Chudzinki...najpierw ponarzekam a potem napiszę o mocnych postanowieniach...
Oficjalnie stwierdzam ze łatwiej odchudzać się w pojedynkę, już tłumaczę-jak mieszkałam u siebie i sama robiłam zakupy do domu i lodówki , dużo łatwiej było mi sie odchudzać. Może to tylko wymówki ale subiektywnie oceniając łatwiej było mi się pilnowac bo nie otaczałam się pokusami...a teraz no nie jest tak uroczo, a że mam dość słabą silna wolę to kiedy pojawia się jakieś pyszne danie zjadam go dwa razy więcej niż powinnam.... byle kłopoty i stresy zajadam słodyczami no nie jestem zbyt łatwym materiałem do odchudzania. Chyba zapisze się znowu na siłownię to będzie mnie motywować do ćwiczeń bo w domu różnie z tym bywa, zwłaszcza u teściów.
No ale tak jak pisałam wcześniej mam mocne postanowienie...
Motywacją jest to co usłyszałam od kolegów męża...ze mi tyłek urósł i jest teraz taki sexowny okrągły...no ja dziękuję za takie komplementy! Te które słyszałam 8 kg temu bardziej mi się podobały JESTEŚ ZA CHUDA, ZAJEBISTA LASKA SIĘ Z CIEBIE ZROBIŁA-to wypłynęło z ust młodych dwudziesto-kilku letnich chłopców więc trzeba im te wulgaryzmy wybaczyć;) Dzisiaj czwartek , pierwszy dzień prawdziwych ćwiczeń bo wczoraj to tylko kwadrans popedałowałam na rozruszanie zastanych kości;) Waga startowa była przerażająca 54,5 kg to już nie przelewki... Dzisiaj już 53,8 kg Mąż twierdzi że 50 kg mi wystarczy ze nie musze chudnąć do 45. Ale chcę udowodnić sobie i Wam że potrafię i znowu będę ważyła tyle co w dniu ślubu czyli 46 kg:)
Całuję i ściskam i lecę się zbierać do pracy:))
Buziaki:*
Oficjalnie stwierdzam ze łatwiej odchudzać się w pojedynkę, już tłumaczę-jak mieszkałam u siebie i sama robiłam zakupy do domu i lodówki , dużo łatwiej było mi sie odchudzać. Może to tylko wymówki ale subiektywnie oceniając łatwiej było mi się pilnowac bo nie otaczałam się pokusami...a teraz no nie jest tak uroczo, a że mam dość słabą silna wolę to kiedy pojawia się jakieś pyszne danie zjadam go dwa razy więcej niż powinnam.... byle kłopoty i stresy zajadam słodyczami no nie jestem zbyt łatwym materiałem do odchudzania. Chyba zapisze się znowu na siłownię to będzie mnie motywować do ćwiczeń bo w domu różnie z tym bywa, zwłaszcza u teściów.
No ale tak jak pisałam wcześniej mam mocne postanowienie...
Motywacją jest to co usłyszałam od kolegów męża...ze mi tyłek urósł i jest teraz taki sexowny okrągły...no ja dziękuję za takie komplementy! Te które słyszałam 8 kg temu bardziej mi się podobały JESTEŚ ZA CHUDA, ZAJEBISTA LASKA SIĘ Z CIEBIE ZROBIŁA-to wypłynęło z ust młodych dwudziesto-kilku letnich chłopców więc trzeba im te wulgaryzmy wybaczyć;) Dzisiaj czwartek , pierwszy dzień prawdziwych ćwiczeń bo wczoraj to tylko kwadrans popedałowałam na rozruszanie zastanych kości;) Waga startowa była przerażająca 54,5 kg to już nie przelewki... Dzisiaj już 53,8 kg Mąż twierdzi że 50 kg mi wystarczy ze nie musze chudnąć do 45. Ale chcę udowodnić sobie i Wam że potrafię i znowu będę ważyła tyle co w dniu ślubu czyli 46 kg:)
Całuję i ściskam i lecę się zbierać do pracy:))
Buziaki:*
pauvrette
1 września 2013, 10:45Kochana, to wszystko jest bardzo skomplikowane, Twój kochany by Ci nie pozwolił i podejrzewam, że sama byś się źle czuła, że idziesz. U mnie to wszystko jest takie skomplikowane i komplikuje się z każdym dniem coraz bardziej, M. pokazuje twarz, której nie znałam, faktem jest, że znamy się niezbyt długo bo 3 miesiące a on po prostu nie wykazuje najmniejszego zainteresowania mną, jakby mu nie zależało albo jakby myślał, że już mnie ma i koniec. A to nie tak, ja czuję się samotna a on potrafi się nie odzywać 2 dni, nie mówiąc o tym, że widzieliśmy się dwa tygodnie temu a dzisiaj będę w Krakowie to on nie da rady przyjechać bo się uczy... (15 minut drogi ma od siebie). A wczoraj był na imprezie... Tak nie zachowuje się facet któremu zależy... Tak zachowuje się ktoś, kto albo wie, że znaczy dla dziewczyny wszystko i nie ma opcji żeby go zostawiła albo po prostu któremu przestało zależeć i popadł w monotonię. W domu mówią, żebym nie czuła się zobowiązana wobec niego, skoro on wyprawia takie i milion innych rzeczy to czemu ja nie mogę korzystać z życia... Ciężko mi jest, rodzice mi mówią, że nie mam szczęścia do mężczyzn i ciągle trafiam na nieodpowiednich... No i oczywiście od początku nie są zadowoleni z naszego związku...
MyWorldAndMe
30 sierpnia 2013, 23:52ojj to strasznie fajnie mi to czytać!ogólnie basen basen i jeszcze raz basen!średnio trzy razy w tygodniu;))a potem jeden lub dwa razy w tygodniu inny trening typu bieganie, rowerek albo filmiki youtubowe, ale kluczowe to basen:)
MyWorldAndMe
30 sierpnia 2013, 20:59mówisz poważnie Bejb,że się zmieniły nogi?bo ja w sumie sama nie wiem, wydaje mi się,że lekko się wysmukliły,ale wiadomo,że jeszcze pracować nad nimi bardzo mocno chcę,ale jeśli mówisz poważnie to nawet nie wiesz jak się cieszę!:):*
maambaa
30 sierpnia 2013, 09:26też wolę komplementy "jesteś za chuda" niż o seksownych zaokrągleniach ;p też mam problem z silną wolą, a niestety u mnie w domu czekolada i ciasta domowe są na porządku dziennym;/
krcw
29 sierpnia 2013, 22:57dzięki :* a co do Ciebie no to właśnie Ty masz taką kobiecą figurę, że czy ważysz 54 czy 46 kg wyglądasz fajnie i seksownie:D:D ale walcz o swoje marzenia:D co do jedzenia to ja przeważnie nie mam z tym problemu - czasem robię mężowi frytki i tylko sobie wącham albo ukradnę mu jedną:D a tak to on też nie je jakichś niezdrowych ale pysznych rzeczy:) jedynie co to czasem je późno a ja już wtedy nie chcę jeść na noc...ale np. pizze ostatnio robiłam zdrową i sporo jej zjadłam a na wadze i tak spadło :) pizza była na razowym cieście z mozzarellą i chudą szynką z indyka i warzywami:) myślę że nie była zbyt tucząca bo poza serem i mąką to nic takiego strasznego w niej nie było:D tłuszczu np, bardzo mało:D
karolcia191993
29 sierpnia 2013, 22:08ja tez mam sklonnosc do zajadania stresow, niestety. :/ na pewno Ci sie uda, z taką motywacją, na pewno :))
RedTea
29 sierpnia 2013, 19:31powodzenia! :)
pauvrette
29 sierpnia 2013, 13:35Trzymam kciuki, żeby się udało! Do dzieła! :*
Keera
29 sierpnia 2013, 13:24Jak dla mnie jesteś piekną kobietą bez względu na wagę:) Podziwiam wytrwalosc:)
MyWorldAndMe
29 sierpnia 2013, 13:09Dziubasku wierzę,że Ci się uda!wiem,że to banalne,ale już raz tego dokonałaś więc nie widzę przeszkód abyś dokonała tego kolejny raz!ja mieszkam z rodzicami i rodzeństwem i jestem nastawiona na tego typu pokusy codziennie od rana do wieczora(szczególnie!) to może nie postrzegam tego jak Ty napisałaś:)na pewno wypracujesz znów swój system i udowodnisz,że schudniesz!nie tylko innym ale sobie przede wszystkim!trzym się Maleńka!:*
ewelinkaa87
29 sierpnia 2013, 12:42Jej... mam tak samo... jem dwa razy tyle ile powinnam... i co tu zrobić:(:( ja chcę ważyć 53 kg... także 4 kg muszę jakoś zgubić tylko pytanie jak... jak motywacji brak ale mam nadzieję, że Tobie się uda:)
MajowaStokrotka
29 sierpnia 2013, 12:39Mam ten sam problem...Większa rodzina=więcej pokus i okazji do jedzenia.A ja zaczynam starcie od jutra...Idę do dietetyczki:)
Tysiia
29 sierpnia 2013, 12:00Jak sama masz kontrolę nad tym co w lodówce to jest zawsze lepiej :d wiem o czym mówisz Kiziu, bo mnie Teściowa też zawsze faszeruje dodatkowo hehe a zjedz jeszcze troszeczkę, a dole sobie...i ciężko sobie odmówić! ;) trzymam kciuki
Blama
29 sierpnia 2013, 11:55to mówisz zabieramy się ostro do pracy... OK! razem zawsze raźniej :)) P.s ja też mam słabą silną wolę ... ;)
AtomowaKluska
29 sierpnia 2013, 11:54trzymam kciuki! na pewno dasz radę, bo jak nie ty to kto?
Moniczka23
29 sierpnia 2013, 11:52TRZYMAM KCIUKI