Temat: Ćwiczenia na pośladki....

Chcę mieć porządne zakwasy na pośladkach! Polećcie mi jakieś ćwiczenia przez , które nie będę mogła siedzieć.

Miałam już zakwasy wszędzie tylko nie na pośladkach , a to znaczy , że moje mięśnie tam sobie odpoczywają , a nie powinny....

Jakieś propozycje?

Dołączam do Twojej prośby. 8min na pośladki wcale nie działa w moim przypadku.
Mnie po 8 min legs cos tam bolało...  ;]
pozycja jak do pompki i unoszenie wyprostowanej nogi
potem pozycja jak do pompki ale z oparciem nie na dłoniach a na przeramionach i to samo
potem powrót do pierwszej pozycji i unoszenie nogi zgiętej w kolanie
jak dasz radę, to jeszcze to samo z odwodzeniem nogi w bok

wszysytko na każdą nogę po 16

jak wytrzymasz bez zakwasów...
O ja... jak czytam po jakich ćwiczeniach macie zakwasy to dochodzę do wniosku, ze powinnam sobie poszukać forum dla kulturystów, a nie normalnych ludzi


Caramel89 napisał(a):

kolejny.tluscioch napisał(a):

O ja... jak czytam po jakich ćwiczeniach macie zakwasy to dochodzę do wniosku, ze powinnam sobie poszukać forum dla kulturystów, a nie normalnych ludzi
Niby po Tamilee dziwota, że są zakwasy...? o.O to chyba jakiś żart...


tak.. ta laska robi najnormalniejsze aerobiki w starym stylu... mało tego: robiłam to co ta laska na aerobikach a później dowalałam pośladki na siłowni z obciążeniem

te całe "8min czegoś tam" to bardzo skrócona wersja... praktycznie same podstawy


ze mną na aerobiki chodziły głownie kobiety w okolicach 30 lat, a nawet 45latki... żadna nie była wyczynowcem... chodziły normalnie na 3 zajęcia w tygodniu

o dziwo takie ćwiczyły najlepiej.... rozumiały jak ważna jest kondycja i wysportowane ciało... zaciskały zęby i po 1-2 miesiącach przestawało je boleć.. po pól roku ćwiczyły z obciążeniami na nogi... młodsze marudziły, że nie lubią być spocone i nie chcą mieć mięśni i szybko uciekały

to na prawdę nie jest nic wielkiego... raczej niewytrzymywanie "8min czegoś tam" jest powodem do wstydy, zaciśnięcia zębów i ćwiczenia jeszcze mocniej
Autorka jest na jakimś poziomie zaawansowania, bo miała zakwasu już wszędzie... a więc ćwiczy.
Zrobienie "8min coś tam" ciężko nazwać treningiem, bo to tylko kilka podstawowych ćwiczeń dla niezaawansowanych w ogóle.

Ćwiczenia aerobikowe żywcem z lat 80-tych są dobre, bo rozwijają wszechstronnie, statycznie i dynamicznie... ale to tylko poziom dla średnio zaawansowanych.... dla pań, które od 10-15lat nic nie robiły mogą być zabójcze...ale kiedy 15latki łechtają się na forum, że elementarz "8min coś tam" tak działa, że mają ciała niczym Madonna po kilku latach siłowni i taaaakie zakwasy, to jednak jest się czego wstydzić

A może ja żyłam jeszcze w innych czasach... może kiedyś młodzież była bardziej wysportowana i dopiero na studiach zaczynała hodować piwne brzuszki.... choć już za moich czasów modne były "niedysponowania" to jednak nikt nie załatwiał na lewo zwolnień z wfu...

tak czy siak... takie łechtanie się tym jak trudne są "8min coś tam" powoduje tylko równanie w dół... a przecież w rywalizacji sportowej (nawet na poziomie dywanowym) chodzi i to aby dążyć do lepszości a nie mierności


Ja ćwiczę z Tomilly Web... fakt, że pupa boli za pierwszym razem ale potem jak już przestanie to już nie boli... i jest spoko... dlatego często trzeba zmieniać treningi bo mięśnie się przyzwyczajają do obciążenia... zmienić tzn. ilość ćwiczeń bądź ilość powtórzeń bądź jakieś dodatkowe zrobić inne...

kolejny.tluscioch napisał(a):

Autorka jest na jakimś poziomie zaawansowania, bo miała zakwasu już wszędzie... a więc ćwiczy. Zrobienie "8min coś tam" ciężko nazwać treningiem, bo to tylko kilka podstawowych ćwiczeń dla niezaawansowanych w ogóle.Ćwiczenia aerobikowe żywcem z lat 80-tych są dobre, bo rozwijają wszechstronnie, statycznie i dynamicznie... ale to tylko poziom dla średnio zaawansowanych.... dla pań, które od 10-15lat nic nie robiły mogą być zabójcze...ale kiedy 15latki łechtają się na forum, że elementarz "8min coś tam" tak działa, że mają ciała niczym Madonna po kilku latach siłowni i taaaakie zakwasy, to jednak jest się czego wstydzićA może ja żyłam jeszcze w innych czasach... może kiedyś młodzież była bardziej wysportowana i dopiero na studiach zaczynała hodować piwne brzuszki.... choć już za moich czasów modne były "niedysponowania" to jednak nikt nie załatwiał na lewo zwolnień z wfu...tak czy siak... takie łechtanie się tym jak trudne są "8min coś tam" powoduje tylko równanie w dół... a przecież w rywalizacji sportowej (nawet na poziomie dywanowym) chodzi i to aby dążyć do lepszości a nie mierności


przepraszam,ale jak schudniesz do normalnej wagi to bedziesz mogla sie wymądrzać ,a teraz lepiej swoje mądrości zachowaj dla siebie... jesteś młodsza ode mnie a piszesz tak,jakbyś uważała się  za nie wiadomo jak doświadczoną życiowo...drażnia mnie takie osoby jak TY....

i sama ćwiczę też z obciążeniami...ale nie obce mi tamillee webb,które robię do tej pory i wcale nie uważam ,że są słabe....
Pasek wagi

© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.