Na siebie i na wszystko do wokół!! Ugotowaliśmy galaretę z indyka i wieprzowiny. Sama chciałam wiem ale oczywiście po 18 tygodniach moja silna wola poszła w zapomnienie i zastąpiłam dziś tą galaretą trzy inne posiłki. Nawet nie chodzi o to, że kaloryczna czy że było jej bardzo dużo ale od takich małych grzeszków się zaczyna. Później przecież jak już zjadłam to t właściwie dzień stracony to zjem jeszcze to i od jutra się poprawie! Każda moja dieta się kończyła przy wadze 100kg. W miarę zadowolona, w miarę wyglądająca no i oczywiście dawaj w drugą stronę!
Tak się na siebie wkurwiłam, że wjechałam godzinę na orbicie. Dałam sobie w kość nie powiem choć czuję się dobrze a dopiero co skończyłam. No ale oczywiście moja matula, że tak nie można, że to nie zdrowe, że takie przemęczenie to szok dla organizmu, że przecież od ciężkiego zmęczenia ona ma powiększoną komorę serca! No ja pitolę!! i tak źle i tak niedobrze!!
Gdyby ona zobaczyła co ja na siłowni z trenerem wyprawiam to by padła chyba... ech... brak słów tylko dolina
moniq1989
17 listopada 2015, 20:52Ech, trzymaj się kochana i nie denerwuj się. Złość piękności szkodzi ;)
catali87
16 listopada 2015, 11:53Ojj mama chciała dobrze. Trzeba docenic, ale robić swoje! Dobrze, ze wskoczylas na machinę, trzeba walczyc dalej :) Dla mnie 100 kg to tez taka maiczna liczba, przy ktorej zawsze od razu jakos wszystko sie psuło.
megiagnes
15 listopada 2015, 21:39Też lubię i nawet dzisiaj na śniadanie jadłam,jutro pewnie też będzie.I pociesz się że ja mam z golony he he,ale co tam.Powodzenia w dalszej walce ;)
Psotna171
15 listopada 2015, 20:59Każemu zdarzają się słabsze dni... momenty.... tygodnie ;) Grunt to wrócić na wlaściwy tor i za długo nie mieć wyrzutów sumienia... Będzie dobrze! 3mam kciuki! :)