to w sumie smieszne i smutne, jak sie do czegos przyzwyczajam: No wiec przyzwyczaiłam sie do podnoszenia humoru słodyczami czy podjadania w towarzystwie, a wczoraj okropnie byłam znudzona cwiczeniami godzinnymi. Fakt, ze truchtanie i cwiczenie w domu jest nudne, ale przecież wiedziałam logicznie, ze z kazdą chwilą jest lepiej i ze to dla mnie podwójnie korzystne - wlasnie, ze nie zamulam, i wlasnie, ze bede mniej tłusta baba...
Wiec w ramach ułatwiania sobie emocji włączyłam w czasie cwiczeń jakis filmik, średnio nadązałam, ale pomagało. potem przeczytałam ze lepiejzdrowiej słuchała sympatycznego trenera w trakcie wiec pomysłalam sobie - no wlasnie, nudno nam na cwiczeniach, nie umiemy odpoczywać w ten sposób.
No ale mam nadzieje ze zmienianie nawyków pomoze narazie ośli upór trzeba krzesać. Waga pokazuje pochwały, ale szczerze mówiac, nie wiem, co o tym sadzić. Oczywiscie, rozumiem teoretycznie, ze niewazne, ile waga pokazuje, wazne, czy schodzimy w dół, czy nie, sama to komus niedawno tłumaczyłam. (komus tłumaczyć - umiem). Ale wg jednej wagi starszej takiej mechanicznej czy jak to zwać, ważę 66,5 a wg tej na baterie 68, 5. Czujecie, jaka wielka różnica. próbowałam sie ważyć w sklepie, ale są w opakowaniu, wiec niewiele mozna rzec. Tak optycznie czuje sie na wiecej niz 66,5. juz nawet zgodnie z porada sprzedawcy wazylam cukier proszek do prania - obie pokazują to samo, czyli jakas drobna różnica zbiera sie przy większej wadze...
Karampuk
27 sierpnia 2015, 09:34a moze jakies cwiczenia na youtube, wtedy cwiczysz widząc jak ktos cwiczy
Florentinaa
28 sierpnia 2015, 06:07spróbuję, Rzeczywiscie miałam fazę kiedyś dobrą w ten sposób