Hej hej hej!
Co tu dużo mówić, detoks mi nie wyszedł. Pierwsze 2 podejścia "zapomniałam", że nie mogę pić herbaty i kawy, mimo, że cały dzień jadłam tylko kaszę z warzywami, oświeciło mnie wieczorem. Wyobraźcie sobie moją złość xD Do tego w weekend doszła impreza urodzinowa i dałam się namówić na picie drinków.
Wiem, wiem, głupie wymówki, ALE i tak mam baaardzo dobry humor( od ponad tygodnia). Intensywnie ćwiczę i nie jem słodyczy ani fast foodów i czuję się coraz lepiej (zwłaszcza psychicznie). Całe szczęście absolutnie nie jestem fanką wielkanocnych potraw, więc nic tuczącego nie powinno mnie skusić.
Właśnie wróciłam z aerobiku, a konkretnie z bardzo intensywnych zajęć i jestem z siebie taka dumna! W ogóle to był bardzo udany dzień - im więcej różnych zajęć, tym mniej czasu na stres i smutki, i objadanie się słodyczami. Dawno nie byłam tak spokojna :)
Obiecuję wrócić do tego detoksu, naprawdę, nie poddam się. Trzymajcie kciuki ;) Ale najpierw wymyślę plan małych kroków. Kiedy wejdę w rytm to na pewno mi się uda. Chyba na razie skupię się na ćwiczeniach.
Na dzisiaj to tyle, jestem wykończona. Wskakuję pod prysznic i idę spać :D
Trzymajcie się mocno;*