Dziś, pierwszy raz od sierpnia zeszłego roku, byłam na siłowni!
Tak ogromnie za tym tęskniłam, za tymi wszystkimi sprzętami, które dają mi wycisk.
Dziś, jako że dawno nie ćwiczyłam, zrobiłam sobie tylko jednogodzinną sesję.
A więc:
- 6km na rowerku
- tylko kilometr biegu na bieżni, ale w biegach to ja za dobra nie jestem :)
- 3 serie po 15 razy ćwiczeń na brzuch
- 3 serie po 25 ćwiczeń na wew partię ud
- ćwiczenia na uda
- stepper- 130 stepów (rozgrzewka, dlatego mało :))
- coś a'la twister na talię
- 10 minut orbiterek ( czas mnie gonił)
Jestem z tego dumna! Ćwiczenia sprawiały mi sporo frajdy! A jakie niesamowite uczucie- jakbym mogła wszystko! Nic nie jest w stanie odebrać mi tej euforii!
Dopiero 6 dzień diety, a ja już czuje się wspaniale! :)
Dziś wieczorem może pokręcę jeszcze hula hoop i zrobię brzuszki. Zamierzam odpowiednio dozować ćwiczenia.
Ach tak. Miał być plan ćwiczeń mój i kwiatuszka (kwiatuszeekk)
Póki co musimy go jeszcze obgadać :)
Co dziś zjadłam?
Do tej pory niewiele, ale głodna nie jestem.
Śniadanie: Activia wiśniowa, pół bułki kajzerki
Po siłowni: 3 kiwi, pomarańcza
Obiad: Miseczka rosołu z makaronem
Może teraz o 18 zjem sobie jeszcze jakąś kanapkę bo chyba do tej pory było tego jedzenia za mało :)
Kupiłam sobie dziś nowy stanik sportowy i mam ochotę jak najszybciej go wypróbować :D
A na koniec piękne brzusia, tyłeczki, nóżki i cała reszta! :)
slimISbeauty
18 lutego 2013, 19:41co ja bym dała żeby iść na siłownie :) ale niestety nie mam takiej możliwości :( zazdroszczę :*
zosia27samosia
18 lutego 2013, 18:06Super, trzymaj tak dalej:)