Ja przezywam coś takiego od kilku dni i zapewne potrwa to aż do pięknej październikowej soboty w którą odbędą się moje połowinki. Niby powinnam się cieszy, ale jest jedno małe ale....
Osoby z mojej klasy, które wybierają się na połowinki idą z partnerem.Ja natomiast jak ta ostatnia kretynka mam iść sama. Wiem zaraz pojawią się komentarze, że jestem jakąś niezaradną sierotą, która nie ma nawet kolegi z którym mogła by iść i w sumie będzie to prawda. Nie zrzucę winy na swoje kilogramy, bo wiele osób z nadwagą cieszy się życiem i ma przyjaciół na których może liczyć, a ja no cóż....
Mogę pracować nas wadami swojego charakteru [ i staram się to robić ! ], ale i tak czują się jak wyrzutek.
Moje życie to naprawdę jedno wielkie pasmo niepowodzeń.
menu z dzisiaj:
1. 2 kromki ciemnego chleba ze słonecznikiem, twaróg, 1/2 małej papryki
2. miska zupy jarzynowej
3. activia truskawkowa [ 125 g]
4. 2 kromki chleba ze słonecznikiem, 3 plastry szynki wiśniowej, trochę sałatki [ papryka, ogórki, cebula]
ćwiczenia:
- 100 brzuszków
Musze się przyznać, że wczoraj jednak nie poćwiczyłam, ale obiecuje, że od dziś będę to robić systematycznie ! ; )
Anstice.
16 września 2013, 19:55Ja tak mam od zawsze. Ale to czy idziesz z chłopakiem czy sama nie zmienia faktu, że możesz się świetnie bawić :) Ja w sumie mam takie dylematy przed każdą większą imprezą. Ale jeszcze się nie zdarzyło żebym poszła i żałowała. A wcale nie jestem wybitnie towarzyska.
Moniska94
15 września 2013, 23:41A tam, nie ma co się przejmować, że sama pójdziesz. Ja kompletnie nie widzę w tym nic nadzwyczajnego ;P A czasem naprawdę lepiej iść sama i lepiej się bawić ;D Nie ma co się załamywać, trzeba myśleć pozytywnie, a na pewno ktoś się znajdzie! :)
endorfinkaa
15 września 2013, 23:30Oczywiście,że każdemu zdarzają się gorsze dni, nie myśl o tym na co nie masz wpływu, a wszystko samo się rozwiąże, przynajmniej jeden plus z pójściem samej na imprezę się wiąże-nie będziesz musiała się martwić czy osoba towarzysząca się dobrze bawi i czy nie zrobi Ci przypału po pijaku :-)Głowa do góry :-)
aleksanderka1992
15 września 2013, 23:23Malutko tego jedzonka. Ja nie byłam na swoich połowinkach, ani na studniówce. U mnie dużo osób było bez partnerów. Pewnie też bym poszła sama, ale nie cierpię imprez:D Wiem, jak to jest bez znajomych, przyjaciół. To przykre...:( Powodzenia w diecie;)
MissShepard
15 września 2013, 23:23uszy do gory! ja bylam sama na polowinkach i super sie bawilam - lepiej niz moje przyjaciolki, pilnujace marudnych i chlejacych chlopakow ;p ale glupkowatych komentarzy od dowartościowujących się pasztetów było sporo... "a co ty, sama przyszlas" "naprawde nie mialas z kim"? :P jakby co to odpowiedz im- "lepiej samemu niz z byle kim ";p
yoloxx
15 września 2013, 23:12nie mów tak o sobie.. może właśnie półmetek to czas, żeby kogoś poznać na imprezie. idź sama, zaprzyjaźnij się lepiej z ludźmi z klasy, ich partnerami, może znajdzie się wśród nich materiał na przyjeciala/przyjaciółkę? powodzenia:)
Olaa92
15 września 2013, 23:11Kochana jeśli sama nie będziesz siebie szanowała i o siebie walczyła nikt tego za Ciebie nie zrobi:) Zacznij sama siebie szanować, chwalić, doceniać, a inni tez zaczną to robić :)) Często ludzie widzą nas tak jak my sami siebie odbieramy:)):) Jak będziesz ćwiczyła nad swoja samoocena itd. będzie coraz lepiej :)):)