Czesc wszystskim!
Zupełnie ostatnio brakuje mi czasu na napisanie kilku zdań:/ Dobrze,ze czytam Was w miere regularnie:) U mnie jak w opisie-jutro bedzie 2 lata jak zarejestrowałam sie na "V"!Myślalam wtedy ,ze pojdzie szybko i zgubie kilogramy;D Cos zgubiłam,przemiana najwieksza dokonała sie w głowie-w sposobie postrzegania siebie.Zmieniłam tez podejscie do osob odchudzajacych sie,do otyłych.Wiem ile to kosztuje.Ile sie zyskuje tracąc i ile się traci zyskujac (mowa o kilogramach:P).Ja na poczatku wazyłam prawie 70kg.Teraz jest różnie.w zeszłym roku przez chwile bylo nawet ok 60kg.Aktualnie przybieram i trace 2-3kg.Pomimo,ze nadal chialabym sie pozbyc kilku kilogramów-moje cialo wyglada o wiele wiele lepiej niz dawniej.Nie ma co płakac i sie zastanawiac co robic by schudnac.Trzeba pomyslec o tym,co robic by cieszyc sie z najmniejszych efektow.Z kazdej wygranej bitwy,bo to one nas zblizaja do wygranej wojny.Nawet jesli nie osiagniemy celu,to robiac rachunek sumienia uzmysłowimy sobie jak daleko doszyśmy!O to moja filozofia na kolejny rok ,a moze nawet życie:)
Pozdrawiam Was serdecznie i zycze Wam dobrych myśli!
i na koniec moje kwiatuszki:)
dona.perfecta
31 maja 2014, 02:52Trzeba się cieszyć z najmniejszych efektów! To prawda! Zamiast głupiego myślenia: "Co z tego, że schudłam 1 kg skoro muszę schudnąć 30..." - To, że jedna trzydziesta już za nami. I to jedyne twórcze rozwiązanie - jedzenie "słonia po kawałeczku" jak to się mówi wśród zwolenników pozytywnego myślenia, couchingu i rozwoju osobistego. :)
SeptemberE
29 maja 2014, 10:30Święte słowa:) ważne, że się działa!!
OnceAgain
12 maja 2014, 10:09Kochana najlepszego z okazji rocznicy :)