Dzień 6. Spadek od wczoraj -0,2kg. Cieszę się:)
Hasło na dziś: Dbam o siebie. Dzisiaj zaplanuję coś co zrobię tylko dla siebie. Coś, co mnie ucieszy i będzie dowodem, że lubię siebie.
Po krótkim namyśle postanowiłam wyprowadzić wieczorem samą siebie na spacer i zafundowac sobie karnet na godzinny pobyt w domowym spa. W programie: pillingi, maseczki, a na koniec masło do ciała o zapachu malin. O! Czuję,że moje ciało chce pić.
Z racji tego,że wczoraj długo pracowałam ( do 3ej w nocy), spałam dziś tyle, ile dusza zapragnie. Obudziło mnie wrzeszczące dziecko sąsiadów. Wybaczam mu jednak, taki wiek;)
Śniadanie ( posiłek o 13.25 mozna nazwać sniadaniem?): kawa z mlekiem, tost z dużej kromki chleba ziarnistego grubo posmarowany pastą z ciecierzycy, grejfrut, mandarynka i 2 małe herbatniki, Obiad: ciąg dalszy zupy- krem z marchewki, pora, pietruszki i ziemniaka, podwieczorek: jabłko, 2 mandarynki, kolacja: zupa- krem. No, wygląda nieźle. Drugie sniadanie omijam z racji obudzenia się w porze obiadu.
Miałam dzis ochotę na mix sałat i duszoną piers kurczaka, ale sklepy dzis pozamykane, a ja nie zakupiłam potrzebnych produktów. Nachodzi mnie jednak ocota na mięsko i muszę niebawem ją zmaterializować.
Jak juz kiedyś pisałam, jestem w trakcie czytania książki biograficznej o Marii Callas. ,,Boska Callas" bardzo długo zmagała się z nadwagą. W końcu dietetyk zaproponował jedno z 2 rozwiązań stosowanych przez gwiazdy w Hollywood w latach 60tych. Metoda 1 : szprycowanie sie kokainą.
Metoda 2, bardziej ,,naturalna" i modna :połknięcie jajeczek tasiemca. Okazuje się ,że tasiemce miały takie sławy jak:Rita Hayworth, Greta Garbo, Marilyn Monroe. W ciagu miesiaca Callas schudła 16kg. jej tasiemiec miał nawet imię:)Mówiła do niego Koko:) Do czego to kobiety potrafią posunąć się,żeby tylko szczuplej wyglądać...