Witajcie w tym drugim dniu wspaniałych świąt! :)
Mam nadzieję, że chociaż Wam mijają one w miłej atmosferze.
Moje skończyły się szybciej niż się zaczęły. Rodzinna kłótnia zepsuła wszystko. Już rano wstałam z jakimś dziwnym nastrojem, wszystko mnie denerwowało i totalnie nic mi się nie chciało. Chwila przy stole, pretensje rodziców, mój zły humor i wyszło jak wyszło.
Matka nie odzywa się do ojca, ojciec nie odzywa się do mnie, ja mam straszne wyrzuty sumienia. I z chęcią się zamienię na te Wasze, jedzeniowe ;) Bo jeden, jedyny plus sytuacji: zjadłam bardzo mało.
I tak Was czytałam, pisałyście o tych ciastach, tych wszystkich pokusach, o tym że czujecie się strasznie bo zjadłyście za dużo... trudno, stało się, wrócicie do diety! Cieszcie się z chwil spędzonych z rodziną bez niepotrzebnych kłótni i sprzeczek! To jest najważniejsze.
Ok. Już nie przynudzam, nie dołuję, nie użalam się. To nie w moim stylu. Optymistka ze mnie straszna.
Otóż to! W każdej sytuacji trzeba znaleźć jakieś plusy! ;)
Na koniec polecam Wam książkę, która niesamowicie mnie wciągnęła.
Dla miłośników kryminałów pozycja obowiązkowa! :)
I wykorzystajcie jak najlepiej ten ostatni świąteczny dzień!
W KOŃCU:
W KOŃCU:
CZAS NA:
chociaż nie namawiam do złego!! :D
slashin
1 kwietnia 2013, 11:48HA! Widzisz? plusy zawsze się znajdą ;D Szkoda, że tak w kłótni mijają Tobie święta, a na pewno rozejdzie się to wszystko po kościach. Dziękuje za miłe słowa w moim pamiętniku ;) Tobie również życzę powodzenia!!!!!!!!!!!!
Rosalin
1 kwietnia 2013, 11:19Książkę może kiedyś gdzieś wyhaczę (: Oj też zaliczyłam kłótnię, z matką, przed świętami, ale była cholernie bolesna. Usłyszałam: nie oglądaj zdjęć szczupłych dziewczyn, bo i tak nigdy taka nie będziesz. Nie powiem, zabolało cholernie, nikotyna nawet nie zdziałała cudów.. Ale jeszcze jej pokażę, a co! Nawet jeśli opierdalałam się ostatnio, to jeszcze pożałuje za swoje słowa! (;
Ewczaa
1 kwietnia 2013, 11:03pewnie nie stałoby się to, gdyby nie moje bardzo słabe wyniki badań, bolące kości i wgl. idę na badania niedługo, zobaczyć czy się polepszyły, a jak nie to idę do morfologa, nie wiem po co :o
katie.b
1 kwietnia 2013, 10:58Klotnia z rodzicami nie jest zbyt fajna ale jak juz sie pogodzicie to odrazu atmosfera sie poprawi, a jacy wszyscy beda dla siebie mili :)
Ewczaa
1 kwietnia 2013, 10:54po dwóch pierdolonych latach, kiedy miałam całą tabelkę kalorii w glowie na pamięć i o tych wszystkich pierdołach ciągle pamiętałam.. to chyba mi się teraz należy zapomnieć :))
Desperacka
1 kwietnia 2013, 10:42Ten tekst na tym obrazku faktycznie dobry ;p U mnie też na początku wyszło nie fajnie potem się polepszyło bo jednak szkoda Świąt na jakieś obrażanie ;D Dobrze, że z Ciebie taka optymistka mnie też by się to czasem przydało ;p pozdrawiam ;)
siwwaa
1 kwietnia 2013, 10:41Standardzik z rodzicami ;D albo ćwiczenia :D