Temat: śmieszne słowa:)

Akurat zerknęłam na nowopowstały temat "błędy" i nasunął mi się zupełnie inny:)

 

Chodzi mi o śmieszne, dziwne słowa:) np.:

 

Mój narzeczony ostatnio... kładliśmy się spać, a on do mnie NIE PĄCHAJ (nie wiem czy tak się to pisze):) oczy zrobiłam:)

 

nie pąchaj -nie oddychaj tak głośno - słyszałyście kiedyś takie słowo?:)

queer napisał(a):

Haha, nie słyszałam! Faktycznie śmieszne :) Mnie zastanawia, jak to jest, że kiedy powtarzam jakikolwiek wyraz w kółko, przestaję czuć jego sens i zaczyna mnie niemiłosiernie śmieszyć :)A co do tematu, mnie śmieszy wyraz "pluszak", choć wiem, że jest zwyczajny i wiele osób go używa

Dokładnie tak samo mam. :) I to już od wczesnego dzieciństwa. Ciągle się zastanawiam jak ludzie wymyślili niektóre słowa. I właśnie znajduję jakieś najzwyklejsze słowo, którego każdy (w tym ja) używa na co dzień i zaczynam je sobie wypowiadać w myślach, ale nie myśląc jednocześnie o jego znaczeniu... wtedy każde słowo wydaje się takie dziwne i śmieszne. :P
Jak byłem mały na musztarde mówiłem sztamejza
Pasek wagi
moja matematyczka w liceum zawsze mówiła "móżdżymy laski i laskowie"
ja też tak mam że niektóre słowa mnie śmieszą jak się je powtarza w kółko ;D
albo właśnie jak się skupię na znaczeniu - na przykład beznadziejnie. A to jak nie jest beznadziejnie to jest nadziejnie

Ja na "kalosze" mówiłam "kaszle"
"ale mufy na fisucie" - to moje sławne słowa - ale muchy na suficie:)
- lew mi kreci zamiast krew mi leci :)
dobry temat, prawie się posikałam ze śmiechu czytając NIE PĄCHAJ
Mnie smieszy gwara slaska czasami. Np : wyciep to na hasiok, kaj moje zoki, tyś blank ociuloł

Pasek wagi
fajny temat;d w sumie ze zmęczenia poprzkręcałam wyrazy i zamiast powiedzieć "majtki mnie gwałcą" (niewygodne jakoś były;p) to wyszło gwałtki mnie małcą;p bez sensu, ale do tej pory mamy z M ubaw;d
Pasek wagi
"Nie pąchaj" znam, słyszałam, ale nie mile mi się kojarzy, bo raczej z brzydkim zapachem, np. używany jest u mnie (Lublin) głównie po dobrej alkoholizacji :p
queer - ja mam tak samo. Powtarzam jakieś słowo w myślach i nagle traci sens, nie tyle mnie śmieszy, co dziwi, jak tak można było nazwać daną rzecz ( gdzie normalnie mnie nie dziwi), ale mało tego, po czasie zastanawiam się, czy aby na bank brzmi tak jak ja to wymawiam :p

"Plędzą mnie swecy", to chyba najlepsze, ale bywają lepsiejsze :p
U mnie na brata mówi się brejdak, na siostrę brejdaczka.  w lublinie dzieci wychodza na dwór, a nie na pole. Śmieszy mnie kiedy ktoś mówi, że zaraz idzie na pole, bo od razu kojarzy mi się ze zbiorem ziemniaków i oraniem  (bez urazy!!!!)
Na truskawki mówimy po mojej siostrze -  lewelki - i kocham to określenie :)
Moja córa mówi ze coś jest z góry i z dola :)
Śmieszą mnie słowa zawierające w sobie konkretne nazwy jak - rajstopy, no raj, że hej hehe, ręcznik, czyli nie do nóg, sytuacja podbramkowa, zasłona etc :p
Eh dużo tego, bo my lubimy  też mówić skrótami :)
Pozdrawiam :)



Pasek wagi

© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.