Temat: W oczekiwaniu na MaLeŃsTwO ***

Witajcie kobietki:)
A wiec w związku z tym iż,powstała grupa zamknięta o temacie "Przyszłe mamuśki" i nie kazdy moze w niej uczestniczyc postanowiłam założyć nowy wątek w którym możemy od początku zacząć rozmowe oczywiście na temat upragnionych dzidziusiów :))) Wiele osób równiez jest nie zadowolonych ze nie moze dalej śledzić losów przyszłych mamusiek a wiec ma możliwosc ponownie to robic na tym wątku i oczywiscie równiez proszę o kulturę.Równiez mamuśki z grupy zamkniętej są tu mile widziane i prosimy o każdą waszą cenną rade czy pomoc.
A wiec zapraszam wszystkie chętne przyszłe mamuśki,które planują dzidzię,juz ją noszą w brzuszku,czy poprostu te które juz tulą swoje maleństwa w ramionach :)))
Jeśli chodzi o mnie to w ciązy jeszcze nie jestem ale mam nadzieje ze to juz na dniach nastąpi, z czego ogromnie ogromnie się ciesze :)))
A wiec zapraszam kochane do dyskusji :)))
ania a ja roku nie przeczytalam i myslalam ze ty w ciazy hehehe
.
.
Zytong zobacz tu   http://www.mamazone.pl/baza-interakcji-lekow.aspx 
Pasek wagi
Skafanderka - gratulacje i dobrze, że już lepiej
Dziękujemy serdecznie za gratulacje i życzenia:) My niestety właśnie polegliśmy na jednym froncie i Syn nasz lubieżnie w chwili obecnej ssie smoczek:| Mam nadzieje, że to nie wpłynie za bardzo na nasze karmienie - bo kosztowało nas ono dużo walki, łez i wysiłku.

Aneto, u mnie ciśnienie zaczęło wzrastać od piątku (12.11), w sobotę późnym wieczorem sięgnęło 170/110 i zdecydowaliśmy się jechać do szpitala. Tam spędziłam noc na bloku porodowym podpięta pod KTG, ciśnieniomierz i kroplówki z lekami na ciśnienie. Rano udało się ustabilizować je na poziomie 140/90 i z racji braku jakichkolwiek oznak porodu odesłano mnie na patologię. Tam w wynikach badań wyszedł duży białkomocz, zlecono mi zbiórkę moczu, stałą kontrolę KTG, pomiar ciśnienia co godzinę i zabroniono jeść i pić. Ciśnienie rosło dość gwałtownie i mimo leków nie dawało się go obniżyć, no i ok 19:30 znowu przekroczyło 170/110. Lekarz stwierdził, że nie mamy wyboru i trzeba zakończyć ciążę. Powiedział jednak, że on nie podejmie się indukcji porodu, bo przy stanie w jakim byłam (zero skurczów i ciśnienie które nie reaguje na leki) mogłoby to być niebezpieczne dla dziecka i dla mnie. I już 15 min później byłam na sali operacyjnej, a po kolejnych 15 minutach usłyszałam płacz naszego dziecka. Gdyby nie to - to dziś byłby termin porodu zgodny z USG;)

Pozdrawiam, dużo zdrówka życzę i szczęśliwego oczekiwania!!
Skafanderko dobrze ze wszystko się pomyślnie skończyłoa to ciśnienie to faktycznie miałaś tragicznie wielkie,a jak po porodzie-ustabilizowało Ci się już?Moja Julka też smoka zaczęła ciągać i to jeszcze w szpitalu.Same pielęgniarki mi to zaproponowały jak zobaczyły moje zmaltretowane piersi...Moje dziecko spokojne było tylko przy cycu z z cyca już niestety aż krew zaczynała lecieć,więc doszły do tego,że głodna nie jest tylko ma silny odruch ssania i żeby dać smokakarmiłam potem bez problemów.A gdzie  wkońcu rodziłaś?
.
Zytong to chyba taki czas - ja też przeziębiona i to konkretnie. Gardło zawalone, kaszel jak u gruźlika i już czuję bóle stawów i mięśni - aż Syn mi się przy piersi potrafi tak przestraszyć, że czkawka go łapie;P Jak na razie też leczę się paracetamolem, do tego tantum verde i herbata lipowa. Zdrówka życzę i oby nasze Maluchy nie pozarażały się od nas!

Aneczko z uwagi na tę patologię ciąży zdecydowaliśmy się jednak na Starynkiewicza, i powiem szczerze, że nie narzekam. A ciśnienie niestety nadal nieunormowane - biorę leki na nadciśnienie, taki najbezpieczniejsze, które nie wpływają na Dziecko i nie obciążają zbytnio nerek. Choć zauważyłam, że w domu mam zdecydowanie niższe niż w szpitalu:D Jednak co swoje śmieci, to swoje:D

Wczorajszy wieczór nie był najlepszy - Małego bolał brzuszek, uspokajał się tylko przy piersi, ale jak pojadł, to ból widocznie wracał i Syn znowu wył i prężył się niemiłosiernie. Na szczęście smoczek, suszarka do włosów, spokój Męża i masaże pomogły i teraz Franek już wesolutko śpi w łóżeczku i kwili tylko gdy jest taaak baaardzo głodny:D

A ja dziś rano byłam na kolejnych badaniach krwi - mam nadzieję, że wyniki będą lepsze i będę mogła zapomnieć o tym wszystkim. No i niestety kolejna zbiórka moczu... Aż śmiać mi się chce, że przez ostatnich 10 dni tylko przez 4 mogłam normalnie korzystać z toalety, a tak to słoje i słoje;P A w domu - wiadereczko;P Oby ta dzisiejsze była ostatnią!!

Pozdrowienia serdeczne dla wszystkich oczekujących Mamuś i tych już spełnionych!!


skafanderka przedstaw synka nam

© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.