bo w końcu czuję, że się naprawdę uczę.
Super, że więcej chce z Nami pisać i dzielić się postępami, cieszy mnie to bardzo!
Piszcie kiedy tylko możecie!
Ja już dwa dni ładnie jem, dziś robiłam ćwiczenia na pupę ale jakoś ciężko mi wrócić do hula hopu. Ale mimo to zobaczyłam dziś na wadze.. 53,9! Co z tego, że 0,9 ale jest 53! Bardzo mnie to ucieszyło! :)
A jak Wam idzie? ;**
Edytowany przez marta1501 10 marca 2012, 18:51
- Dołączył: 2012-02-23
- Miasto: Warszawa
- Liczba postów: 360
10 marca 2012, 20:38
Cześć Marta. Już myślałam, że się wymiksowałaś z przez siebie założonej
grupy:). Gratuluję silnej woli. Mi też jakoś idzie, chociaż w dzień
kobiet trochę zawaliłam. Winko, kolacyjka jak dla słonia. No trudno,było minęło. Za to codziennie ćwiczę. A co u Was dziewczyny? Odzywajcie się!
- Dołączył: 2011-07-12
- Miasto: Częstochowa
- Liczba postów: 3944
11 marca 2012, 11:43
Nie, coś Ty :) Po prostu nie miałam czasu. :*
Ja w dzień kobiet też poszalałam, także nie martw się ;-)
Ja sie jakos nie mogę zmusić do tych ćwiczeń oprócz pupy więc zazdroszczę silnej woli.
Czekam na kwiecień i powrót do biegania.
A dziś miałam się widzieć z chłopakiem ale fatalnie się czuję i zostaję w łóżku.
A co u Was? Piszcie! ;**
- Dołączył: 2012-02-23
- Miasto: Warszawa
- Liczba postów: 360
11 marca 2012, 19:43
Ja nawet nie chcę komentować dzisiejszego dnia. Wielka, kompulsywna dupa
. Jak ja się nie utuczę przy tym odchudzaniu, to będzie cud.
- Dołączył: 2011-07-12
- Miasto: Częstochowa
- Liczba postów: 3944
11 marca 2012, 20:26
karolina! Ogarnij sie! Nie wolno Ci tak postępować!
- Dołączył: 2012-02-23
- Miasto: Warszawa
- Liczba postów: 360
12 marca 2012, 19:10
marta1501 napisał(a):
karolina! Ogarnij sie! Nie wolno Ci tak postępować!
Dzisiaj się już ogarnęłam :). Muszę się bardziej przyłożyć i podejść poważniej do tematu. Jak się porządnie wkręcę to jest ok. A Tobie jak idzie? (dieta, nauka). Rozchorowałaś się, czy to taka jednodniowa niedyspozycja. Dziewczyny nas chyba opuściły:(. Widocznie żadne z nas wsparcie.
- Dołączył: 2011-07-12
- Miasto: Częstochowa
- Liczba postów: 3944
13 marca 2012, 21:57
albo one miały jednodniowy zryw.
to nie była jednodniowa niedyspozycja, dostalam strasznie ostrej grypy jeitowej od wczoraj sie mecze, malo co jem, dzisiaj myslalm ze juz nie dam sobie rady.... masakra jakas.
ale ogolnie i bez tego idzie mi dobrze tylko nie cwicze no... czekam na kwiecien i bieganie :)
a Tobie? dzis bylo grzecznie?
- Dołączył: 2012-02-23
- Miasto: Warszawa
- Liczba postów: 360
14 marca 2012, 09:51
Oj, to nie zazdroszczę. Raz miałam grypę żołądkową i też myślałam, że zejdę. Wczoraj jako tako. Nie było żle, ale mogłoby być lepiej. Nie wiem, co mi się stało z tymi napadami obżarstwa, jeszcze 2-3 miesiące temu nie miałam tego problemu. Myślę, że duże znaczenie ma tu podłoże emocjonalne. Jak się wkurzę, albo jest mi żle, to wtedy mnie nachodzi. W formie kary, czy pocieszenia, nie wiem. Mi w ogóle jest trudno, bo od jakiegoś czasu głównie siedzę w domu i podjadam z nudów. Ale dam radę. A przynajmniej nie dopuszczę do tego, żeby przytyć.:) Przed Tobą będzie mi wstyd:).
- Dołączył: 2012-02-23
- Miasto: Warszawa
- Liczba postów: 360
15 marca 2012, 19:32
Cześć. Aż tak żle Z Tobą,czy się tak pilnie uczysz? Mam nadzieję,że nie wylądowałaś w szpitalu.:( Ja się chcę tylko pochwalić, że dobrze mi idzie. Trochę się opierdzielam z ćwiczeniami, ale za to bardzo dużo chodzę po mieście. Specjalnie zrezygnowałam ze środków lokomocji. Dobre i to:).Trzymaj się i daj znać co u Ciebie.
- Dołączył: 2012-02-23
- Miasto: Warszawa
- Liczba postów: 360
17 marca 2012, 22:40
Co z Tobą? Już się martwię. A może już wyzdrowiałaś i najzwyczajniej w świecie balujesz?
Ja dziś robiłam urodziny syna, więc nażarłam się jak świnia, ale trudno, wiedziałam, że tak się skończy. Od jutra "dzień, jak co dzień"
. Czekam na wiadomości od Ciebie.