Temat: wlosy- prostowanie

widze ze temat wlosow wlasnie aktualny, wiec tez zapytam.

Ze wzgledu na to ze - poprzez glupi blad stracilam kupe kasy postanowilam to odrobic ozczedzajac na fryzjerze (kazda wizyta u mnie to srednio 100 Euro) . Postawilam sobie cel - rok bez scinania (chyba ze bedzie strasznie to sie ugne). Pomysl wzial sie stad, ze w czasie corony i tak sa zamkniete, a jak otworza to tez nie jest to bezpieczne.  Czyli to taki moj challenge.

Wlosy mam pol dlugie, opieraja sie na ramionach, juz zrobilam sama farbe, wyszlo dobrze - a moje pytanie to jak czesto moge uzywac prostownicy zeby ich nie zniszczyc . 

Wlosy lekko kreca sie naturalnie i w tej dlugosci to lekki koszmar.  

Prostownica ceramiczna, uzywam produktow  John Frida - plyn ochronny przed wysokimi temperaturami, krem regenerujacy "jedwab" z olejem z awokado, - w efekcie po prostowaniu wlosy sa ciezsze, nie pusza sie , blyszcza i jest tak ze  jestem zadowolona - jednak w starych watkach poczytalam i byly glosy ze czeste uzywanie prostownicy to zniszczone wlosy na bank.  Nie chcialabym ich zniszczyc - wiec licze na to ze uzywajac tych srodkow ochronnych moglabym uzywac jej kilka razy w tygodniu - myje wlosy codziennie.

Prostownica niestety zawsze niszczy włosy, wiec najlepiej ograniczyć do minimum. Ja swoje włosy rozjaśniam i prostowałam przez długie lata, co skutkowało ciągłym kruszeniem się końcówek, przez co nie mogłam zahodowac długich włosów (max do łopatek). W styczniu podcięłam końcówki i przestałam prostować (prostuje tylko od święta) i już widze ze włosy wyglądają lepiej, robię domowe maseczki i olejuje włosy. Wlosy bez prostowania układają się ładnie, nie puszą się aż tak jak to było kiedyś i końcówki nie są zniszczone mimo ze podcinałam ponad 4 miesiące temu, a normalnie po 2 miesiącach nadają się do ścięcia. 

Berchen napisał(a):

a moje pytanie to jak czesto moge uzywac prostownicy zeby ich nie zniszczyc . Wlosy lekko kreca sie naturalnie i w tej dlugosci to lekki koszmar. 

Używałam kiedyś regularnie prostownicy, kilka razy w tygodniu. Mam cienkie, falujące włosy, które żyją własnym życiem (z tyłu się nawet nieźle kręcą, szczególnie te pod spodem). Efekt po kilku latach - mogłam włosy rozciągać, były jak guma :( Więc obecnie używam tylko na wielkie okazje.

Ale polecam prostowanie/wygładzanie na dużej okrągłej szczotce. Włosy powinnaś wysuszyć, ewentualnie mogą zostać lekko wilgotne. I potem na gorącym nawiewie układać za pomocą szczotki. Moje dają się w ten sposób ujarzmić, przy okazji nie zauważam żeby się niszczyły.

Zresztą fryzjerzy zawsze w ten sposób doprowadzają moje włosy do efektu, jaki ja uzyskuję prostownicą.

Pasek wagi

LoginAla napisał(a):

Berchen napisał(a):

a moje pytanie to jak czesto moge uzywac prostownicy zeby ich nie zniszczyc . Wlosy lekko kreca sie naturalnie i w tej dlugosci to lekki koszmar. 
Używałam kiedyś regularnie prostownicy, kilka razy w tygodniu. Mam cienkie, falujące włosy, które żyją własnym życiem (z tyłu się nawet nieźle kręcą, szczególnie te pod spodem). Efekt po kilku latach - mogłam włosy rozciągać, były jak guma :( Więc obecnie używam tylko na wielkie okazje.Ale polecam prostowanie/wygładzanie na dużej okrągłej szczotce. Włosy powinnaś wysuszyć, ewentualnie mogą zostać lekko wilgotne. I potem na gorącym nawiewie układać za pomocą szczotki. Moje dają się w ten sposób ujarzmić, przy okazji nie zauważam żeby się niszczyły.Zresztą fryzjerzy zawsze w ten sposób doprowadzają moje włosy do efektu, jaki ja uzyskuję prostownicą.
tez dotychczas uzywalam i nadal uzywam bardzo grubej szczotki i dla polepszenia efektu odzywek, wyglada na to ze lepiej przy tym zastac a prostownica tylko od czasu do czasu,  dzieki:)

Heh, ja używam prostownicy do kręcenia. No nie dogodzisz. 

Nie robię tego często, najwyżej raz w tygodniu. Czyli nie pomogę. 

Swoją drogą, czy ludzie nie potrafią czytać ze zrozumieniem, czy po prostu nie czytają w ogóle?

Epestka napisał(a):

Heh, ja używam prostownicy do kręcenia. No nie dogodzisz. Nie robię tego często, najwyżej raz w tygodniu. Czyli nie pomogę. Swoją drogą, czy ludzie nie potrafią czytać ze zrozumieniem, czy po prostu nie czytają w ogóle?

hahaha, nie dogodzisz. A ciebie to chyba w dluzszych nie widzialam albo zapomnialam , zaraz sprawdzam czy cos aktualnego wstawialas:)

Mogę Ci tylko doradzić, żebyś pokochała swoje włosy takimi, jakie są i próbowała w drugą stronę - np. wydobyć z nich ładny skręt, co oczywiście jest możliwe poprzez odpowiednią pielęgnację. 

Sama mam raczej proste włosy, ale i tak kiedyś używałam prostownicy niemalże codziennie... Może kudły nie zniszczyły się tak bardzo, ale widziałam różnicę w ich gęstości. Nie chciały się już fajnie układać, często miałam tzw. "przyklap" i musiałam podcinać końcówki. Na przestrzeni lat, uważałam, że wyglądają fajnie, ale tak naprawdę nie miałam żadnego porównania... 

Teraz od jakiś 2-3 lat nie prostuję (no, może kilka razy w roku, jak potrzebuję jakiejś odmiany) i widzę kompletnie inną czuprynę! Gęstszą, bujniejszą. Nie mam problemów z jej układaniem, a noszenie koczka po domu/na noc, sprawia, że mam burzę loków. Włosy są miękkie, błyszczą się, rzadko podcinam końce.

Pasek wagi

Ves91 napisał(a):

Mogę Ci tylko doradzić, żebyś pokochała swoje włosy takimi, jakie są i próbowała w drugą stronę - np. wydobyć z nich ładny skręt, co oczywiście jest możliwe poprzez odpowiednią pielęgnację. Sama mam raczej proste włosy, ale i tak kiedyś używałam prostownicy niemalże codziennie... Może kudły nie zniszczyły się tak bardzo, ale widziałam różnicę w ich gęstości. Nie chciały się już fajnie układać, często miałam tzw. "przyklap" i musiałam podcinać końcówki. Na przestrzeni lat, uważałam, że wyglądają fajnie, ale tak naprawdę nie miałam żadnego porównania... Teraz od jakiś 2-3 lat nie prostuję (no, może kilka razy w roku, jak potrzebuję jakiejś odmiany) i widzę kompletnie inną czuprynę! Gęstszą, bujniejszą. Nie mam problemów z jej układaniem, a noszenie koczka po domu/na noc, sprawia, że mam burzę loków. Włosy są miękkie, błyszczą się, rzadko podcinam końce.

w sumie masz duzo racji, tylko problem z tym ze trzeba sie troche pomeczyc, narazie mam najgorszy  chyba etap bo na dole nie sa rowne a jednoczescnie przerosniete z pierwotnej fryzury i nijak nie umiem z tym poradzic, prostowanie pomagalo je jakos ogranac. Musze pokombinowac zeby ten etap przetrwac, w sumie lubie tez swoje loki, tylko z nimi jest problem - nie sa na tyle "lokowate" by same dobrze wygladaly, trzeba by im troche pomoc a nie wiem jak, nie chce tez zeby  wyszlo z tego puchate pudlo, hahaha, bede teraz na urlopie to wiecej ochoty i czasu na cwiczenie. Jak cos podpowiesz to bede wdzieczna.

Kiedys w programie ostre ciecie brzozowski mowil zeby prpstownica nie miala wiecej niz 150stopni. A nie mozesz sie nauczyc wyciagac na szczotke uzywajac chlodnego powietrza? O wiele ladniej to wyglada a wlosy nie sa przylizane jak po. Prostownicy 

Berchen napisał(a):

Epestka napisał(a):

Heh, ja używam prostownicy do kręcenia. No nie dogodzisz. Nie robię tego często, najwyżej raz w tygodniu. Czyli nie pomogę. Swoją drogą, czy ludzie nie potrafią czytać ze zrozumieniem, czy po prostu nie czytają w ogóle?
hahaha, nie dogodzisz. A ciebie to chyba w dluzszych nie widzialam albo zapomnialam , zaraz sprawdzam czy cos aktualnego wstawialas:)

Długie mam. Ale związuję, bo za gorąco. 

ja prostuje temp 230 co kilka dni i nie zniszczyłam włosów

Ps jak straciłas kase? 

© Fitatu 2005-24. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.