Po pracy udało mi się w końcu zawitać na basen. W 30 minut zrobiłam 20 długości basenu później poszłam na 10 minut na bąbelki by wymasować mięśnie i do domku :)
W między czasie moje Kochanie poinformowało mnie, że wieczorem zabiera mnie do naszej ulubionej knajpki (zarezerwował dla nas stolik) - było miło Kocham mojego Męża :)
menu:
5:45 Ś: parówka gruba, kromka chleba słonecznikowego, 1/2 łyżeczki musztardy stołowej, 1/2 łyżeczki keczupu + kawa inka z błonnikiem i mlekiem oraz 1 łyżeczką cukru
9:30 2Ś: sałatka z 3 liści salaty lodowej, 1/2 pomidora, kawałka zielonego ogórka, serem feta i sosem czosnkowym na bazie jogurtu bałkańskiego
13:30 O: kawałek domowej pizzy (1/4 małej blachy do pieczenia) z pieczarkami, szynką z kurczaka, cebulą, papryką konserwową i odrobiną sera + dużo bazylii i oregano
16:00 P: 1 ciasteczko belvita z czekoladą i orzechami
20:30 K: sałatka cob (mix sałat, ogórek zielony, pomidorki koktajlowe, kukurydza, kiełki, kawałki grillowanego kurczaka, 3 plastry pieczonego boczku - taki pozawijany, ser pleśniowy) do tego sos musztardowo-miodowy, 2 małe kromeczki pieczywa czosnkowego + duży dzbanek herbaty z cytryną
Napoje:
w pracy w między czasie wypiłam 1,2 l wody mineralnej.
jogifanka
15 lutego 2013, 22:08Mniam, mniam, mniam to Twoje menu :-) Tego baseniku zazdroszczę i wytrwałości.