Myślałam że dzisiejszy dzień będzie tak samo pozytywny jak cały tydzień .Słonko dzisiaj świeci ,waga pomalutku spada z uroków wolnego korzystam .Po śniadaniu i wypitej kawce adidasy na nogi i w drogę .
Trening zaliczony ,kąpiel wzięta i na zakupy do sklepu .Wszystko grało do momentu jak nie stanęłam przy kasie na stanowisku monopolowym .Już wczoraj dzwonek w głowie mi się odezwał jutro piątek wódkę trzeba kupić ale skoro go zignorowałam myślałam że wszystko będzie ok .Jednak ok nie jest .Pani zakupy mi kasuje a ja jak w hipnozie przed ścianą płaczu gapie się na butelki .
Momentalnie w głowie się trybiki włączyły i Pani mistrzyni kalkulacji zaczyna kalkulować .Jak kupie butelkę będzie mało ,kupie dwie to w niedziele i tak zostanę bez alkoholu -ale się przecież odchudzasz -to nic dwa drinki to śniadanie ,jak wypije butelkę to najwyżej obiadu nie zjem albo dwa razy na trening pójdę .Jedna kanapka to tyle wódki a kotlet to tyle .Po prostu masakra .
W ogólnym rozrachunku wódki nie kupiłam , jednak po powrocie do domu jak usiadłam i zaczęłam o całej sytuacji myśleć bez ekscytacji -prawie się popłakałam-do jakiego stanu się doprowadziłam .Pojęcia nie mam jak sobie problem rozwiązać silna wola to za mało .
Jedyne co mi przyszło do głowy - wygrzebałam z szafy moje stare spodnie , jak je nosiłam to nie tykałam alkoholu tylko sport uprawiałam .
Jedne nosze ,drugie nosiłam .
Po prostu brakuje mi słów żeby wyrazić jak się czuje ,mam tylko nadzieję że to moje odbicie to nie było samo dno i dam radę
TRZYMAJCIE ZA MNIE KCIUKI TAK JAK JA TRZYMAM ZA WAS
karlsdatter
11 maja 2019, 07:24Co innego zjeść za dużo, a co innego wliczać drinki na śniadanie i martwić, że nie wystarczy na niedzielę. Poszukaj pomocy.
MARCELAAAA
10 maja 2019, 20:32Myślę że do tego problemu podejdę tak samo jak zawsze podchodziłam do odchudzania .Nigdy w życiu na żadnej diecie nie byłam a już raz ponad dwadzieścia kg schudłam .Nie mam zamiaru zwariować .Bardzo dziękuję za te kciuki :)
dorotamala02
10 maja 2019, 18:58Te spodnie mówią wszystko.Wszystkie jesteśmy od czegoś uzależnione i trzeba z tym walczyć ale myślę że Ty już tą walkę zaczęłaś i małymi krokami idziesz w dobrym kierunku.Przecież nie kupiłaś ! Opanowałaś się! Brawo!Trzymam mocno kciuki,uda się!
Laurka1980
10 maja 2019, 18:40Trzymam kciuki, ale nie odmawiaj sobie tak totalnie wszystkiego, bo zwariujesz....
Berchen
10 maja 2019, 18:21chyba nie wiem co napisac, mam podobnie z winem - weekend i wino wieczorem to jak jedno - chcialabym ten zwyczaj zlikwidowac i jest trudno. Bierzmy sie za siebie:) Spodnie mowia za siebie.